Reklama

Kevin Spacey próbuje wrócić do show-biznesu?

Kevin Spacey, jeden z najbardziej uznanych aktorów w Hollywood, który przed trzema laty został oskarżony o molestowanie seksualne, podzielił się przemyśleniami na temat pandemii. Gwiazdor serialu "House of Cards" porównał swój los do sytuacji osób, które w wyniku globalnej epidemii straciły pracę. "Wiem, jak to jest, gdy twój świat nagle się zatrzymuje" - wyznał Spacey.

Kevin Spacey zagra jeszcze kiedyś w jakimś filmie?

Kevin Spacey był bez wątpienia jednym z najbardziej cenionych aktorów w Hollywood. Zdobywca dwóch statuetek Oscara za role w filmach "Podejrzani" i "American Beauty", od lat cieszył się niesłabnącą popularnością i uznaniem w środowisku filmowym. Do czasu.

Reklama

Kariera artysty załamała się pod koniec października 2017 roku. Wtedy aktor Anthony Rapp wyznał, że w wieku czternastu lat został zaproszony do mieszkania Spacey'ego, gdzie ten miał podać mu alkohol i składać niedwuznaczne propozycje. Oskarżony zareagował błyskawicznie. Stwierdził, że nie pamięta tej sytuacji, ale jeśli miała miejsce, to bardzo za nią przeprasza. Wyznał także, że jest homoseksualistą. Oświadczenie spotkało się z krytycznym przyjęciem mediów.

Szybko zaczęły pojawiać się kolejne doniesienia o niewłaściwym zachowaniu Spacey'ego. Netflix zdecydował o usunięciu go z obsady "House of Cards". Wiele osób, nie bacząc na mocno zszarganą reputację gwiazdora, deklarowało, że nie zamierza oglądać produkcji bez jej najbardziej wyrazistej i charyzmatycznej postaci.

Równie radykalny był Ridley Scott, który postanowił wyciąć Spacey'ego z gotowego już filmu "Wszystkie pieniądze świata". Na półtora miesiąca przed premiera zastąpił go Christopher Plummer.

Od czasu pojawienia się oskarżeń Spacey nie otrzymał żadnej nowej roli. Zamiast tego przygotowuje się do kolejnych batalii sądowych. Jedną z nich udało mu się już wygrać - w lipcu 2019 jeden z zarzutów został wycofany. Spacey nie ukrywa, że tęskni za aktorstwem. W grudniu 2018 roku zamieścił w internecie wideo pod tytułem "Let Me Be Frank", w której jako swoja postać z serialu "House of Cards" komentował postawione mu zarzuty. Film został oceniony przez media jako "obrzydliwy". Niemniej zebrał też dużo pozytywnych opinii od widzów.

Spacey postanowił odnieść się do tych wydarzeń w opublikowanym niedawno na YouTube filmiku, który nagrał w swoim domu na potrzeby Bits & Pretzels - niemieckiej konferencji dla przedsiębiorców i inwestorów.

"Mój świat całkowicie się zmienił jesienią 2017 roku. Moja praca, wiele moich relacji, moja pozycja w branży zniknęły w ciągu kilku godzin" - wyznał Spacey.

Nawiązując do trwającej pandemii, zaznaczył, że utożsamia się z osobami, które z jej powodu straciły pracę. "Wiem, jak to jest, gdy twój świat nagle się zatrzymuje. Choć znaleźliśmy się w tej sytuacji z bardzo różnych powodów i pod wpływem odmiennych okoliczności, czuję, że nasze zmagania emocjonalne są bardzo podobne. Solidaryzuję się z osobami, które usłyszały niedawno, że nie wrócą do pracy. To sytuacja, nad którą nie ma się żadnej kontroli" - dodał.

Gwiazdor przyznał również, że skandal z jego udziałem skłonił go do głębszej refleksji nad życiem i przyszłością. "Kiedy moja kariera dobiegła końca, gdy zrozumiałem, że być może nigdy już nie zostanę zatrudniony jako aktor, zadałem sobie pytanie, którego nigdy wcześniej sobie nie zadawałem, a mianowicie: jeśli nie mogę działać, pracować, kim jestem? Musiałem stawić czoła wielu traumom, przepracować wiele rzeczy. Ale zapewniam was - jakkolwiek posępne i przerażające mogą się wam wydawać wydarzenia ostatnich tygodni, prędzej czy później wszystko się ułoży" - stwierdził Spacey.

I zaapelował do odbiorców, by w czasie pandemii okazywali sobie życzliwość i nawzajem się wspierali.

Od czasu pojawienia się oskarżeń Spacey nie otrzymał żadnej nowej roli. Zamiast tego przygotowuje się do kolejnych batalii sądowych. Choć w jego sprawie wciąż toczy się kilka dochodzeń, w lipcu 2019 roku jedyna kryminalna sprawa przeciwko aktorowi została umorzona. Wówczas sąd stanu Massachusetts oczyścił Spacey'ego z zarzutów molestowania seksualnego. Powodem tej decyzji było wycofanie oskarżenia przez rzekomego pokrzywdzonego.

Do zdarzenia miało dojść w 2016 roku. Spacey został oskarżony na upojenie alkoholem i obmacywanie osiemnastoletniego wówczas mężczyzny. Dwukrotny zdobywca Oscara od początku zaprzeczał tym informacjom.

Mężczyzna wycofał pozew, gdy obrona Spacey'ego zaczęła domagać się upublicznienia skasowanych przez niego wiadomości SMS-owych, które mogły rzucić na sprawę nowe światło. Poszkodowany odmówił, zasłaniając się piątą poprawką. Jego telefon nie został przekazany władzom. Miał zaginąć.

Kevin Spacey wciąż jest jednak oskarżony w ponad 30 sprawach, których większość dotyczy molestowania seksualnego.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kevin Spacey

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje