Kino Protestu: Nowa sekcja festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty

"Film i rewolucja, film i sztuka, polityka i sztuka są nierozłączne" - mówił w wywiadzie z 2006 roku japoński reżyser Masao Adachi. Kino tego jednego z najbardziej radykalnych artystów znalazło się w nowej sekcji Kino Protestu festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

Kadr z filmu "Pokonać noc"

W epoce gwałtownych nacjonalistycznych zwrotów i cichych antyliberalnych rewolt (Brexit), którym towarzyszy fala największych od lat demonstracji - by wymienić tylko polskie i amerykańskie marsze kobiet, antyrządowe manifestacje w Bukareszcie czy Sao Paulo, studenckie bunty we Francji i RPA; chcemy przyjrzeć się związkom kina i polityki. Kina i terroru. Kina i protestu. Zadać pytanie o to, na czym naprawdę polega rewolucyjny potencjał filmowego medium i kiedy rzeczywiście kamera staje się narzędziem walki - zapowiadają organizatorzy imprezy.

Reklama

Masao Adachiemu słowo "Akcja!" kojarzyło się z partyzanckim wezwaniem do działania, o czym opowiadał Philippowi Grandrieux w biograficznym "Być może piękno umocniło naszą determinację" ("Il se peut que la beauté ait renforcé notre résolution" - Masao Adachi, 2011). Reżyser w latach 70. na przeszło trzy dekady porzucił kamerę, by jako członek terrorystycznej Japońskiej Armii Czerwonej, przyłączyć się do walki zbrojnej po stronie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Z filmowymi i politycznymi rewolucjami rozliczył się w 2006 roku, w "Prisoner/Terrorist" ("Yûheisha - Terorisuto"), którego bohater inspirowany jest postacią Kôzô Okamoto, odpowiedzialnego za masakrę na lotnisku w Tel Avivie w 1972 roku.

Ale kino może protestować także odrzucając kompromisy z rynkiem na rzecz integralności artystycznej wizji. To przypadek mającego premierę na ostatnim Berlinale, trwającego aż 285 minut "Pokonać noc" ("Combat au bout de la nuit", 2017) Sylvaina L'Espérance’a. Wybitny kanadyjski dokumentalista przez wiele miesięcy obserwował tych, którzy nie pozwalali się zepchnąć z ateńskich ulic w ekonomiczny czy medialny niebyt: żądające przywrócenia do pracy sprzątaczki, mieszkańców burzonego romskiego miasteczka, uchodźców, bezdomnych, nielegalnych imigrantów. Skonstruowane jak poemat dzieło Kanadyjczyka przypominając, że także w kinie poezja bywa najbardziej rewolucyjnym i radykalnym medium.

Wyróżniony na ostatnim Berlinale nagrodą FIPRESCI "Uczucie silniejsze niż miłość" ("Shu'our akbar min el hob", 2017) w reżyserii Mary Jirmanus Saba wydobywa z kolei z zapomnienia krwawo tłumione libańskie strajki w fabrykach tytoniu i czekolady. Wydarzenia z lat 70 niosące obietnicę ludowej rewolucji, a wraz z nią kobiecej emancypacji zostały zepchnięte w zbiorową niepamięć przez wojnę domową. Bogaty w materiały archiwalne film młodej reżyserki rekonstruuje ducha tamtej rewolty. "Pełen melancholii, ale i nadziei, wygląda lepszej przyszłości. Kino dokumentalne w najlepszym wydaniu; ekscytujące, pełne emocji, odważne" - napisało jury FIPRESCI w swoim uzasadnieniu.

W sekcji Kino Protestu zwrócimy uwagę na działalność filmowych kolektywów, przedkładających solidarność nad fetysz autorstwa. Przypomnimy więc świeżo odrestaurowany "Daleko od Wietnamu" ("Loin du Vietnam", 1967), wspólne dzieło siedmiorga reżyserów: Agnés Vardy, Jean-Luca Godarda, Chrisa Markera, Claude’a Leloucha, Alaina Resnaisa, Jorisa Ivensa i Williama Kleina. To artystyczny wielogłos, będący zarazem spójną antywojenną wypowiedzią, pochodzącą z czasów, gdy zaangażowanie kina było naturalną reakcją na polityczne i kulturowe wstrząsy. Czy nasze czasy mają szansę przynieść opowiedziane w nowy sposób i nowym językiem filmowe rewolucje? 

17. edycja festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty odbędzie się we Wrocławiu w dniach 3-13 sierpnia 2017.

Dowiedz się więcej na temat: T-Mobile Nowe Horyzonty

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje