Reklama

"Klub włóczykijów": Karolak na tropie tajemnicy

"Klub włóczykijów" to film inspirowany prozą Edmunda Niziurskiego - mistrza opowieści dla młodzieży. Wydaje się, że przygody młodości z książek autora nie wzbudzają już takich emocji w dobie mediów społecznościowych. Tymczasem jednak wyobraźnię nie tylko młodych ludzi rozpala od kilku dni sprawa "złotego pociągu" z Wałbrzycha. Odkrycia, skarby, tajemnice z przeszłości - to wszystko może się zdarzyć naprawdę, niczym w powieściach Niziurskiego

Tomasz Karolak w scenie z filmu "Klub włóczykijów"

Grający w filmie jedną z głównych ról Tomasz Karolak był swego czasu fanem książek pisarza. - Mam z dzieciństwa obraz biblioteczki moich dziadków w Radomiu, u których spędzałem część wakacji - opowiada.

Reklama

- W tej gablocie, za szybą, były książki o fotografii, bo ich syn, a mój wuj, był fotografem-amatorem. I była tam seria książek przygodowych. W 1979 lub 1980 wyciągnąłem "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa". Czytałem to przez trzy dni czy dwa i pół, co było rekordem, i natychmiast zacząłem badać podłogi kościołów w Radomiu, aby sprawdzić, czy są tam tajne przejścia - wspomina aktor.

Karolak ubolewa nad tym, że obecnie dzieci mniej są skłonne do wykorzystywania wyobraźni. Stara się więc zaszczepić ducha przygody u najmłodszego pokolenia swojej rodziny: - Biorę moją córkę, dzieci mojego brata i robię im grę terenową. Odnajdują wiadomości schowane w butelkach umieszczonych w strumieniach, nocują w lesie...

Może więc i dla dzisiejszych nastolatków film o poszukiwaniu skarbu stanie się magnesem? Niespodziewana popularność historii "złotego pociągu" pokazuje, że to całkiem prawdopodobne. - Kilka dni temu na planie usłyszałem od jednego z moich synów z "rodzinki.pl": Jadę do Wałbrzycha szukać pociągu - mówi aktor. - Powiedziałem mu: to przeczytaj sobie najpierw to i to. Takie właśnie chwile mogą rozbudzić w dzieciakach potrzebę przygody.

Kornel i Maks spędzają wakacje przed ekranem komputera i nie myślą o powrocie do nudnego realu. Wszystko zmienia nieoczekiwana wizyta czarnej owcy rodziny, wuja Dionizego (Bogdan Kalus). Nieobliczalny krewny wciąga chłopców do prawdziwego świata, pełnego zaskakujących wydarzeń i niezwykłych postaci. Pod ich przewodnictwem Klub włóczykijów wyrusza w podróż, której celem jest odnalezienie skarbu ukrytego przed laty przez pradziadka Kornela. Sprawy komplikują się, gdy na drogocenny trop wpadają również przebiegli bandyci - Dr Kadryll (Karolak) i jego niezdarny pomocnik Wieńczysław Nieszczególny (Wojciech Mecwaldowski). Rozpoczyna się, pełen komicznych pomyłek i zaskakujących zwrotów akcji, wyścig z czasem. Taka przygoda zdarza się raz w życiu!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Karolak | Klub włóczykijów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje