"Klecha": Mirosław Baka w roli księdza Romana Kotlarza

Kapelan robotników radomskiego Czerwca 1976 roku ks. Roman Kotlarz jest bohaterem filmu fabularnego "Klecha". W rolę księdza wciela się Mirosław Baka. Kolejne zdjęcia do tego realizowanego od zeszłego roku filmu powstają właśnie w Częstochowie.

Mirosław Baka

Jak podało biuro prasowe Jasnej Góry, w czwartek planem filmowym były Wały Jasnogórskie, przy dwóch pierwszych stacjach Drogi Krzyżowej. W zdjęciach wzięli udział m.in. Mirosław Baka, Piotr Fronczewski, Andrzej Zaborski, Janusz Chabior i Lech Dyblik. Na piątek zaplanowano ujęcia w częstochowskiej Alei Najświętszej Maryi Panny. 

Reklama

Ks. Roman Kotlarz nazywany jest kapelanem robotników radomskiego czerwca 1976 roku. W dniu robotniczego protestu w Radomiu, 25 czerwca 1976 r., stojąc na schodach kościoła św. Trójcy, błogosławił protestujących. Był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa, a następnie nachodzony i dotkliwie bity przez tzw. nieznanych sprawców na plebanii w Pelagowie-Trablicach, gdzie był proboszczem. Zmarł niedługo potem, 18 sierpnia 1976 r., w wieku 47 lat. W tym roku skończyłby 90 lat.

- Realizujemy ten film w przekonaniu, że opowiada historię, którą opowiedzieć warto - po to, żeby młody człowiek, który nie zna (...) wydarzeń czerwca 1976 roku i w ogóle lat 70. w Polsce, mógł dowiedzieć się czegoś na ten temat. Film opowiada o tym w sposób atrakcyjny wizualnie, powołując się na fakty historyczne - powiedział producent filmu Andrzej Stachecki, cytowany przez biuro prasowe częstochowskiego sanktuarium. 

- Film pewnie spełni swą funkcję edukacyjną, ale jest to też ciekawa historia wyjątkowej postaci, która z dobrego człowieka zamieniła się w historyczny symbol pewnego oporu i działań dla wolności w naszym kraju - dodał producent.

W Częstochowie realizowane są zdjęcia przedstawiające pielgrzymkę, prowadzoną na Jasną Górę przez ks. Kotlarza. - To element scenariusza filmu, który opowiada o historycznych wydarzeniach - pielgrzymce z 1976 roku, której finał był na Jasnej Górze, a którą prowadził bohater filmu "Klecha", ks. Roman Kotlarz - wyjaśnił Stachecki. 

Reżyserem filmu jest Jacek Gwizdała, który po raz pierwszy zetknął się z postacią ks. Kotlarza ponad 20 lat temu, realizując tryptyk o wydarzeniach 1976 r. w Radomiu "Miasto z wyrokiem". Potem powstał jeszcze poświęcony księdzu film dokumentalny "I cicho ciało spocznie w grobie".

- To jest dla mnie postać niezwykła - ksiądz, którzy wyprzedził epokę Solidarności. On był sam; nie było żadnych struktur, a on potrafił przeciwstawić się ówczesnej władzy. (...) Potrafił mobilizować swoich parafian, uczyć ich tych epizodów z historii Polski, które wówczas były zabronione do nauki w szkołach. To był wielki kapłan, a z drugiej strony taki prawdziwy proboszcz, który opiekuje się swoimi owieczkami (...); bity systematycznie przez esbeków, najeżdżających jego plebanię - mówił reżyser. 

Zdjęcia do filmu rozpoczęły się przed rokiem. W nagraniach w Częstochowie, obok zawodowych aktorów, uczestniczy także grupa parafian z parafii pod wezwaniem św. Jana Pawła II w radomskim Sadkowie - od początku realizacji filmu występują oni w epizodach. Wcześniej filmowcy nagrywali już zdjęcia w Radomiu i okolicach.

Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) był szykanowany przez komunistyczne władze za "prowadzenie szkodliwej dla państwa działalności". W dniu robotniczego protestu w czerwcu 1976 r. w Radomiu kapłan błogosławił ze schodów kościoła św. Trójcy radomian, którzy opuścili zakłady pracy, sprzeciwiając się podwyżce cen żywności ogłoszonej przez ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza - 25 czerwca 1976 r. na ulice Radomia w proteście wyszło 20-25 tys. ludzi. Doszło do starć z milicją i oddziałami ZOMO. Według IPN, zatrzymano 654 osoby. 

Po powrocie do Pelagowa, będąc pod wrażeniem manifestacji, a także pogłosek o represjach stosowanych przez władze, ksiądz wygłosił kilka kazań upominających się o robotników. Z tego powodu stał się ofiarą brutalnych represji. W lipcu 1976 r. został kilkakrotnie pobity na plebanii przez "nieznanych sprawców". Podczas odprawiania mszy w dniu święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) schorowany kapłan zasłabł i stracił przytomność. Trzy dni później zmarł w szpitalu.

20 sierpnia robotnicy radomscy nieśli trumnę z ciałem ks. Kotlarza usłaną kwiatami drogą ze szpitala w Radomiu do Pelagowa - parafii kapłana. Po polowej mszy żałobnej, która stała się patriotyczną manifestacją, przewieziono ciało do Koniemłotów i pochowano w grobie rodzinnym. 

W 1990 r. Prokuratura Wojewódzka w Radomiu próbowała ustalić, czy do śmierci Romana Kotlarza nie przyczynili się "nieznani sprawcy". Postępowanie zostało jednak umorzone.

W związku z udziałem w radomskim proteście pracę straciło ok. 900 radomian, przede wszystkim pracowników Zakładów Metalowych. Tragiczną konsekwencją protestów było bezprawne bicie zatrzymanych na tzw. ścieżkach zdrowia (szpalery milicjantów bijących ludzi pałkami), które stały się swoistym symbolem Czerwca'76. Zaczęły się także represje wobec uczestników protestu i ich rodzin. Wsparcia udzielali im przedstawiciele powstałego we wrześniu Komitetu Obrony Robotników.

Dowiedz się więcej na temat: Mirosław Baka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje