Reklama

Reklama

Jonah Hill podjął śmiałą decyzję. Chodzi o jego zdrowie psychiczne

Gwiazdy coraz śmielej podejmują w publicznych dyskusjach temat zdrowia psychicznego. Tej kwestii poświęcony jest też film dokumentalny "Stutz", w którym aktor Jonah Hill opisuje swoją terapię. Gwiazdor "Wilka z Wall Street" nie będzie jednak promował tego dokumentu, który trafi na ekrany jesienią. Hill w oświadczeniu wyjaśnił, że powodem tej decyzji są ataki paniki związane z medialnymi występami. Ta decyzja ma dotyczyć także promocji jego innych projektów.

Jonah Hill rozpoczął karierę jako nastolatek, wcielając się w postaci pulchnych wesołków. Jego późniejsze kreacje pokazały, że doskonale sprawdza się nie tylko w komediach. Jednak lata pracy w branży filmowej i rozpoznawalność odcisnęły na jego zdrowiu psychicznym wyraźne piętno. W wywiadach mówił, jak bardzo dołujące było dla niego słuchanie przez lata kpin i komentarzy na temat jego sylwetki. "Zyskałem popularność jako nastolatek, potem spędziłem większość mojego życia słuchając, jak ludzie mówią, że jestem gruby, obrzydliwy i nieatrakcyjny" - powiedział występu w "The Ellen Show" w 2018 roku. Rok temu w bardzo osobistym wpisie na Instagramie aktor podzielił się ze swoimi fanami przemyśleniami na temat akceptacji ciała i przekonywał, że tzw. body shaming dotyka również mężczyzn.

Reklama

"Stutz": Jonah Hill opowie o swojej walce

O tym, ile kosztowały go zmagania z hejtem i budowanie samoakceptacji, Hill opowie w swoim filmie dokumentalnym "Stutz". Tytuł nawiązuje do nazwiska dr Phila Stutza, terapeuty, z którym pracował aktor. Film jest intymnym zapisem terapii Hilla, jego spotkań z psychologiem, prób zrozumienia przyczyn napadów lęku i ataków paniki. W oświadczeniu przesłanym do mediów gwiazdor wyraził nadzieję, że film dostarczy widzom kilku niezbędnych terapeutycznych narzędzi, które on sam poznał w trakcie terapii. A przy okazji ogłosił też ważną decyzję - postanowił, że nie będzie uczestniczył w uroczystych pokazach i spotkaniach promocyjnych swojego nowego dzieła ani innych nowych filmów. Obawia się bowiem, że stres związany z wystąpieniami publicznymi wywoła u niego napady paniki.

"Dzięki tej podróży i odkrywaniu siebie zrozumiałem, że ataki paniki i napady lęku, których doświadczam od prawie 20 lat, są potęgowane przez wystąpienia w mediach i udział w wydarzeniach publicznych. Cieszę się, że film będzie miał swoją światową premierę na prestiżowym festiwalu filmowym tej jesieni i nie mogę się doczekać, kiedy podzielę się nim z widzami na całym świecie w nadziei, że pomoże on walczącym. Jednak nie zobaczycie mnie promującego ten film ani żaden z moich nadchodzących filmów. Podejmuję ten ważny krok, aby chronić siebie" - napisał Hill w oświadczeniu cytowanym przez serwis "Deadline".

W tym samym oświadczeniu gwiazdor podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że - w przeciwieństwie do wielu jego fanów - jest osobą uprzywilejowaną, bo może pozwolić sobie na to, aby pochylić się nad swoim zdrowiem psychicznym i podjąć tak ryzykowną decyzję, jak wycofanie się z życia medialnego. Ma jednak nadzieję, że jego postawa, jak i sam film, zachęcą widzów do walki o lepsze samopoczucie.

 "Wiem, że należę to tego nielicznego grona osób uprzywilejowanych. Nie stracę pracy, pracując nad swoim lękiem. Mam jednak nadzieję, że dzięki temu listowi i filmowi ludzie podejmą kroki w kierunku lepszego samopoczucia, a ich bliscy lepiej zrozumieją ich problemy" - dodał.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jonah Hill | Wilk z Wall Street

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama