Reklama

Reklama

"Kanał": Takiego obrazu wojny nikt nie pokazał. Mija 65 lat od premiery

Mija 65 lat od premiery "Kanału" Andrzeja Wajdy. To pierwszy polski film, który został dostrzeżony na świecie - otrzymał Srebrną Palmę na festiwalu w Cannes. Od tej produkcji zaczęła się kariera późniejszych gwiazd polskiego kina - Wieńczysława Glińskiego, Emila Karewicza, Tadeusz Janczara i Stanisław Mikulskiego. Losy Teresy Iżewskiej, słynnej filmowej Stokrotki, nie potoczyły się niestety tak, jak jej kolegów.

Mija 65 lat od premiery "Kanału" Andrzeja Wajdy. To pierwszy polski film, który został dostrzeżony na świecie - otrzymał Srebrną Palmę na festiwalu w Cannes. Od tej produkcji zaczęła się kariera późniejszych gwiazd polskiego kina - Wieńczysława Glińskiego, Emila Karewicza, Tadeusz Janczara i Stanisław Mikulskiego. Losy Teresy Iżewskiej, słynnej filmowej Stokrotki, nie potoczyły się niestety tak, jak jej kolegów.
Tadeusz Janczar i Teresa Iżewska w filmie "Kanał" (screen z Youtube'a) /materiały prasowe

"Takiego obrazu wojny nikt jeszcze nie pokazał. 'Kanał', którego scenariusz był zapisem kronikalnym, opowiadał o tym, jak daleko ludzie zdecydowani są zajść dla idei, w którą głęboko wierzą" - mówił w 2014 roku Andrzej Wajda, reżyser pierwszego fabularnego filmu o powstaniu warszawskim.

"Kanał" Wajdy: Pierwszy film o powstaniu warszwskim

Nakręcony w 1956 roku "Kanał" powstał na podstawie autobiograficznej noweli Jerzego Stefana Stawińskiego. Była to opowieść o ostatnich godzinach życia powstańców warszawskich z kompanii, która przechodziła kanałami z Mokotowa do Śródmieścia.

Reklama

"Siłą scenariusza Stawińskiego było to, że był to właściwie jego pamiętnik. On, jako porucznik AK, wraz ze swoją kompanią, przeszedł kanałami i opisał nie tylko tych młodych entuzjastów, ale i dowódców, czujących odpowiedzialność wobec kompanii, gubiącej się w kanałach. Scenariusz został napisany według rzeczywistych wydarzeń. Wszystkie te postaci, które sportretował, otaczały Stawińskiego, widział je, poznał. To był zapis kronikalny" - mówił Andrzej Wajda.

"Pamiętam, że po obejrzeniu 'Kanału' kilku amerykańskich filmowców nie potrafiło nadziwić się mojej pomysłowości - jak udało mi się wymyślić, żeby całą akcję umieścić w kanałach. Nie dali sobie wmówić, że korzystałem po prostu z własnych przeżyć" - wspominał po latach Stawiński.

Autorem zdjęć do "Kanału" był Jerzy Lipman, a drugim reżyserem Kazimierz Kutz, który pomagał już Andrzejowi Wajdzie przy debiutanckim "Pokoleniu". Na planie pomagał im Janusz Morgenstern.

"Kanał": Niezwykła, młoda obsada

W filmie "Kanał" zagrali młodzi, początkujący wówczas aktorzy. Wieńczysław Gliński (wybitny aktor teatralny) wcielił się w porucznika "Zadrę", dowódcę kompanii powstańców idących przez kanał. Emil Karewicz (późniejszy Brunner ze "Stawki większej niż życie" i bohater "Krzyżaków" i "Lalki") wystąpił jako porucznik "Mądry", zastępca "Zadry". W obsadzie znaleźli się także: Teresa Iżewska, Tadeusz Janczar ("Pożegnania"), Stanisław Mikulski ("Stawka większa niż życie", "Pan Samochodzik i Templariusze") i Adam Pawlikowski ("Popiół i diament", "Lotna").

Zdjęcia realizowane były na przełomie września i października 1955 roku, wielu aktorów podczas pracy na planie przeziębiło się.

"Po zdjęciach trzeba było kilka razy się kąpać, żeby zmyć z siebie brud i sadzę. Było już chłodno i wielu z nas się przeziębiło, mimo że codziennie rano wpuszczano nam podgrzewaną wodę, żebyśmy nie marzli. Jednak woda stawała się coraz chłodniejsza, donoszono nam więc herbatę z rumem, która przemieniała się z wolna w rum z herbatą" - wspominał Stanisław Mikulski.

"Początkowo prowadzącą rolę podchorążego Koraba miał zagrać Zbyszek Cybulski, ale postać Jasia Kronera, którą wykreował Tadeusz Janczar w 'Pokoleniu', przechyliła szalę na jego korzyść. Trudno zresztą było wtedy o prawdziwszego i bardziej filmowego aktora" - wspominał Wajda.

W "Kanale" filmowy debiut zaliczył Jan Englert. "Morgenstern miał najbliżej do szkoły, do której ja akurat chodziłem. Mieszkał na Starym Mieście, ja uczyłem się na Zakroczyńskiej. Musiał znaleźć kogoś odpowiedniego do roli chłopca. Wszedł do mojej klasy, pokazał mnie palcem, zrobił parę zdjęć, a Wajda to zaakceptował. (...) Nie przyszłoby mi do głowy, żeby zostać aktorem, gdyby nie przygoda z 'Kanałem'" - wspomina aktor.

"Mam uczucie satysfakcji, że ten film jest i będzie wart oglądania. Także wtedy, kiedy mnie już nie będzie. Cieszę się, że dzięki niemu pozostanie po mnie ślad. Dzieje tego oddziału powstańczego mają w sobie coś z naszego polskiego romantyzmu i prawdziwego, cichego bohaterstwa" - powiedział po latach, grający Zadrę, Wieńczysław Gliński.

"Kanał": Smutne losy Teresy Iżewskiej

W łączniczkę Stokrotkę wcieliła się debiutantka Teresa Iżewska. Symboliczna scena, kiedy Stokrotka z ciężko rannym Korabem docierają kanałami do Wisły i giną z wyczerpania pod kratą - przeszła do historii polskiego kina.

"To było dokładnie tyle, ile można było pokazać. Widownia wiedziała dokładnie, że za Wisłą to Praga, na której stoją i czekają radzieckie wojska. Dzisiaj musiałbym to pewnie wyłożyć - pokazać jakieś czołgi, może sierp i młot. Wtedy nie było to potrzebne, ta gra wyobraźni i tego, co ludzie wiedzieli wystarczała. Wszyscy wiedzieli, że Stalin czekał po drugiej stronie tak długo, aż padnie powstanie i zniszczona zostanie Armia Krajowa" - mówił Wajda.

Dzięki tej roli Iżewska stała się gwiazdą. Kiedy jednak w jednym z wywiadów dla francuskiej prasy opowiedziała o swoich niewielkich zarobkach, za karę otrzymała, wydany przez komunistyczne władze, zakaz wyjazdu z Polski. Niedługo potem aktorka zniknęła z ekranów. Do dziś nie wiadomo, co było głównym powodem jej odejścia od aktorstwa. Zmarła w 1982 roku, zapomniana.

"Kanał": Nagroda w Cannes i głosy prasy

"O moim pierwszym i najważniejszym życiowym sukcesie zadecydował Tadeusz Konwicki. To on dał mi opowiadanie Jerzego Stawińskiego i jako kierownik literacki Zespołu Kadr zrobił wszystko, aby film ten powstał" - mówił Andrzej Wajda.

"Film w ciemnościach kanałów nie zapowiadał sukcesu w kinach, ale nie bałem się tego. Od pierwszego zetknięcia z tekstem 'Kanału' było jasne, że robię film ważny dla mnie samego" - wspominał Wajda.

Polska premiera filmu odbyła się 20 kwietnia 1957 roku. Obraz został przyjęty dość chłodno, ponieważ przedstawiono w nim koszmar klęski powstańców, których bohaterstwo okazało się daremne. O tym, aby produkcję pokazać w Cannes, zdecydował ówczesny szef kinematografii, Leonard Borkowicz. Film odniósł wielki sukces - uhonorowano go Srebrną Palmą.

Szwajcarski dziennik "Tribune de Geneve" napisał po canneńskim triumfie "Kanału": "Niektóre sekwencje filmu Wajdy są tak wzruszające, jak krótkie napisy, które piszą skazani na śmierć na ścianach swego więzienia".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kanał | Andrzej Wajda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy