Reklama

Reklama

Kiedy kolejna "Planeta małp"?

Reżyser kolejnej odsłony uniwersum "Planety małp" Wes Ball wyjawił, że niedługo powinny rozpocząć się prace nad czwartą częścią tego cyklu. "Ponieważ to w głównej mierze film robiony przy użyciu efektów komputerowych, wkrótce powinniśmy rozpocząć proces wirtualnej produkcji" - mówi. Z powodu pandemii COVID-19 wciąż zamknięta jest większość planów filmowych na całym świecie, co opóźnia produkcje podobnych do "Planety małp" widowisk filmowych.

Kto nie może się doczekać kolejnej odsłony "Planety małp"?

Historia Planety Małp rozpoczęła się w 1963 roku od książki autorstwa Pierre'a Boulle'a. Pięć lat później powstał kultowy film w reżyserii Franklina J. Schaffnera. Dał on początek całej serii kinowych hitów. Po jej zakończeniu, cykl próbował wskrzesić Tim Burton, ale jego wersja nie spotkała się z uznaniem ani widzów, ani krytyków.

Udało się to dopiero Rupertowi Wyattowi i jego "Genezie planety małp" z 2011 roku. Ten film zapoczątkował trylogię, której dwie następne części wyreżyserował Matt Reeves. Gdy po jej zakończeniu pojawiła się informacja, że kolejny film z tego cyklu nakręci Wes Ball, nie było wiadomo, w którą stronę popchnie on serię. Reżyser szybko uciął spekulacje, informując, że zamierza kontynuować historię głównego bohatera, małpy Cezara.

Reklama

Teraz w wywiadzie dla magazynu "Discussing Film" Ball zdradził więcej szczegółów nadchodzącej produkcji. Opowiedział miedzy innymi, w jaki sposób został do niej zaangażowany. Wszystko zaczęło się od rezygnacji studia Disneya z animowanego filmu "Mouse Guard", z którym związany był Ball. Projekt upadł po tym, jak studio Disneya przejęło wytwórnię Fox, dla której miał powstać "Mouse Guard".

"Szybko mnie poinformowano, że skoro nie będę kręcił 'Mouse Guard', to może nakręcę kolejną 'Planetę małp'. Mieliśmy pracować nad tym samym materiałem, co w poprzednich filmach, przy użyciu tej samej technologii i z udziałem wielu osób zaangażowanych w poprzednią trylogię. Byłem już po słowie z Andym Serkisem, którego widziałem w 'Mouse Guard', więc wyszło na to, że wszystko pasowało do siebie" - wspomina Ball. Andy Serkis we wspomnianej trylogii wcielił się za pomocą technologii motion-capture w rolę Cezara.

"Nie byłem zainteresowany robieniem czwartej części. Chcieliśmy zrobić coś swojego. Dostaliśmy możliwość pozostania w tym samym uniwersum, ale przy okazji do otworzenia drzwi do zrobienia czegoś nowego. Chciałbym więc powiedzieć fanom oryginału, żeby się nie martwili. Seria jest w dobrych rękach. Mamy tych samych scenarzystów, tych samych producentów, sporo członków ekipy poprzednich trzech filmów również jest związanych z moim filmem. Czujemy więc, że jesteśmy częścią oryginalnej trylogii, a jednocześnie robimy coś nowego. Obyśmy efekt naszej pracy mogli jak najszybciej zobaczyć na dużym ekranie" - powiedział Ball.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje