Reklama

Jungowska: Nie męczy mnie popularność

Edyta Jungowska (39 l.) lubi jeździć na festiwale i nie męczy jej popularność. Przy okazji pokazu filmu "Jestem", w którym aktorka gra wyrodną matkę, wyrzekającą się swego kilkuletniego syna, serialowa siostra Bożenka ("Na dobre i na złe") opowiedziała INTERIA.PL m.in. o tym, co w zawodzie aktora prowadzi do choroby psychicznej.

- Lubię jeździć na festiwale, ale jeśli chodzi o spotkania z publicznością, to z tym bywa różnie. Zależy od tego, na ile jest to męczące, na ile pytania mieszczą się w ramach przyzwoitości, na ile nie trzeba się powtarzać z tymi samymi wypowiedziami - wyznała Jungowska.

Reklama

- Na przykład na festiwalu w Gdyni jest przyjemna atmosfera. Tak naprawdę spotykają się tam ludzie, którzy tworzą kino i takie spotkania dla nas są ważne. Nie często się zdarza, że możemy pomiędzy sobą tak normalnie, prywatnie porozmawiać.

- Tak samo jest w Sopocie, na festiwalu Dwóch Teatrów. Dla mnie jest ważne, że przyjeżdżają ludzie, którzy tworzą teatr - czy radiowy czy telewizyjny, i że można podyskutować na temat tego, co powstało - dodała aktorka.

Edyta Jungowska w rozmowie z INTERIA.PL powiedziała, że póki co nie biegają za nią paparazzi i być może dlatego popularność nie męczy jej.

- Nie ma nic straszniejszego, niż utalentowany i nikomu nieznany aktor. To prowadzi w prostej linii do choroby psychicznej. Mnie to nie męczy.

- Nie jest tak, że paparazzi biegają za mną i śledzą każdy mój krok. To wszystko odbywa się jeszcze w ramach przyzwoitości - wyjaśniła ze śmiechem aktorka.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje