Reklama

Reklama

Kto zmarł w 2022 roku? Wspominamy aktorów, którzy odeszli

Byli uwielbiani i podziwiani. Zachwycali na ekranie i poza nim, przez lata gromadząc rzesze fanów. Rok 2022, ku rozpaczy ich najbliższych i milionów widzów, był jednak dla nich ostatnim. Z okazji święta zmarłych wspominamy aktorów, którzy odeszli w minionych miesiącach, pogrążając filmowy świat w niewypowiedzianej żałobie.

Franciszek Pieczka

Jeden z najpopularniejszych i najbardziej cenionych polskich aktorów zmarł 23 września 2022 roku. Odtwórca ról w filmach "Żywot Mateusza" i "Austeria", niezapomniany Gustlik z serialu "Czterej pancerni i pies", odszedł w wieku 94 lat.

Widzowie z pewnością zapamiętają go też z ról w takich produkcjach, jak: jak m.in. "Perła w koronie" Kazimierza Kutza (1971), "Wesele" Andrzeja Wajdy (1972), "Chłopi" Jana Rybkowskiego (1973). Pieczka zagrał również pamiętne role starego Kiemlicza w "Potopie" Jerzego Hoffmana (1974) i niemieckiego fabrykanta Mullera w "Ziemi obiecanej" Andrzeja Wajdy (1974). Dla wielu na zawsze pozostanie Stachem Japyczem z popularnego serialu TVP - "Ranczo".

Reklama

W 2011 r. Franciszek Pieczka został odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury narodowej. W 2015 r. został laureatem Polskiej Nagrody Filmowej Orła za Osiągnięcia Życia. W 2017 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Stowarzyszenie Filmowców Polskich w ub. r. uhonorowało aktora Nagrodą Specjalną SFP za całokształt pracy twórczej.

"Aktor do pokochania, aktor nie do zastąpienia, akceptowało się go w każdej roli" - powiedziała krótko o zmarłym Franciszku Pieczce krytyk filmowy Bożena Janicka. "Masz zaufanie do dużego, silnego człowieka, który niczym ci nie grozi, a przeciwnie - zawsze pomoże" - wyjaśniła.

Słynnego aktora żegnała cała polska branża filmowa i wszyscy twierdzili zgodnie - Franciszek Pieczka był jedyny w swoim rodzaju, był wielkim mistrzem i niedoścignionym ideałem artysty.

"Był niesamowicie ciepły, serdeczny, życzliwy, pogodny i wymagający. Ta ostatnia cecha była szczególnie ważna, bo któż mógłby wymagać jak nie nestor, mistrz" - wspominał aktora Andrzej Mastalerz.

Barbara Krafftówna

Kilka miesięcy wcześniej filmowy świat żegnał Barbarę Krafftównę, czyli serialową Honoratkę z "Czterech pancernych...". Aktorka stworzyła niezapomniany duet z Franciszkiem Pieczką, zapisując się na kartach polskiej kinematografii. 

Krafftówna zmarła 23 stycznia, w wieku 93 lat. Swoim dorobkiem artystycznym mogłaby obdzielić kilka osób, a i tak zostałoby całkiem sporo. 

W 1953 r. Barbara Krafftówna zadebiutowała w kinie - rolą u Jana Rybkowskiego i Jana Fethke, w "Sprawie do załatwienia". Swoje najlepsze filmowe role wykreowała u Wojciecha Jerzego Hasa - zagrała m.in. pełną liryzmu barmankę Zosię w "Złocie" (1961), wyniosłą i władczą postać pięknej Camilli de Tormez w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (1964) i skromną postać Jadwigi w "Szyfrach" (1966). Za najlepszą rolę Krafftówny uważa się postać aktorki Felicji, którą stworzyła w filmie Hasa "Jak być kochaną" (1962). Ten ostatni obraz przyniósł jej w 1963 r. nagrodę za wybitną kreację aktorską na festiwalu w San Francisco.

Krafftówna występowała także w serialach. Dużą popularność przyniosła jej np. rola Honoraty - żywiołowej dziewczyny z Koniakowa, którą aktorka zagrała u Konrada Nałęckiego w serialu "Czterej pancerni i pies". U Pawła Komorowskiego wystąpiła jako pani Makowiecka, siostra Wołodyjowskiego w "Przygodach pana Michała".

"Basia Krafftówna była sama w sobie naprawdę dziełem sztuki. Ona mogłaby stać na scenie nic nie mówiąc, a i tak jej sylwetka i wnętrze, bogactwo ducha by do widza przemawiało" - mówiła w rozmowie z PAP-em Joanna Szczepkowska.

Ilona Kuśmierska-Kocyłak

Kilka tygodni temu świat filmowy obiegła informacja o śmierci filmowej Jadźki z kultowej trylogii "Sami swoi", czyli Ilony Kuśmierskiej-Kocyłak. Aktorka zmarła 18 września. Miała 74 lata. 

"Dziś rano, 18 września, niespodziewanie odeszła do Domu Pana Ilona Kuśmierska-Kocyłak - ukochana żona, mama, babcia i prababcia. Niech spoczywa w pokoju!" - napisali na Facebooku bliscy Ilony Kuśmierskiej-Kocyłak. Gwiazdę "Samych swoich" w poruszających słowach pożegnał mąż, Ireneusz Kocyłak. "Jesteśmy wszyscy przy tobie - twoje córki, zięciowie, syn z synową, wnuczęta i jeszcze nieświadome tego, co się stało, prawnuki. Schodzą się przyjaciele, bliższa i dalsza rodzina. (...) To ty miałaś mnie opłakiwać, jesteś przecież... byłaś... młodsza". 

Ilona Kuśmierska ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Choć spełniała się zawodowo, dużą część swojego życia poświęciła rodzinie - jeszcze będąc na studiach wyszła za mąż za aktora, Ireneusza Kocyłaka, i urodziła bliźniaczki. 

"Zdarzało się, że w tym samym czasie oboje mieliśmy jakieś niezłe propozycje grania i trzeba było wybierać: któreś, dla dobra dzieci, rezygnowało. Na szczęście, nigdy nie było między nami zawodowej rywalizacji, dogadywaliśmy się". 

Do najsłynniejszych kreacji, obok tej z filmów Sylwestra Chęcińskiego, należy również w filmowej oraz serialowej wersji "Nocy i dni". Dorosła już aktorka zagrała Emilię, nastoletnią córkę Bogumiła i Barbary.

Po narodzinach trzeciego dziecka aktorka postanowiła skupić się na pracy w dubbingu - zarówno jako aktorka, jak i reżyserka. Można było ją usłyszeć w "Pszczółce Mai", "Dzieciństwie Muppetów", "Przygodach Myszki Miki i Kaczora Donalda".

Kazimierz Mazur

"Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że w dniu 6 września 2022 r. zmarł Kazimierz Mazur. Wybitny aktor filmowy, teatralny i dubbingowy. W ostatnich latach związany z naszą agencją. Rodzinie i wszystkim bliskim składamy wyrazy współczucia" - napisano na Facebookowym profilu agencji "Wink Managment", informując o śmierci ulubieńca widzów, którego mogliśmy od lat oglądać w serialu "Barwy szczęścia".

Kazimierz Mazur - choć nie grał głównych ról w serialach i filmach - był jednym z najpopularniejszych i najbardziej lubianych polskich aktorów starszego pokolenia. Gdy po raz pierwszy stanął przed kamerą, był studentem drugiego roku wydziału aktorskiego warszawskiej PWST. Zagrał chuligana w filmie telewizyjnym "Wizyta".

Zaraz po ukończeniu studiów dostał niewielki epizod w serialu "Wielka miłość Balzaka" i zaproszenie do zagrania Tomaszka Niechcica w niezapomnianych "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka. Każdym kolejnym wcieleniem Kazimierz Mazur udowadniał, że był po prostu aktorem wszechstronnym...

Odtwórca roli Tomasza Wiśniewskiego w "Barwach szczęścia" prywatnie był mężem wybitnej polskiej kompozytorki Katarzyny Gärtner (to ona jest autorką m.in. "Małgośki" Maryli Rodowicz i "Tańczących Eurydyk" Anny German) oraz ojcem Kazimierza Mazura, czyli Kamila Hoffera z "Na Wspólnej".

"Dziś odszedł mój największy Przyjaciel, Tata, wybitny Aktor, Kochany Człowiek. Kazimierz Mazur. Przemierzaliśmy razem Noce I Dnie. Dobranoc Mój Kochany" - napisał syn artysty, Kazimierz Mazur, znany m.in. z roli w "Na Wspólnej".

Zdzisław Tobiasz

Zaledwie kilka dni temu media obiegła informacja o śmierci niezapomnianego majora Wołczyka z kultowego serialu "07 zgłoś się". Zdzisław Tobiasz odszedł 17 października, kilka miesięcy po swoich 96. urodzinach.

W 1949 r. zadebiutował na scenie warszawskiego Teatru Placówka, filii łódzkiego Teatru Wojska Polskiego jako Antonelo w "Psie ogrodnika" Lope de Vegi. W 1951 ukończył studia na wydziale aktorskim warszawskiej PWST.

Na wielkim ekranie zadebiutował w 1962 roku. Zagrał w filmie "Ludzie z pociągu" w reżyserii Kazimierza Kutza. Wystąpił też m.in. "Krótkim filmie o zabijaniu" i "Dekalogu V" Krzysztofa Kieślowskiego. Grał i reżyserował w Teatrze Telewizji. Przez 42 lata związany był z warszawskim Teatrem Ateneum. Tam wystąpił m.in. w "Biesach" i "Wiśniowym sadzie".

Największą popularność zyskał dzięki roli majora Wołczyka w serialu "07 zgłoś się". Major Wołczyk był jednym z przełożonych głównego bohatera filmu porucznika MO Sławomira Borewicza. Do legendy przeszły jego ironiczne uwagi wobec młodego milicjanta: "Marzę o dniu, w którym jeden z nas pójdzie na emeryturę" lub "Wyjaśnienia w stylu 'po to Pan Bóg dał mi ręce, żebym nie musiał wzywać radiowozu przestały mnie już interesować".

Był znany także z licznych ról dubbingowych. W 1956 r. był głosem jednego z przysięgłych w "Dwunastu gniewnych ludziach". W serialowej "Sadze rody Forsythe'ów" użyczył głosu angielskiemu aktorowi Erykowi Porterowi, który grał Somesa. "Zwracano mi uwagę, że go bronię i uszlachetniam. Robiłem to z rozmysłem" - wspominał w rozmowie z "Życiem na gorąco" w 2004 r. Podkłada ł głos w serialach "Belfegor", "Kobieta w bieli", "Henryk VIII", "Elżbieta, królowa Anglii", "Żegnajcie moje 15 lat" i "Kronikach młodego Indiany Jonesa"; w animacji "Asterix kontra Cezar" był Juliuszem Cezarem.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy