- Lubię jeździć na festiwale, ale jeśli chodzi o spotkania z publicznością, to z tym bywa różnie. Zależy od tego, na ile jest to męczące, na ile pytania mieszczą się w ramach przyzwoitości, na ile nie trzeba się powtarzać z tymi samymi wypowiedziami - wyznała Jungowska.
- Na przykład na festiwalu w Gdyni jest przyjemna atmosfera. Tak naprawdę spotykają się tam ludzie, którzy tworzą kino i takie spotkania dla nas są ważne. Nie często się zdarza, że możemy pomiędzy sobą tak normalnie, prywatnie porozmawiać.
- Tak samo jest w Sopocie, na festiwalu Dwóch Teatrów. Dla mnie jest ważne, że przyjeżdżają ludzie, którzy tworzą teatr - czy radiowy czy telewizyjny, i że można podyskutować na temat tego, co powstało - dodała aktorka.
Edyta Jungowska w rozmowie z INTERIA.PL powiedziała, że póki co nie biegają za nią paparazzi i być może dlatego popularność nie męczy jej.
- Nie ma nic straszniejszego, niż utalentowany i nikomu nieznany aktor. To prowadzi w prostej linii do choroby psychicznej. Mnie to nie męczy.
- Nie jest tak, że paparazzi biegają za mną i śledzą każdy mój krok. To wszystko odbywa się jeszcze w ramach przyzwoitości - wyjaśniła ze śmiechem aktorka.









