Reklama

Reklama

Jodie Turner-Smith: Hejt i macierzyństwo

Po otrzymaniu angażu do serialu poświęconego Annie Boleyn, Jodie Turner-Smith musiała zmierzyć się z falą krytyki. Ona sama twierdzi, że w uporaniu się z internetowym hejtem pomogło jej macierzyństwo. „Kiedy kręciliśmy serial, moja córka miała sześć miesięcy, wciąż karmiłam piersią. Byłam bardzo zdeterminowana, żeby oddać na ekranie emocje, pasję i współczucie, które gromadziły się we mnie wraz z rozpoczęciem tej niezwykłej podróży, jaką jest macierzyństwo” – wyjawiła gwiazda.

Jodie Turner-Smith

Nadchodzący serial "Anna Boleyn" zdążył już wywołać mnóstwo kontrowersji. Powodem zamieszania wokół produkcji brytyjskiej stacji Channel 5 jest wybór aktorki, która sportretowała na ekranie drugą żonę Henryka VIII Tudora. Część odbiorców potępiła pomysł obsadzenia czarnoskórej Jodie Turner-Smith w roli XVI-wiecznej królowej Anglii.

"Fałszowanie historii teraz nazywamy "przeciwstawianiem się konwencjom i przełamywaniem schematów". To jakiś absurd" - skomentował sprawę jeden z użytkowników Twittera. "W momencie gdy granie czarnoskórych bohaterów przez białych aktorów jest powszechnie krytykowane, historyczną postać, która była biała, gra czarnoskóra aktorka. Tak nie powinno być. Równość!" - napisał ktoś inny.

Jodie Turner-Smith musiała zmierzyć się nie tylko z konstruktywną krytyką, ale i obraźliwymi, rasistowskimi komentarzami na swój temat, które coraz częściej zaczęły pojawiać się w sieci. Jak ujawniła w okładkowym wywiadzie z włoskim magazynem "Glamour", tym, co pomogło jej uporać się z falą internetowego hejtu, było macierzyństwo. Gwiazda rok temu powitała na świecie córeczkę Janie, którą wychowuje wraz z mężem, aktorem Joshuą Jacksonem.

Reklama

"Zdawałam sobie sprawę z tego, że mój angaż wzbudzi mocne reakcje, bo Anna jest postacią dobrze znaną. Sama wówczas zostałam matką, dlatego tak ważne było ukazanie Anny Boleyn jako matki. Ten wątek przemówił do mnie w największym stopniu. Kiedy kręciliśmy serial, moja córka miała sześć miesięcy, wciąż karmiłam piersią. Byłam bardzo zdeterminowana, żeby oddać na ekranie emocje, pasję i współczucie, które gromadziły się we mnie wraz z rozpoczęciem tej niezwykłej podróży, jaką jest macierzyństwo. Misja ta pomogła mi poradzić sobie z tą sytuacją" - wyznała aktorka.

Gwiazda opowiedziała również o drodze, jaką musiała przejść, by zaakceptować i finalnie pokochać swoją ciemną skórę. "Jestem niesamowicie wdzięczna za to, w jakim obecnie jestem miejscu. Sposób, w jaki myślę teraz o sobie i wdzięczność, jaką czuję, wynika z podróży w głąb siebie, którą odbyłam. Pokochanie siebie, tego jak wyglądam, było trudnym procesem. Bardzo długo brałam za pewnik negatywne opinie na swój temat. Teraz znam swoją wartość" - zaznaczyła Turner-Smith.

Reżyserka serialu o Annie Boleyn, Lynsey Miller, w grudniu zeszłego roku broniła swojej decyzji o obsadzeniu Turner-Smith. "Jestem absolutnie przekonana, że zatrudniliśmy najlepszą aktorkę do tej roli. Jestem dumna z tego, co zdołaliśmy razem stworzyć, więc pozwólmy ludziom gadać. Mam świadomość, że wielu odbiorcom ten pomysł się nie spodobał, ale mam poczucie, że to właściwy wybór. Wiem też, że jest mnóstwo osób, które są tym zachwycone. Jestem jedną z nich" - stwierdziła Miller w rozmowie z "Mail On Sunday".

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Jodie Turner-Smith

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje