Reklama

Reklama

Joanna Kurowska: Żywiołowa i pełna dystansu. "Lubię moje życie"

Żywiołowa, zawsze profesjonalna, uśmiechnięta, dowcipna i z temperamentem wprost trudnym do okiełznania. "Posiadłam rzadką umiejętność pięknego przeżywania życia" - powiedziała w jednym z wywiadów. 28 listopada mija 35 lat od debiutu Joanny Kurowskiej. Jak rozwijała się jej kariera?

Żywiołowa, zawsze profesjonalna, uśmiechnięta, dowcipna i z temperamentem wprost trudnym do okiełznania. "Posiadłam rzadką umiejętność pięknego przeżywania życia" - powiedziała w jednym z wywiadów. 28 listopada mija 35 lat od debiutu Joanny Kurowskiej. Jak rozwijała się jej kariera?
Joanna Kurowska wie, czego chce od życia /AKPA

Joanna Kurowska: Kobieta-żywioł

Znajomi mówią o niej: zgrywuska, przy której człowiek nigdy się nie nudzi. Joanna Kurowska jest kobietą z dużym poczuciem humoru. Potrafi żartować ze wszystkiego, a z siebie - przede wszystkim.

"Nieraz bywały takie sytuacje, że gdyby nie mój optymizm, to pewnie załamałabym się. Życie jest tylko jedno. Trzeba umieć czerpać z niego garściami. Dlatego ja, gdy pracuję, to pracuję. Jeśli kocham, to kocham. A kiedy piję, to piję" - powiedziała kiedyś aktorka z charakterystyczną dla siebie szczerością w rozmowie z tygodnikiem  "Świat i ludzie". "Najważniejszy jest dla mnie święty spokój" - dodała.

Reklama

Urodziła się 25 listopada 1964 roku w Gdyni. Zawsze marzyła o tym, żeby zostać aktorką i zawsze świetnie sobie radziła. Już podczas studiów w łódzkiej "Filmówce" Joanna Kurowska sama się utrzymywała i nie prosiła rodziców o pieniądze. Między innymi o tym opowiedziała w biograficznej książce "Każdy dzień jest cudem", wywiadzie-rzece, jaki przeprowadziła z nią Kamila Drecka.

"Wcześniej chodziłam na kursy do szkoły plastycznej, w której nauczyłam się szyć. Wraz z moją koleżanką Anią Samusionek szyłyśmy ciuchy - byłybyśmy niezłymi plastyczkami. Chodziłyśmy świetnie ubrane. Nasza przyjaźń przetrwała do dziś" - napisała. Samusionek i Kurowska sprzedawały swoje kreacje butikom przy ulicy Piotrkowskiej. "Wędrowałyśmy od sklepu do sklepu, a ponieważ ciuchy były kolorowe, nietuzinkowe i pięknie zafoliowane, cieszyły się powodzeniem" - wspomina.

W 1988 roku Kurowska ukończyła studia aktorskie. W opinii niektórych profesorów, była najzdolniejsza na swoim roku. Zadebiutowała 28 listopada 1987 roku. Mija 35 lat od tego dnia.

Popularność zdobyła w 1993 roku rolą Jagody w serialu "Czterdziestolatek 20 lat później". To właśnie w serialach zagrała najwięcej ról. Mogliśmy ją zobaczyć m.in. w takich produkcjach jak "W labiryncie", "Tygrysy Europy", "Badziewiakowie", "Na Wspólnej", "Pierwsza miłość", "Ojciec Mateusz", "Barwy szczęścia", "Blondynka", "Świat według Kiepskich", "O mnie się martw". Zagrała też w kilkunastu filmach, m.in. w "Niezwykłej podróży Baltazara Kobera" (1988), "Długu" (1999), "Dniu świra" (2002), "Milionie dolarów" (2010), "Listy do M. 4", "Ostatni komers".

Jej ostatnie produkcje to seriale: "Mecenas Porada", "Piękni i bezrobotni", "Lulu" i "Teściowe" oraz filmy "Bejbis" i "Apokawixa".

Joanna Kurowska naprawdę ma na imię Katarzyna

Nie wszyscy wiedzą, że tak naprawdę Kurowska ma na imię... Katarzyna. Joanna to jej pseudonim, którym posługuje się od czasu studiów w szkole aktorskiej. Była przekonana, że jako Joanna zrobi większą karierę jako aktorka. Poza tym... miała być Joanną. Kiedy przyszła świat, jej matka chciała, by miała na imię Joanna. Jednak gdy ojciec poszedł do urzędu stanu cywilnego, to zarejestrował ją jako Katarzynę.

"Potem się tłumaczył, że w jego domu był zwyczaj nadawania dziecku imienia patrona z dnia urodzenia. Patronką 25 listopada jest Katarzyna. Zapytałam kiedyś ojca, czy jeśli trafiłoby na dzień Genowefy albo Kunegundy, to też tak by mnie nazwał. A on dalej swoje, że u nich był taki zwyczaj, związany z jakimiś przesądami, że jeśli w ten sposób nadaje się dziecku imię, to ono będzie szczęśliwe" - wyznała wychowana na Kaszubach aktorka współautorce książki, Kamili Dreckiej.

Dzisiaj aktorka myśli o sobie jako o Joannie, choć w dokumentach widnieje jako Katarzyna Barbara Kurowska. Jednak przyjaciółki z dzieciństwa wciąż używają jej prawdziwego imienia. "Gdy dzwoni telefon i słyszę: 'Cześć, Kaśka', wiem, że to ktoś z piaskownicy" - opowiada.

Joanna Kurowska: Dramaty jej nie opuszczły

Joanna Kurowska ma za sobą ciężkie chwile. W 2014 roku jej mąż, dziennikarz TVP Grzegorz Świątkiewicz, popełnił samobójstwo.

W rozmowie z Krzysztofem Ibiszem w programie "Demakijaż" aktorka powiedziała: "To nie jest takie proste. Fazy wychodzenia z żałoby przeżyłam później niż powinnam. Są takie fazy: zaprzeczenie, że to się nie wydarzyło, złość, gniew, apatia, a potem dochodzenie. Ja przeskoczyłam te etapy. Jak się to robi, to one kiedyś wrócą. To nie jest tak, że to się nie stało".

Śmierć męża nie była jedyną tragedią w życiu popularnej polskiej aktorki. W październiku 2020 roku zamieściła w mediach społecznościowych przejmujący post, w którym po raz pierwszy wyznała publicznie, że przed laty urodziła martwe dziecko.

"Nic nie jest w stanie równać się z bólem, upokorzeniem, stratą, jaką był poród dziecka, o którym wiedziałam, że nie będzie żyło" - napisała aktorka.

Joanna Kurowska: Córka Zofia Świątkiewicz też jest aktorką

Jedyna córka Joanny Kurowskiej to Zofia Świątkiewicz, od 2020 roku szczęśliwa studentka wydziału aktorskiego szkoły filmowej w Łodzi. Zdolną córką aktorka pochwaliła się wówczas na swoim Instagramie.

"Moja córka Zosia Świątkiewicz dostała się na wymarzone studia do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Do tej samej, którą skończyłam ja sama. Historia zatoczyła krąg. Nie będę udawać, że nie jestem dumna. Startowało 1380 kandydatów, a przyjęto 22. Kochana córeczko, przed Tobą droga. Jak ją przejdziesz, zależy tylko od Ciebie. Ale to Twoja droga. Jedynym drogowskazem jaki mogę Ci dać to tak, abyś była zawsze lojalna... wobec siebie. Pozostań sobą" - napisała Joanna Kurowska.

Zofia Świątkiewicz zadebiutowała na małym ekranie w 2019 roku. Wcieliła się w Sandrę w jednym z odcinków 11. sezonu "O mnie się nie martw". W czerwcu 2021 roku na ekrany kin trafił film "Ostatni komers" Dawida Nickela, w którym zagrała Julię.

W rozmowie z "Vivą" panie niedawno opowiedziały o swej reakcji. Obie mocno stąpają po ziemi i szczerze się przyjaźnią.

"Wszystko, co chciałam w życiu zrealizować, zrealizowałam. Mam dom, który kocham, masę przyjaciół, córkę, która mnie wspiera i jest moją dumą. (...) Gdy budzę się rano, jestem szczęśliwa. Lubię moje życie. (...) Moim planem jest brak planu. Zawsze myślałam, że się zestarzeję z mężem, a nie wyszło. Przestałam więc planować i podoba mi się to, gdy coś nagle mnie zaskoczy" - wyznała Joanna Kurowska.

"Mam zapewniony byt przez moją cudowną mamę, która się dla mnie zapracowuje, mam wspaniałych przyjaciół i perspektywy, jestem wolna, jestem podobno piękna, mieszkam w Europie i mogę robić wszystko" - dodała jej córka.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Joanna Kurowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy