Katarzyna Łaniewska wróci w piątym "Koglu moglu"? Hołd dla zmarłej aktorki
Oprac.: Tomasz Bielenia
Zmarła w 2020 roku Katarzyna Łaniewska, która w filmowej serii "Kogel Mogel" wcielała się w postać Solskiej, zostanie uhonorowana przez twórców piątego filmu cyklu. "Kogel mogel 5, czyli Baby Boom!" trafi do kin w styczniu 2024.
Katarzyna Łaniewska w filmie "Miszmasz, czyli Kogel-mogel 3"MTL Maxfilmmateriały prasowe
Katarzyna Łaniewska zmarła 7 grudnia 2020 roku. Miała 87 lat.
Katarzyna Łaniewska: Hołd dla aktorki w "Koglu-moglu 5"
Ogromną popularność i sympatię widzów zyskała wcielając się w postać Solskiej, matki głównej bohaterki w serii filmów "Kogel-mogel".
Kiedy po wielu latach twórcy serii postanowili wrócić do kultowych bohaterów i w 2019 roku nakręcili film "Miszmasz, czyli Kogel-Mogel 3", w obsadzie nie mogło zabraknąć również Łaniewskiej.
"Osobiście bałam się również tego, czy dam radę dobrze zagrać, ponieważ nie jestem już młoda. Przy pomocy moich kolegów udało mi się chyba dobrze odegrać swoje sceny. Jednak jeśli przez ponad 60 lat się jest w swoim zawodzie, to się wie co ma się robić" - mówiła w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.
Kiedy pojawiła się na planie czwartej części cyklu, z jej zdrowiem było coraz gorzej.
"Miała problemy z chodzeniem, więc scenariusz był tak napisany, że jak szła, to szła z wnuczkiem, który ją prowadził. Planowaliśmy wszystko tak, żeby było jak najbardziej komfortowe dla niej i jak najmniej męczące" - wspominała autorka scenariusza Ilona Łepkowska.
Na planie "Plebanii" słynęła z poczucia humoru. Chętnie cytowano jej słowa: "Jestem żoną Otella i żyję!". Chodziło o to, że pierwszy mąż Łaniewskiej, Ignacy Gogolewski zagrał niegdyś szekspirowskiego Otella w teatrze. Dawne czasy...
Pobrali się, gdy była na III roku studiów. Niestety, małżeństwo przetrwało tylko 10 lat. - Były chwile piękne, ale też dni trudne. Mąż odszedł do innej kobiety, w dodatku z tej samej klatki schodowej - wspomina aktorka.
Dawne niesnaski poszły jednak w niepamięć. Dziś Łaniewska i Gogolewski żyją w wielkiej przyjaźni. Były mąż jest częstym gościem w jej mieszkaniu w śródmieściu Warszawy, bierze udział w rodzinnych uroczystościach.
("Świat i Ludzie")AKPA
- Wciąż mam wiele energii! - cieszy się aktorka. Z pewnością dzięki aktywnemu stylowi życia. Codziennie się gimnastykuje, chodzi na basen i jeździ na rowerze.
- Uwielbiam sport. Kiedyś myślałam o studiach na AWF-ie, ale... wciągnął mnie teatr - wyznaje. Jest osobą skromną. Nie zależy jej na poklasku. Nie chce budować własnej legendy. Nie ma też w zwyczaju ubarwiać swego życia. I bez tego jest ono niezwykłe i wartościowe. Chce, by takie pozostało.
("Świat i Ludzie")AKPA
Od lat aktorka angażuje się w działalność polityczną. Wywołała kontrowersje, wypowiadając się w filmie Ewy Stankiewicz "Solidarni 2010". "Przychodziłam tam [przed Pałac Prezydencki] trzy dni z rzędu, ponieważ widziałam tam kawałek prawdziwej Polski. Miałam prawo wypowiedzieć swoje zdanie i nie wolno mi go odbierać dlatego, że jestem aktorką" - mówiła wtedy mediom.
W 2011 roku była bezpartyjną kandydatką do Senatu z ramienia PiS. Od pięciu lat jest publicystką tygodnika „W Sieci”.
"Powiedziałem kiedyś pani Katarzynie, że gdybym w ogóle nie wiedział, czym jest aktorstwo i tylko słuchał jak ona czyta Pismo, to już bym się dowiedział" - mówił o aktorce Jarosław Kaczyński. Krystian DobuszyńskiReporter
Miłość do rodziny to cecha, która łączy ją z graną przez tyle lat babcią Józią z "Plebanii". Łaniewska także jest osobą, której życiową misją jest dbanie o swoich najbliższych. Owszem, za młodu myślała, że zbawi świat. W latach 80. działała w podziemiu, pracowała wtedy w wydawnictwie Czesława Bieleckiego CDN. Dziś, już w "nowych czasach", po prostu cieszy ją codzienność.
Z drugim mężem, Andrzejem Błaszczakiem, uwielbiają spędzać czas w domku pod Warszawą, który żartobliwie nazywa rezydencją. Grają w brydża z przyjaciółmi, wspólnie gotują (Łaniewska jest przecież autorką książki kucharskiej!) i sadzą kwiaty w ogrodzie.
("Świat i Ludzie") Michał KułakowskiReporter
Jej znak szczególny to szczerość. Co w sercu, to na języku. To zasada, której obchodząca 85. urodziny Katarzyna Łaniewska jest wierna od lat. Niewiele jest aktorek, które otwarcie mówią to, co naprawdę myślą, nie bacząc na konsekwencje.
Na planie serialu "Plebania" znana była właśnie z tego, że jawnie demonstrowała swoje niezadowolenie, kiedy aktorzy amatorzy mieli problemy z zagraniem swoich kwestii przed kamerą. - Jest wielu kolegów i koleżanek, którzy skończyli aktorskie studia, a nie są angażowani. Zwróciłam się nawet do decydentów serialu z pytaniem, dlaczego tak się dzieje. Usłyszałam, że nie ma u nas młodych, ładnych aktorek - mówiła Łaniewska.
("Świat i Ludzie")Marek SzymańskiReporter
Sama nigdy nie uważała się za piękność. Dlatego trochę zaskoczyło ją, gdy po skończeniu szkoły teatralnej w Warszawie w teatrze obsadzano ją w rolach amantek, a nawet eleganckich kobiet z wyższych sfer. Dla wyrównania rachunku - w filmach wcielała się w role kobiet z prowincji. Grała je z humorem, bo ma do siebie dystans i chętnie dowcipkuje. Nawet na własny temat.
("Świat i Ludzie")
INPLUSEast News
Ostatnią jej kinową rolą była kreacja w "Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4". Niestety, aktorka zmarła jeszcze przed premierą obrazu.
Jak informuje serwis Jastrząb Post, twórcy realizowanego właśnie piątego filmu serii "Kogel mogel 5, czyli Baby Boom!" postanowią uhonorować zmarłą aktorkę.
"Kogel mogel 5, czyli Baby Boom!" bez Ewy Kasprzyk
Marcin, w którego wciela się Nikodem Rozbicki, ma się pojawić w jednej ze scen na cmentarzu na grobie dziadków.
W piątej części cyklu grany przez Macieja Zakościelnego Piotr Wolański zostanie ojcem.
Film wejdzie do polskich kin 26 stycznia 2024 roku.
W "Kogel mogel 5, czyli Baby Boom!" zabraknie Ewy Kasprzyk, która przez lata wcielała się w Barbarę Wolańską, jedną z ulubionych postaci fanów cyklu.
Aktorka uważa, że powinno się zaprzestać realizacji kolejnych części tej serii. "Kiedyś przypadkiem powiedziałam Ilonie Łepkowskiej, że widzowie jeszcze chcieliby zobaczyć [ten film - przyp. red.] i nagle zostałam sex coachem w trzeciej części. Miałam wrażenie, że wypadłam z jakichś szyn, że wypadłam z tamtej lekkości i z tamtej postaci i że to było coś kompletnie obok. Roman Załuski był naprawdę świetnym reżyserem. Miał to coś, to poczucie i w zestawieniu z Iloną Łepkowską to gdzieś jeszcze rezonowało, a później... W czwartej części zostałam pozbawiona wszystkiego, bo zesłano mnie do klasztoru, razem z moim psem Szakirą, która biedna musiała wytrzymać te dymy" - opowiadała gwiazda w podcaście "WojewódzkiKędzierski".