Reklama

Juliette Binoche wie, jak mówić "nie"

Francuska aktorka Juliette Binoche, jak ujął to jeden z jej przyjaciół, ma w sobie chromosom rewolucji. Natychmiast reaguje na wszelkie komentarze w stylu macho i wie, jak stawić odpór zbyt nachalnym adoratorom.

Francuska aktorka Juliette Binoche, jak ujął to jeden z jej przyjaciół, ma w sobie chromosom rewolucji. Natychmiast reaguje na wszelkie komentarze w stylu macho i wie, jak stawić odpór zbyt nachalnym adoratorom.
Natychmiast reaguję na wszelkie komentarze w stylu macho - przekonuje Juliette Binoche /Manuel Romano/NurPhoto /Getty Images

Gwiazda francuskiego kina jest zdania, że akcja #MeeToo była niezbędna, ale w kwestii walki o równouprawnienie kobiet w przemyśle filmowym i wyrugowania z niego seksizmu jest jeszcze dużo do zrobienia.

"Zwykłe uwagi, wypowiadane mimochodem, mogą być bardzo krzywdzące. Wielu mężczyzn w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy, nie są bowiem świadomi, jak od pokoleń kobiety zmuszono do podporządkowania się. Ja reaguję natychmiast na wszelkie komentarze w stylu macho, odpieram je błyskawicznie" - przyznaje w wywiadzie dla niemieckiego magazynu "Der Spiegel".

Reklama

W dorobku Binoche są aż dwa filmy, których producentem był Harvey Weinstein, którego oskarżono o molestowanie wielu kobiet. Chodzi o "Angielskiego pacjenta" i "Czekoladę". Aktorka uważa go za bardzo sprawnego producenta, ale od początku wiedziała, że bywa nachalny wobec kobiet.

"Ze dwa, trzy razy powiedział mi coś niedorzecznego. Stawiłam jednak zdecydowany odpór i tyle" - wspomina. "Ważne jest to, że jeżeli jasno i z przekonaniem mówimy 'Nie!', mężczyźni zwykle dają za wygraną. Wówczas 'nie dotykać' naprawdę znaczy 'nie dotykać'" - radzi.

Gwiazda musiała znosić "końskie zaloty" nie tylko ze strony Weinsteina. "Pewien amerykański aktor naprawdę usiłował dotykać mnie pod stołem. Serio, pod stołem, stopą! To było coś niewyobrażalnego. Byłam w szoku. Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, żeby mnie podziwiano, nawet adorowano. Ale z większa dozą subtelności" - zwierza się.

Binoche uważa, że w dzisiejszych czasach wykuwania się nowego modelu relacji między kobietami i mężczyznami, kobiety muszą mężczyzn wychować - cierpliwie tłumaczyć im, że ich niektóre zachowania czy uwagi mogą u drugiej strony wywołać dyskomfort.

Przewrotnie, nowy film Binoche, komediodramat "Celle que vous croyez" jest o relacjach damsko-męskich. Aktorka wciela się w pięćdziesięciolatkę, która tworzy na Facebooku fałszywy profil 24-letniej kobiety, by szpiegować swojego byłego kochanka. W wirtualnym świecie postać Binoche znajduje miłość. Szkopuł tkwi w tym, że mężczyzna, który jest obiektem jej uczuć, jest znacznie młodszy i zakochał się w kobiecie, która nie do końca istnieje... Film trafił do francuskich kin w lutym. Data polskiej premiery nie jest jeszcze znana.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Juliette Binoche
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy