41-letnia Kate Hudson wychowując trójkę dzieci, trzyma się jasno określonych zasad. Nie toleruje kłamstwa ani braku kultury. Ma za to ogromne pole tolerancji wobec błędów natury emocjonalnej. Jak podaje magazyn "Health", gwiazda nie zamierza wychowywać dzieci pod kloszem. Twardo oddziela to, do czego jej dzieci mają prawo, od tego, co jest ich przywilejem i w każdej chwili może zostać im odebrane.
Jasno określam do czego dzieci mają prawo, a co jest ich przywilejem - przekonuje Kate HudsonAllen BerezovskyGetty Images
Amerykańska gwiazda nigdy nie udawała, że jest matką idealną. Potrafi przyznać się do tego, że przy swoich dzieciach przeklina, stanowczo za dużo krzyczy i jest niekonsekwentna. "Ale umiem być też supermamą" - napisała na swoim instagramowym profilu, na którym dość często porusza tematy związane z macierzyństwem. Zwłaszcza podczas pandemii, która odbiła się na jej aktywności zawodowej.
Stąd w miejscu informacji o najnowszych filmach pojawiają się posty o naturze bardziej osobistej. Dotyczące ludzi jej najbliższych, czyli rodziny z charyzmatyczną mamą na czele. "To mama nauczyła mnie akceptować siebie taką, jaką jestem. Gdy zaczęłam dojrzewać, cała rodzina świętowała to ze mną. Dzięki temu stałam się odporna na nieosiągalne standardy estetyczne Hollywood. I tę umiejętność akceptacji siebie chciałabym przekazać swoim dzieciom" - powiedziała Kate Hudson w wywiadzie cytowanym przez serwis Krone.at przy okazji promowania jednego ze swoich filmów. Dlatego też nie zamierza ingerować także i w to, z jaką płcią identyfikują się jej dzieci. Swoją najmłodszą córeczkę, Rani Rosę, która przyszła na świat w 2018 roku, wychowuje w sposób neutralny płciowo.
W 2010 roku Hudson wystąpiła w niezależnym thrillerze "Morderca we mnie" w reżyserii Michaela Winterbottoma. Od tego czasu stara się unikać kina popularnego. Skupia się produkcjach niszowych oraz okazjonalnych występach w serialach telewizyjnych. Pojawiła się miedzy innymi w pięciu odcinkach czwartego sezonu "Glee".
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
Hudson debiutowała w wieku 19 lat w filmie "Desert Blue". Rok później miała na swoim koncie już kilka premier, w tym "Doktora T. i kobiety" w reżyserii Roberta Altmana. Przełomowa okazała się jej rola w filmie "U progu sławy" Camerona Crowe’a z 2000 roku. Hudson wcieliła się w przywódczynię groupies, które podążają za zespołem rockowym Stillwater.
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
Jednym z ostatnich mainstreamowych filmów w karierze Hudson była trzecia część popularnej animacji "Kung Fu Panda". Zarobiła ona ponad 521 milionów dolarów na całym świecie, stając się tym samym największym sukcesem kasowym w karierze aktorki.
Na zdjęciu: Kate HudsonWiese/face to faceEast News
Hudson nigdy nie ukrywała, że ponad pracę przekłada rodzinę. Aktorka ma trójkę dzieci i po narodzinach każdego z nich robiła sobie długą przerwę od pracy, by poświęcić się roli matki. Ze swoimi pociechami spędza każdą wolną chwilę, a ich osiągnięciami dzieli się ze swoimi fanami za pomocą mediów społecznościowych.
Na zdjęciu: Goldie Hawn i Kurt RussellWiese/face to faceEast News
Filmografię Hudson zamyka "Marshall", dramat opowiadający o czarnoskórym szoferze, który zostaje oskarżony przez swoją pracodawczynię (w tej roli Hudson) o gwałt. Obrony pozwanego podejmuje się afroamerykański prawnik Thorgood Marshall, który w przyszłości będzie członkiem Sądu Najwyższego. Film otrzymał pozytywne recenzje, ale jego dostępność była ograniczona.
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
W ciągu kolejnych lat Hudson stała się gwiazdą komedii romantycznych. Zagrała między innymi w "Jak stracić chłopaka w 10 dni" u boku Matthew McConaughey’a, "Aleksie i Emmie" z Lukiem Wilsonem oraz "Mamie na obcasach".
Na zdjęciu: Kate HudsonWiese/face to faceEast News
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
Aktorka odrzuciła kilka ról głównych, by zagrać w "U progu sławy". Ryzyko opłaciło się – film okazało się ogromnym sukcesem, a Hudson otrzymała Złoty Glob i nominację do Oscara za rolę drugoplanową.
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
Rodzicami aktorki są zdobywczyni Oscara Goldie Hawn oraz komik Bill Hudson. Jednak przez większość dzieciństwa matka wychowywała ją wspólnie ze swoim partnerem, znanym z "Ucieczki z Nowego Jorku" Kurtem Russellem. To jego Hudson uważa za swojego prawdziwego ojca. Matka i ojczym planowali, że Kate po skończeniu liceum pójdzie na studia. Ta wybrała jednak karierę aktorską.
Na zdjęciu: Kate HudsonFace to Face/REPORTEREast News
Deklaracja ta nie oznacza jednak, że aktorka pozwala swoim dzieciom na wszystko. Nic bardziej mylnego. W grudniowym numerze magazynu "Health" udzieliła wywiadu wspólnie ze swoim bratem, Olivierem Hudsonem. I nie obyło się bez tematu wychowywania dzieci. "Jasno określam do czego dzieci mają prawo, a co jest ich przywilejem" - stwierdziła aktorka. "Moje dzieci mają prawo do dachu nad głową, jedzenia i mojej miłości. Cała reszta jest jedynie ich przywilejem i w każdej chwili może zostać im odebrana" - stwierdziła kategorycznie.
Aktorka w latach 2000-2007 była żoną Chrisa Robinsona z The Black Crowes. Ma z nim niemal 17-letniego syna, Rydera Russella (ur. 2004). Była także związana z Matthew Bellamym, liderem zespołu Muse. Urodziła mu syna Binghama (ur. 2011). Obecnie jest w związku z Dannym Fujikawą, z którym ma córkę Rani Rose (ur. 2018).