Krystyna Janda do Terlikowskiego: "Mam nadzieję, że Bóg panu wybaczy"

W poniedziałek, 3 października, planowany jest Ogólnopolski Strajk Kobiet przeciwko zaostrzeniu przez Prawo i Sprawiedliwość ustawy antyaborcyjnej. Krystyna Janda postanowiła przyłączyć się do protestu i odwołała swój poniedziałkowy spektakl "Maria Callas" w Teatrze Polonia. Przy okazji powiedziała: "Dwa razy w życiu byłam w takiej sytuacji z ciążą, że gdyby mi nie pomogli lekarze, to bym nie żyła" i to zdanie wywołało burzę.

Krystyna Janda aktywnie walczy o prawa kobiet

"Dwa razy w życiu byłam w takiej sytuacji z ciążą, że gdyby mi nie pomogli lekarze, to bym nie żyła. Zgodnie z nowym projektem ustawy, dzisiaj gdyby to mi się zdarzyło, to mnie już by nie było od 1980 roku na świecie. Lekarze uratowali mi życie. Moja ciąża była zagrożeniem życia" - powiedziała Krystyna Janda na antenie radia Zet.

Reklama

Dziennikarz Tomasz Terlikowski zinterpretował słowa aktorki w następujący sposób i napisał na swoim profilu na Facebooku: "Krystyna Janda przyznaje się do aborcji".

To wywołało natychmiastową odpowiedź aktorki, która na swym profilu zamieściła następujące oświadczenie: "Panie Terlikowski, nie mówiłam że miałam aborcję, Pana niewiedza w tych sprawach jest przerażająca, widzę, że mnie dopadła konieczność tłumaczenia się, na razie przed Panem, a nie przed prokuratorem. Trudno. Miałam dwie ciąże pozamaciczne i lekarze operowali mnie dosłownie w ostatniej chwili".

Przypomnijmy, że 3 października planowany jest Ogólnopolski Strajk Kobiet przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. W ubiegłym tygodniu projekt liberalizujący usuwanie ciąży został

odrzucony w Sejmie. Posłowie do dalszych prac skierowali za to projekt

całkowicie zakazujący aborcji.

"Ogłaszamy jednodniową akcję ostrzegawczą. Nazwaliśmy ją Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet. 3 października nie idźcie do pracy albo na uczelnię. Skorzystajcie z urlopu na żądanie, z dnia wolnego na opiekę nad dzieckiem. Zamknijcie prowadzone punkty usługowe" - wzywa na Facebooku "społeczny komitet inicjacyjny".

Krystyna Janda najpierw podsunęła ideę protestu, publikując na Facebooku zdjęcie strajku islandzkich kobiet z 1975 roku, które sparaliżowały kraj, masowo biorąc wolne i wychodząc na ulicę. Aktorka postanowiła solidarnie przyłączyć się do strajku.

"Szanowni Widzowie, bardzo mi przykro, muszę zawiadomić że 3 października 2016 roku, nie zagram spektaklu 'Maria Callas. Master Class'. Postanowiłam solidarnie przyłączyć się do jednodniowego Strajku Kobiet Polskich, zorganizowanego w proteście przeciwko zamachowi na ich życie, prawa i wolność. Proszę o zrozumienie. Kasy teatrów będą zwracać pieniądze za bilety, oczywiście pracownicy Fundacji postarają się zadzwonić do tych z Państwa, którzy mają bilet na ten dzień i zaproponować także inne terminy, jak zwykle w takich wypadkach. Wysyłam pozdrowienia i ukłony. Proszę o zrozumienie. Krystyna Janda".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje