Aktor, pisarz, poeta, działacz społeczny. "Chciałem poprzez sztukę filmową zwrócić ludziom uwagę na ważne rzeczy. Myślę, że znalazłem swoje miejsce w filmie" - powiedział w jednym z wywiadów Krzysztof Pieczyński.
Krzysztof Pieczyński: Początki
Urodził się 27 marca 1957 roku w Opolu. Wykształcenie aktorskie zdobył w PWST w Krakowie, którą ukończył w 1980 roku. W wywiadach często opowiadał, że na aktorstwo został niejako skazany.
Za moich czasów w liceum poważano znawców muzyki i sportowców. Chciałem brylować w obu dziedzinach, ale nie miałem szans. Musiałem zacząć pisać i recytować
Zaraz po studiach związał się w Teatrem Powszechnym w Warszawie, w którym grał do 1986 roku. Jako aktor filmowy debiutował w 1980 roku rolą w serialu "Dom" Jana Łomnickiego. Wcielił się w postać Bronka Talara, brata głównego bohatera serialu, Andrzeja, i szybko zapisał się w pamięci widzów.
Rok później zebrał dobre recenzje za kreację w filmie "Wielki bieg" Jerzego Domaradzkiego. Popularność aktora wzrosła jeszcze bardziej, gdy w 1982 roku zagrał tytułowego bohatera w serialu "Życie Kamila Kuranta" (reż. Grzegorz Warchoł). W 1984 roku wcielił się w postać Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w filmie "Dzień czwarty" Ludmiły Niedbalskiej.
Rok 1986 przyniósł Pieczyńskiemu sukces - na festiwalu filmowym w Gdyni uhonorowano go nagrodą za pierwszoplanową rolę męską, za kreację w filmie "Jezioro bodeńskie" Janusza Zaorskiego. W tym samym roku Pieczyński niespodziewanie przerwał świetnie rozwijającą się karierę w Polsce - wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkał i pracował do 1995 roku.

Krzysztof Pieczyński: Kariera zagraniczna
Do USA aktor wyjechał z żoną Barbarą, która była siostrą polskiej aktorki, scenarzystki i reżyserki, Grażyny Treli. Barbara w tamtym czasie studiowała medycynę, ale postanowiła wszystko rzucić i jechać do USA. Małżeństwo nie przetrwało, para rozstała się miesiąc po przyjeździe do USA. Aktor jednak zdecydował się nie wracać do kraju i został w Stanach aż na 10 lat.
Każdego aktora na świecie ciągnie do Hollywood. Ja nie otrzymałem z Hollywood żadnej propozycji. Wyjechałem tam na własne ryzyko, co więcej nawet nikogo tam nie znałem. Nie znałem też języka
Krzysztof Pieczyński całkiem nieźle radził sobie za oceanem. Amerykański reżyser Roland Joffe zaangażował go do dramatu "Projekt Manhattan" (1989), gdzie Polak wystąpił u boku Paula Newmana, Laury Dern i Johna Cusacka. Z kolei Andrew Davis powierzył Pieczyńskiemu rolę w thrillerze "Reakcja łańcuchowa" (1996), w którym grali m.in. Morgan Freeman i Keanu Reeves. Pieczyński wystąpił także w amerykańskim filmie akcji "Kosmiczny terror" (1998) Rodney'a McDonalda i w horrorze "Dom Frankensteina" (1997) Petera Wernera.
Jednak aktor porzucił USA i wrócił do kraju.
Miałem poczucie wielkiego odizolowania. Czasem czułem się jak małpa. Ludzie patrzyli na mnie i widziałem, że są ciekawi mojej inności, nie mnie. Zagrałem tam w wielu wspaniałych sztukach teatralnych, wiem, że gdybym został, to na pewno uczestniczyłbym w projektach o wysokim poziomie, ale miałem dosyć dostosowywania się do Amerykanów
Powrót do kraju. Nowe filmy, nowe role
Po powrocie do kraju w 1995 roku znów zaczął występować w polskich filmach, rozpoczynając na nowo karierę występem w "Prowokatorze" Krzysztofa Langa (1995). Kreacja w dramacie Jana Jakuba Kolskiego "Daleko od okna" przyniosła mu w 2000 roku nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego na Festiwalu Filmowym w Gdyni; rok później na tej samej imprezie otrzymał już Złote Lwy za najlepszą pierwszoplanową rolę męską za występ w "Jutro będzie niebo" Jarosława Marszewskiego. Oglądaliśmy go również w: "Reichu" Władysława Pasikowskiego (2001), "Pianiście" Romana Polańskiego (2002), biograficznym filmie "Jan Paweł II" Johna Kenta Harrisona (2005) i "Jasminum" Jana Jakuba Kolskiego (2006).
Dużą sympatię widzów przyniosła Pieczyńskiemu rola doktora Brunona Walickiego w opowiadającym o życiu lekarzy serialu "Na dobre i na złe". W 2004 roku otrzymał za nią nagrodę, przyznawaną przez czytelników pisma "TeleTydzień", w kategorii "ulubiona postać męska". Rok wcześniej aktor podjął decyzję o rezygnacji z występu w serialu. "Musiałem przemyśleć, co robić dalej. Doszedłem do miejsca, w którym stwierdziłem, że praca w serialu nie może trwać dłużej" - mówił.

Po 2010 roku aktor pojawiał się na kinowym ekranie w wyrazistych drugoplanowych kreacjach. W "Sali samobójców" (2011) zagrał ojca głównego bohatera, z kolei w "Ziarnie prawdy" (2015) Borysa Lankosza wcielił się w postać oskarżonego o zabójstwo żony Grzegorza Budnika. Ma też na koncie dwie historyczne postacie: Zbigniewa Brzezińskiego (w "Jacku Strongu" Władysława Pasikowskiego i Juliana Przybosia w "Powidokach" Andrzeja Wajdy). W 2016 roku oglądaliśmy go w dwóch serialach: jako dziennikarza Lesława w "Belfrze" Łukasza Palkowskiego oraz w roli młodszego inspektora Macieja Stasińskiego w "Komisji morderstw" Jarosława Marszewskiego.
W 2019 roku zagrał głośną rolę filmie Bartosza Konopki "Krew Boga", którego akcja rozgrywa się we wczesnym średniowieczu.
"Ten film opowiada o religii. O chrześcijaństwie i o jego zaborczości" - mówi Krzysztof Pieczyński, który w filmie "Krew Boga" zagrał rycerza Willibrorda. "I według mnie reżyser próbuje w pewien sposób usprawiedliwić tych ludzi, którzy zdecydowali, że są gotowi popełnić każdą zbrodnię, żeby chrystianizować. Próbuje usprawiedliwić kościół" - dodaje aktor.
To wtedy pierwszy raz aktor zaczął atakować Kościół.
Ci ludzie mówią o innych wiarach jak o czymś nieudanym, czymś poniżej ichniego, wymyślonego przez Kościół, Boga. To tkwi w istocie Kościoła, i ta istota teraz dała nam dzisiejszą Polskę, która jest dwiema nogami w przeszłości. Lot Polski w przepaść już się zaczął. To nie jest jeden krok nad przepaścią, to są dwie nogi. Polska leci i się roztrzaska, za sprawą Kościoła oczywiście
Krzysztof Pieczyński: Kontrowersyjne poglądy i atak na Kościół
W ostatnich latach było głośno o Krzysztofie Pieczyńskim, ale nie z powodu nowych ról, ale kontrowersyjnych poglądów na temat Kościoła. Aktor nigdy nie krył swojego krytycznego stosunku do tej instytucji i podczas kilku swoich wizyt w studiach telewizyjnych głośno dał wyraz tej niechęci.
"Każdy mój kontakt z Kościołem katolickim jest kontaktem, w którym moja godność ludzka i moje prawa obywatelskie są deptane" - powiedział na antenie TVN24.
Kościół katolicki ma ogromne zasługi w manipulowaniu ludźmi i indoktrynacji. Kościół katolicki jest właścicielem tego kraju i Polacy muszą odzyskać ten kraj, tzn. Polacy muszą się stać krajem świeckim. To jest kraj wyznaniowy. W Polsce rządzi Kościół, który narzuca swoje prawa całemu krajowi i ten kraj okrada
W 2016 roku Krzysztof Pieczyński założył Stowarzyszenie Polska Laicka, którego misją jest "wspieranie wszystkich inicjatyw społecznych dążących do funkcjonowania demokratycznego państwa o charakterze świeckim oraz tworzenie warunków dla rozwoju otwartego, tolerancyjnego i nowoczesnego społeczeństwa bez wpływu kleru na życie obywateli".
"Bóg nie jest religią! W sprawie Boga nie potrzebujemy fałszywych pośredników ani polityków sprzedających Polskę Watykanowi" - apelował Pieczyński.
Głośnym echem obiła się w mediach również sprawa pobicia aktora. W 2018 roku między Pieczyńskim, a jednym z przechodniów doszło do bójki. Aktor zeznał, że mężczyzna zaatakował go ze względu na jego poglądy i przekonania.
Myślę, że największą iluzją Polaków jest to, że myślą o sobie, że są ludźmi wierzącymi. Nie dociera do nas, że wiara to przede wszystkim praca nad sobą
Kiedy w 2009 roku aktor opuścił serial "Na dobre i na złe", twierdził w rozmowie z "Playboyem": "Przyszedł moment oczyszczenia. Wreszcie mogłem swobodnie powiedzieć ludziom, którzy zajmują się tworzeniem kultury: Nadal jestem aktorem, ale nie chcę grać w serialach. Nie znaczy to, że nigdy. Po prostu jak długo się da, nie chcę tego robić".
Ostatnie role Krzysztofa Pieczyńskiego pochodzą jednak z dwóch seriali "Król" (2020) i "Kod genetyczny" (2020).
Krzysztof Pieczyński: Nie tylko aktor. Poeta i pisarz
Krzysztof Pieczyński jest także pisarzem, autorem kilku książek i tomików poezji. Wydał książki poetyckie: "Wiersze z aniołem" (1997), "Słońce mruczy" (2000), "Zebrane z powietrza" (2002), "Ikony" (2004) i "Sto snów jednej nocy" (2005), zbiór nowel "Podgarbiony" (2001) oraz biograficzną książkę "Listy z Ameryki" (2005) - zbeletryzowany pamiętnik z pobytu w Stanach Zjednoczonych. W 2013 roku do księgarni trafiła jego proza "Dom Wergiliusza".
W 2008 roku wyreżyserował dwa filmy dokumentalne do swoich scenariuszy: "Brakujące słowo" oraz "Spotkanie". W 2011 roku zadebiutował jako reżyser, adaptując na scenie Teatru Wybrzeże własną sztukę "Lekcja angielskiego".
"Nie uważam się za piszącego aktora ani grającego pisarza. Kiedy nie jestem aktorem, zajmuję się czytaniem i pisaniem. Moja twórczość zawsze będzie poświęcona temu, jak człowiek wydobywa się z ciemności w kierunku światła, bo to pragnienie jest częścią ludzkiej ewolucji" - wyznaje.




















