Reklama

"Konwój": Opowieść o upokorzeniu człowieka

Janusz Gajos i Robert Więckiewicz - to odtwórcy głównych ról w dreszczowcu "Konwój" Macieja Żaka. We wtorek, 12 kwietnia, ekipa pracowała w zakładzie karnym w Warszawie-Białołęce, gdzie kręcona była scena transportu groźnego więźnia. W filmie występują również Przemysław Bluszcz, Łukasz Simlat, Tomasz Ziętek i Ireneusz Czop. Premiera w listopadzie.

Robert Więckiewicz na planie filmu "Konwój"

Zdjęcia do thrillera powstają w Warszawie i jej okolicach, m.in. w zakładach karnych w Warszawie-Białołęce i na Rakowieckiej. Widz - jak mówią twórcy filmu - będzie miał możliwość zajrzenia za kulisy brutalnego więziennego świata, w którym nic nie jest czarno-białe.

Reklama

- W tej mojej historii pokazuję względność i relatywizm odbioru różnych wydarzeń - mówi dziennikarce RMF FM Katarzynie Sobiechowskiej-Szuchcie reżyser Maciej Żak, który jest również autorem scenariusza. - Poznałem zwyczaje i pracę służby więziennej, bardzo pomogły mi rozmowy z nimi - dodaje.

W jednym z największych aresztów śledczych, kierowanym przez dyrektora Nowackiego (Janusz Gajos), dochodzi do zabójstwa więźnia. Rozpoczyna się śledztwo. Na przesłuchanie zostaje wezwany sierżant Berg (Przemysław Bluszcz) - jeden z uczestników konwoju sprzed dwóch lat, o którego przebiegu nikt nigdy nie chciał opowiadać, a który może mieć coś wspólnego z popełnioną zbrodnią. Mimo zmowy milczenia dociekliwy prokurator (Łukasz Lewandowski) zaczyna stopniowo odkrywać szokującą prawdę.

Konwój dowodzony przez sierżanta Zawadę (Robert Więckiewicz) transportował przestępcę, pseudonim Nauczyciel (Ireneusz Czop), oskarżonego o zamordowanie dwóch funkcjonariuszy służby więziennej i ich rodzin. Więzień został uznany za niepoczytalnego i skierowano go do szpitala psychiatrycznego. Nie wszyscy pogodzili się z takim scenariuszem.

- Tarcie testosteronu zamkniętego w blaszanej puszce, jaką jest więźniarka. To mnie zaintrygowało w tym scenariuszu - mówi RMF FM grający jednego z konwojentów Łukasz Simlat. - Mój bohater to robot wynajęty do przeprowadzenia zadania. Nie ma nic do stracenia - dodaje aktor.

- Podoba mi się, że nic w tej opowieści nie jest jednoznaczne. I okazuje się, że często nasza ocena różnych zdarzeń zależy od okoliczności, kontekstu (...) często stado decyduje i feruje wyroki - podkreśla Ireneusz Czop, który gra więźnia. Takiej roli jeszcze nie grałem. Ona wiele fizycznie i psychicznie ode mnie wymaga (...) To opowieść o upokorzeniu człowieka. A w tej sensacyjnej fabule przemycone jest bardzo ważne pytanie - jakie my mamy prawo, by kogokolwiek oceniać i karać - dodaje aktor.

Autorem zdjęć jest Michał Sobociński, muzykę napisze Antoni Komasa-Łazarkiewicz, a producentem jest Jacek Rzehak.

Thriller "Konwój" wejdzie do kin 6 listopada.

RMF FM

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Konwój (2016)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje