Pisarka i producentka Wendy Riss Gatsiounis oskarżyła Dustina Hoffmana o złożenie jej niemoralnej propozycji. Do zdarzenia miało dojść w 1991 roku. Przypomnijmy, że dzień wcześniej aktor został zmuszony do oficjalnego przeproszenia innej pisarki, Anna Graham Hunter, która stwierdziła, że gwiazdor molestował ją seksualnie podczas pracy na planie "Śmierci komiwojażera".
Dustin Hoffman z żoną podczas londyńskiej premiery filmu "The Meyerowitz Stories"Tim P. WhitbyGetty Images
W rozmowie z "Variety" Wendy Riss Gatsiounis opowiedziała o spotkaniu z Hoffmanem, do którego doszło w 1991 roku. Pisarka spotkała się z aktorem, aby omówić ewentualną ekranizację jej sztuki "A Darker Purpose". W trakcie rozmowy Hoffman miał spytać się kobiety, która wówczas miała niewiele ponad 20 lat, czy uprawiała kiedykolwiek seks z 40-letnim mężczyzną.
"Nigdy tego nie zapomnę - cofnął się, rozłożył ramiona i powiedział: 'To może być całkowicie nowe ciało do odkrycia'" - wspomina Gatsiounis.
Hoffman miał od razu zaproponować pisarce wspólne zakupy w leżącym nieopodal hotelu; kobieta jednak odmówiła.
Jak wspomina Gatsiounis, tuż po spotkaniu z Hoffmanem zadzwonił do niej scenarzysta "Tootsie" Murray Schisgal i poinformował ją, że aktor nie jest zainteresowany przeniesieniem na ekran jej sztuki.
Dwukrotny laureat Oscara, Dustin Hoffman, we wtorek, 8 sierpnia, obchodzi 80. urodziny.
Urodził się 8 sierpnia 1937 roku w Los Angeles. Pochodzi z rodziny ukraińskich Żydów. Studiował aktorstwo w The Pasadena Playhouse w Los Angeles, gdzie zaprzyjaźnił się z Gene'em Hackmanem. Naukę kontynuował w słynnym nowojorskim Actors Studio, gdzie poznał tajniki metody Lee Strasberga.
Należy do wyjątkowego pokolenia aktorów, których młodość, a zarazem pierwsze filmowe role przypadły na połowę lat 60 ubiegłego wieku. To była nowa epoka w amerykańskim kinie. Razem z takimi gwiazdami, jak Al Pacino, Denis Hopper czy Jack Nicholson, Hoffman wypłynął na owej nowej fali kina - zwanej kontestacją, powołując jednocześnie do życia nowy typ bohatera.Avalon/REPORTER East News
Trzeba jednak przyznać, że nie zawsze aktor potrafił dobrze ocenić potencjał filmu na podstawie scenariusza. W ciągu swej kariery odmówił udziału w kilku produkcjach, które weszły później do historii kina. Nie zagrał, choć mógł, w "Ojcu chrzestnym" Francisa Forda Coppoli (miał wcielić się w Michaela, ostatecznie w tej roli wystąpił Al Pacino), "Mieście kobiet" Federika Felliniego czy "Gandhim" Richarda Attenborough. Podobno miał także propozycję od Ingmara Bergmana.ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK East News
Począwszy od lat 80. aktor zaczął angażować się również w produkcje o bardziej komercyjnym potencjale, niż dotychczas. W 1982 roku rewelacyjnie odtworzył podwójną, damsko-męską rolę w komedii Sidney'a Pollacka "Tootsie", w 1989 roku zdobył drugiego Oscara za rolę cierpiącego na autyzm Raymonda Babbitta w filmie "Rain Man" Barry'ego Levinsona, a w 1991 roku zagrał postrach dzieci, bezwzględnego kapitana Hooka, w filmie Stevena Spielberga "Hook".Everett CollectionEast News
W XXI wieku Dustin Hoffman (na zdjęciu - jako staruszek w filmie "Mały wielki człowiek z 1970 roku) zszedł na drugi plan, grając zazwyczaj w mniej znaczących filmach, najczęściej komediach. Sam mówił, że "tak urządzone jest życie".
"Wielu aktorów źle znosi, że przestają być atrakcyjni, że ich czas jako filmowych gwiazd nieuchronnie się kończy. Występowanie w mniejszych rolach uważają za upokarzające. Nie chcą zaakceptować siebie jako partnera młodszych, niekoniecznie zdolniejszych kolegów. Nie godzą się, że nowa, młodsza publiczność za nic ma ich dawną wielkość. Mnie guzik obchodzi, co się o mnie myśli. Uwielbiam grać. Robię to, co chcę i czuję się z tym dobrze" - oświadczył Dustin Hoffman, na którego rolach możemy uczyć się historii współczesnego kina.NATIONAL GENERAL PICTURES East News
Trzy lata później Dustin Hoffman wystąpił w filmie "Sprawa Kramerów", który przyniósł mu pierwszego w karierze Oscara. Aktor wciela się tutaj w postać Teda Kramera, który porzucony przez żonę poświęca się wychowaniu sześcioletniego Billy'ego.
Film Roberta Bentona nie jest filmem politycznym, ale również reprezentuje kierunek, w jakim poszła amerykańska kinematografia lat 70., a później 80. XX wieku. Coraz częściej pojawiały się wówczas filmy, których twórcy nie upiększali świata swoich bohaterów zgodnie z ideologią "amerykańskiego snu", lecz pokazywali realia zwykłego życia.Anita Weber / SIPAEast News
W latach 70. amerykańskie kino zmieniło się, wśród powstających filmów ważne miejsce zajęły obrazy polityczne, które ujawniały mechanizm działania władzy, korupcję i zakłamanie państwowych urzędników. Niewątpliwie jednym z najlepszych filmów na ten temat są "Wszyscy ludzie prezydenta" Alana Pakuli z 1976 roku, w którym główne role zagrali Dustin Hoffman oraz Robert Redford.
Film opowiada prawdziwą historię reporterów gazety "Washington Post", Carla Bersteina (Hoffman) i Boba Woodwarda (Redford), którzy prowadzą śledztwo dotyczące włamania do siedziby partii Demokratów z 1972 roku, a tym samym ujawniają kulisy afery "Watergate".
Polityczny thriller Pakuli, w którym - jak trafnie określił to Robert Redford - "maszyna do pisania i długopis i telefon używane były jak broń", odniósł wielki sukces również ze względu na aktorski popis pary głównych aktorów.Warner Bros.East News
Postacie, jakie odgrywał w tamtym czasie Dustin Hoffman nierzadko wpisywały się w ten obraz. W "Nędznych psach", "Lennym" czy w "Sprawie Kramerów" aktor gra bohaterów, którzy stają się outsiderami we własnym świecie i muszą walczyć o przetrwanie.
Pod koniec lat 70. Dustin Hoffman miał już opinię jednego z najbardziej utalentowanych aktorów amerykańskich, ale dopiero grając w takich filmach, jak "Tootsie" czy "Rain Man" udowodnił, że potrafi zagrać wszystko, nawet rolę kobiecą...Everett CollectionEast News
Trzy lata później aktor zagrał w filmie "Nocny kowboj" Johna Schlesingera, zaliczanym dzisiaj do klasyki amerykańskiego kina. I chyba nie można wyobrazić sobie bardziej odmiennej postaci od "młodego absolwenta". Kulejący naciągacz i złodziejaszek Enrico "Ratso" Rizzo jest na ekranie raz odrażający, to znowu zupełnie bezbronny. To była brawurowa kreacja 32-letniego Hoffmana.
"Skąd miałem wiedzieć, że 'Nocny kowboj' czy 'Mały wielki człowiek' to ważne, znaczące filmy, skoro amerykańska publiczność nie chciała ich oglądać? Dziś zalicza się je do klasyki, ale wtedy producenci byli załamani, liczyli straty" - przyznał po latach aktor.Screen Prod / PhotononstopEast News
W 1966 roku zagrał w "Absolwencie" Mike'a Nicholsa, który przez wielu krytyków uważany jest za film początkujący nurt kontrkulturowy. Główny bohater, Ben Braddock, to młody chłopak, który zamiast realizować pragnienia rodziców, czyli rozpocząć studia na prestiżowej uczelni, wdaje się w romans z dużo starszą od siebie kobietą. Wkrótce jednak porzuca ją, gdyż zakochuje się w córce kobiety.
Bezpretensjonalna, romantyczna opowieść o ludziach, dla których życie nie oznacza wypełniania społecznych ról, do dzisiaj budzi sympatię widzów. Zwłaszcza, że główny bohater - za niski, ale za to niezwykle wyrazisty - "dziwnie" nie przypominał wcześniejszych hollywoodzkich amantów.Screen Prod / PhotononstopEast News
Do roli Bena Braddocka byli brani pod uwagę Warren Beatty i Robert Redford. Nie wiadomo, dlaczego zagrał ją właśnie Hoffman. Film nie od razu stał się sukcesem. "Wszyscy w wytwórni narzekali, że film byłby może i dobry, ale przeze mnie został kompletnie położony" - wspomina po latach aktor.Everett CollectionEast News
Przypomnijmy, że pierwszą kobieta, która oskarżyła Dustina Hoffmana o molestowanie seksualne, była pisarka Anna Graham Hunter. Według jej relacji, miało do tego dojść w 1985 roku, gdy pracowała przy produkcji filmu "Śmierć komiwojażera". Miała wtedy 17 lat.
80-letni dziś aktor w tamtym czasie miał otwarcie mówić o swoich fantazjach seksualnych używając przy tym wulgarnego słownictwa.
Pisarka dodała, że Hoffman, mówiąc o seksie, łapał ją za pośladki.
"On był drapieżnikiem, ja byłam dzieckiem, to było molestowanie seksualne" - napisała Hunter w artykule dla "Hollywood Reporter"."Odnoszę się do kobiet z najwyższym szacunkiem i czuję się strasznie, że cokolwiek, co mogłem zrobić, sprawiło, że poczuła się niekomfortowo. Przykro mi. To nie odzwierciedla tego, kim jestem" - napisał Hoffman w oświadczeniu dla pisma.