Kate Winslet i Saoirse Ronan w scenach miłosnych
Kate Winslet już niedługo będziemy mogli oglądać w melodramacie "Ammonite", w którym na ekranie partneruje jej Saoirse Ronan. W najnowszym wywiadzie gwiazda przyznała, że jest pod ogromnym wrażeniem młodszej koleżanki po fachu. I zdradziła, jaki wpływ miała na nią przerwa w pracy spowodowana pandemią.
Kate Winslet to jedna z najbardziej cenionych aktorek w Hollywood. Brytyjska gwiazda kina zasłynęła wieloma znakomicie przyjętymi przez widzów i krytyków rolami, za które dostała m.in. Oscara, cztery Złote Globy i trzy nagrody BAFTA.
W niedawnym wywiadzie dla "The Hollywood Reporter" wyznała jednak, że nigdy nie marzyła o wielkiej sławie. Dorastając w ubogiej rodzinie w Berkshire w Anglii, wiedziała tylko, że chce grać.
"Nigdy nie miałam ogromnych ambicji, żeby występować w filmach. A ponieważ moi rodzice nie mieli pieniędzy, nie myślałam też o zarabianiu wielkich kwot, nie było to dla mnie ważne. Myślałam sobie, że może uda mi się wystąpić w odcinku jakiegoś serialu" - powiedziała Winslet.
Aktorka odniosła się również do pandemii koronawirusa, która na kilka miesięcy sparaliżowała branżę filmową. W marcu, kiedy nastąpił wybuch epidemii, aktorka przebywała w Filadelfii, gdzie kręciła dla HBO serial "Mare of Easttown". Gdy produkcja została zamknięta, Winslet natychmiast wyjechała do Anglii i zaszyła się w swoim domu w jednej z podlondyńskich wsi.
"Jestem osobą bardzo praktyczną i prostolinijną. Kiedy muszę zareagować na jakieś niespodziewane, trudne sytuacje, udaję się do swojej bezpiecznej przystani" - wyjaśniła.
Winslet przyznaje, że choć panika związana z pandemią ogarnęła świat dopiero w marcu, ona znacznie wcześniej rozpoznała nadciągające zagrożenie.
"Będąc jeszcze na planie w Filadelfii od tygodni chodziłam w maseczce, wycierałam wszystko alkoholem izopropylowym i nosiłam rękawiczki. Ludzie myśleli, że zwariowałam. I wtedy nagle po pary tygodniach nastąpił przełom i wszyscy pytali w popłochu, skąd, do cholery, wziąć maseczkę?" - wyjawiła Winslet.
Jej ostrożność okazała się słuszna - jak zaznacza, na COVID-19 zachorowało jej dwóch bliskich przyjaciół.
"Jeden z nich miał to szczęście, że wyszedł ze szpitala po 72 godzinach, bo czuł się dobrze. Drugi natomiast spędził w szpitalu 11 tygodni i mimo wykonanych wszystkich badań, nadal jest bardzo osłabiony" - powiedziała aktorka.
Pandemia i spowodowana nią izolacja odcisnęły piętno również na niej. Przerwa od aktorstwa wywołała w niej obawy dotyczące rychłego powrotu na plan.
"Teraz, kiedy myślę o rozpoczęciu zdjęć, czuję, że zapomniałam, jak się gra!" - zdradziła Winslet. I dodała, że wprowadzone na planach zdjęciowych protokoły bezpieczeństwa pozwalają jej przynajmniej nie martwić się o ryzyko zakażenia koronawirusem.
"Powrót do pracy jest już możliwy dzięki fantastycznej organizacji i przestrzeganiu niezbędnych środków ostrożności. Choć niestety zachowanie dystansu społecznego jest dla aktora praktycznie niemożliwe" - zaznaczyła Winslet.
Już wkrótce premierę będzie miał najnowszy film z udziałem gwiazdy "Titanica" i "Lektora". Winslet zagrała główną rolę w inspirowanym życiem słynnej paleontolożki Mary Anning melodramacie "Ammonite" w reżyserii Francisa Lee. Wcieliła się tam w zbieraczkę skamielin, która nawiązuje romans z młodą mężatką, graną przez Saoirse Ronan.
O koleżance z planu Winslet wypowiada się w samych superlatywach.
"Saoirse jest bardzo utalentowana, aktorstwo ma we krwi. Postaci, które kreuje, są niesamowicie ludzkie. Jest zarazem osobą, przy której zawsze czujesz się dobrze, z którą możesz się identyfikować. To wiele mówi o tym, jakim jest człowiekiem" - powiedziała. I dodała, że sceny miłosne, które odgrywały wraz z Ronan, napawają ją dumą.
"Czułyśmy się bezpiecznie, myślę, że żadna z nas nie była tym skrępowana. Jestem naprawdę dumna z tych scen" - zaznacza gwiazda.