Reklama

Kirk Douglas i Anne Buydens: Najważniejszym romansem jest nasze małżeństwo

"Romantyzm budzi się po osiemdziesiątce. Powinienem był wiedzieć! Żyję wszak z dziewczyną, która pierwsza gotowa Wam to powiedzieć" - napisał w jednym ze swoich wierszy dzisiaj już 101-letni Kirk Douglas.

Kirk Douglas i Anne Buydens w 1956 roku

Dziewczyną z poematu aktora jest jego żona Anne Buydens. Niedawno obchodzili 64. rocznicę ślubu. I choć nie było to uczucie od pierwszego wejrzenia, a ich małżeństwo było niekonwencjonalne, wciąż są razem. I nadal bardzo się kochają.

Zaczęło się od "kosza"

Reklama

Poznali się w Paryżu w 1953 roku. Kirk, wówczas już gwiazdor światowego formatu, pracował na planie filmu "Ich wielka miłość". Anne była asystentką reżysera. Uroda pięknej Niemki zrobiła na nim tak wielkie wrażenie, że w jednej chwili zapomniał o narzeczonej - włoskiej aktorce Pier Angeli (zresztą i później wierność nie była jego mocną stroną).

- Była zniewalająco piękna i bardzo różniła się od kobiet, z którymi byłem związany w Hollywood - wspominał po latach aktor. - Pomyślałem, że wezmę ją na kolację do najbardziej romantycznej i drogiej restauracji w Paryżu, La Tour d’Argent" - wspominał Douglas.

Anne kategorycznie odrzuciła propozycję randki. - Dziękuję, pójdę do domu i zrobię sobie jajecznicę - odpowiedziała Buydens. - Fakt, że nie zrobiłem na niej wrażenia, wywarł na mnie wrażenie! Postanowiłem ją zdobyć - przyznał później w jednym z wywiadów aktor.

Serce nie sługa

Wspólna praca często zbliża, ale Buydens była zaręczona i w przeciwieństwie do Kirka, chciała być lojalna wobec swojego partnera. Jednak serca tych dwojga powoli biły w jednym rytmie.

- Zaczęła odwzajemniać moje uczucie, kiedy przestałem mówić o sobie i zacząłem jej słuchać - wspominał we wspólnie wydanych wspomnieniach "Kirk i Anne", które ukazały się przed dwoma laty. Niektóre szczegóły ich życia, mogły szokować.

W końcu Douglas zerwał zaręczyny z Angeli, Anne oddała pierścionek niedoszłemu mężowi. Już nic nie stało na przeszkodzie ich miłości. Pobrali się w maju 1954 roku. Wkrótce przyszedł na świat ich syn Peter, a w 1958 r. Eric. Wspólnie z synami Kirka z pierwszego małżeństwa z aktorką Dianą Douglas - Joelem i Michaelem - stworzyli szczęśliwą patchworkową rodzinę.

Ich małżeństwo dalekie było jednak od ogólnie przyjętych standardów udanego związku.

Zakochani, choć niewierni

Głównie dlatego, że gwiazdor, choć zakochany w żonie, nie zamierzał rezygnować z wdzięków innych pań. Romansował m.in. z Ritą Hayworth, Patricią Neal i córką Joan Crawford, Christiną Crawford. Lista jego skoków w bok jest dużo dłuższa (opisał je szczegółowo w 1988 roku w biografii "Syn śmieciarza").

Oczywiście nie ukrywał nic przed Anne, która okazała się niezwykle wyrozumiałą żoną. - To nierealistyczne, aby wymagać w małżeństwie pełnej wierności - stwierdziła w przytoczonych już wcześniej wspomnieniach. - Kirk zawsze mówił mi o swoich romansach. To właśnie szczerość i przyjaźń stanowi najmocniejszy filar naszego małżeństwa - dodała kobieta, która także była otwarta na "porywy serca". - Miałam ich mniej, ale także wiązałam się z innymi partnerami i korzystałam z życia - przyznała 99-letnia dziś Buydens.

Nie ominęły ich kryzysy i dramaty, m.in. śmierć młodszego syna, Erica, który w 2004 r. przedawkował narkotyki, jej choroba nowotworowa i udar gwiazdora. Parę razy byli bliscy rozstania, ale miłość zwyciężyła.

"Mam przeczucie, że nie wrócisz dziś w nocy. To był zły dzień dla mnie i prawdopodobnie gorszy dla ciebie, ale mam nadzieję, że jesteś tutaj i że znajdę cię, kiedy wrócę. Bo wierz mi lub nie, kocham cię!..." - pisał po jednej z kłótni 101-letni dziś Douglas.

Przetrwali. Jak widać, miłość ma różne oblicza.

Joanna Bogiel-Jażdżyk

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kirk Douglas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje