Reklama

Johnny Depp i Amber Heard: Historia krótkiego małżeństwa

Johnny Depp i Amber Heard rozwodzą się po 15 miesiącach małżeństwa! Aktorka wniosła pozew o rozwód raptem dwa dni po śmierci brata aktora.

Amber Heard i Johnny Depp na festiwalu filmowym w Wenecji

30-latka jako powód rozstania podała różnice nie do pogodzenia oraz brak wsparcia finansowego. Lada chwila rozpocznie się walka o fortunę Deppa, ponieważ para nie miała podpisanej intercyzy. Gra toczyć będzie się o 400 mln dolarów. Depp złożył do sądu własną dokumentację, w której zaznaczył, że nie chce oddawać żonie swoich pieniędzy.

Reklama

Para poznała się w 2011 roku na planie komedii "Dziennik zakrapiany rumem". Powracający na Karaiby Depp zgrał niestroniącego od trunków dziennikarza, Heard zaś wcieliła się w kuszącą wdziękami narzeczoną milionera. Chociaż w obrazie pojawiła się odważna scena seksu między bohaterami, nikt nie podejrzewał, że relacje gwiazd wykroczą dalece poza plan filmowy. Depp wciąż jeszcze deklarował miłość do Vanessy Paradis, a biseksualna Amber od czterech lata żyła w związku z artystką Tasyą van Ree.

Jednak w styczniu 2012 roku świat obiegła "wstrząsająca" wiadomość. Po 14 latach idealnego związku Johnny Depp porzucił matkę swych dzieci, donosiły również polskie media. Oficjalny powód kłótnie, nieoficjalny - Amber Heard - wówczas 25-latka z ciałem seksbomby i miejscem w rankingach najgorętszych kobiet globu. Spekulacjom nie było końca, a orientacja seksualna aktorki tylko dodawała sprawie kolorytu.

W końcu para wyszła z ukrycia. Pierwsze wspólne zdjęcia, imprezy i wszystko stało się jasne. A przynajmniej było takie do czasu, gdy Heard zaczęto widywać się w towarzystwie Marie de Villepin, pięknej modelki i córki byłego premiera Francji. Podczas gdy seksowne rówieśniczki spędzały kolejne miesiące w Paryżu, Deppowi przyszło zmagać się z mało szczęśliwą łatką rogacza, który w szrankach o rękę wybranki przegrał z... kobietą.

Na miłosny kontratak nie przyszło długo czekać. Jak przystało na "Pirata z Karaibów", Depp uderzył z siłą Wielkiej Armady. Najpierw nabył prywatną wyspę na Bahamach i nazwał ją imieniem Amber, a chwilę później sprawił jej kolejną niespodziankę w formie wartej 15 milionów dolarów rezydencji w południowo-zachodniej części Wielkiej Brytanii. 

W efekcie pod koniec stycznia 2014 na palcu Amber pojawił się pierścionek zaręczynowy z wielkim diamentem, a na premierze "72 godzin" para otwarcie już wymieniała pocałunki w blasku fleszy.

Para pobrała się w lutym 2015.

Hollywoodzkie małżeństwo miało niedawno spore kłopoty. Para zadarła z australijskim wymiarem sprawiedliwości w połowie maja 2015, kiedy na pokładzie prywatnego odrzutowca Depp i Heard wwieźli na terytorium Australii dwa psy rasy Yorkshire Terrier - Pistola i Boo.

Para nie poddała swych pupilków wcześniejszej, obowiązkowej kwarantannie.

Australijski rząd dał wówczas Deppowi dwa dni na wywiezienie czworonogów. W przeciwnym razie groziła im eutanazja. "Jeśli pan Depp nie zabierze z powrotem swoich psów do Kalifornii, będziemy zmuszeni je uśpić" - powiedział Barnaby Joyce, australijski minister rolnictwa. 

Jak podkreślali eksperci, import zwierząt był nielegalny. W przypadku nielegalnego importu zwierząt na teren kraju, grozi kara do 400 tys. dolarów i 10 lat więzienia.

Zwierzęta wróciły do Kalifornii w towarzystwie żony gwiazdora - Amber Heard.

W trakcie procesu okazało się jednak, że Heard podrobiła wymagane do przewozu zwierząt dokumenty. W weekend australijski sąd oczyścił aktorkę z zarzutów, a jednym z materiałów, które przyczyniły się do łagodnego potraktowania gwiazdy Hollywood, była nagrana przez małżonków dość osobliwa wideo-apologia.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Johnny Depp i Amber Heard

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje