Joanna Kos-Krauze: Sama ze sobą

Oprac.: Tomasz Bielenia

Joanna Kos-Krauze
Joanna Kos-KrauzeMarek Wisniewski / Puls BiznesuAgencja FORUM
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2013 roku w telewziyjnym studio TVN - fot. Bartosz Krupa
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2013 roku w telewziyjnym studio TVN - fot. Bartosz KrupaEast News
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2007 roku podczas imprezy Róże Gali.
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2007 roku podczas imprezy Róże Gali.AKPA
Krzysztof Krauze z tekturową makietą postaci Joanny Kos-Krauze podczas premiery "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr Fotek
Krzysztof Krauze z tekturową makietą postaci Joanny Kos-Krauze podczas premiery "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr FotekReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Wojciech Druszcz
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Wojciech DruszczReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr Fotek
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr FotekReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Rafał Latoszek
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Rafał LatoszekFotonova
Nie wolno zapominać, że "Dług" był początkiem współpracy Krzysztofa Krauze z Joanną Kos, przyszłą żoną, będącą współautorką jego kolejnych obrazów. Wspólnie zrealizowali później m.in. 'Mojego Nikifora", "Plac Zbawiciela" i "Papuszę".
Nie wolno zapominać, że "Dług" był początkiem współpracy Krzysztofa Krauze z Joanną Kos, przyszłą żoną, będącą współautorką jego kolejnych obrazów. Wspólnie zrealizowali później m.in. 'Mojego Nikifora", "Plac Zbawiciela" i "Papuszę".materiały prasowe
"Dług" do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych polskich obrazów ostatniej dekady XX wieku. W Gdyni, oprócz Grand Prix, film otrzymał nagrodę za reżyserię, muzykę, pierwszoplanową rolę męską dla Andrzeja Chyry i nagrodę dziennikarzy.
"Dług" do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych polskich obrazów ostatniej dekady XX wieku. W Gdyni, oprócz Grand Prix, film otrzymał nagrodę za reżyserię, muzykę, pierwszoplanową rolę męską dla Andrzeja Chyry i nagrodę dziennikarzy. materiały prasowe
W filmie, obok Jacka Borcucha i Roberta Gonery, oglądać mogliśmy również Andrzeja Chyrę (w roli gangstera Gerarda), Cezarego Kosińskiego (kolega głównych bohaterów), Agnieszkę Warchulską (dziewczyna postaci Borcucha) oraz Joannę Szurmiej (narzeczoną bohatera Gonery).
W filmie, obok Jacka Borcucha i Roberta Gonery, oglądać mogliśmy również Andrzeja Chyrę (w roli gangstera Gerarda), Cezarego Kosińskiego (kolega głównych bohaterów), Agnieszkę Warchulską (dziewczyna postaci Borcucha) oraz Joannę Szurmiej (narzeczoną bohatera Gonery).
"Dług" zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O "Długu", odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" - czytamy na stronach Culture.pl
"Dług" zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O "Długu", odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" - czytamy na stronach Culture.pl
"Pierwowzory Adama i Stefana, młodzi ambitni biznesmeni, którzy w marcu 1994 zamordowali swoich dręczycieli i w chwili premiery filmu odsiadywali swoje 25-letnie wyroki, stali się równie znani, jak wzorowani na nich bohaterowie 'Długu' (...) Film Krzysztofa Krauzego nie do tego w istocie nas zachęca, byśmy zestawiali fabułę z jej prototypową historią, lecz
z naszym własnym sumieniem. Dług zmusza nas, (...) byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie – solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam" - Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego".
"Pierwowzory Adama i Stefana, młodzi ambitni biznesmeni, którzy w marcu 1994 zamordowali swoich dręczycieli i w chwili premiery filmu odsiadywali swoje 25-letnie wyroki, stali się równie znani, jak wzorowani na nich bohaterowie 'Długu' (...) Film Krzysztofa Krauzego nie do tego w istocie nas zachęca, byśmy zestawiali fabułę z jej prototypową historią, lecz z naszym własnym sumieniem. Dług zmusza nas, (...) byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie – solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam" - Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego".
"Kiedy Jerzy Morawski na łamach 'Życia' opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani?" - reżyser Krzysztof Krauze przypominał o okolicznościach zainteresowania się głośnym tematem.

Krauze przyznał, że spędził wiele godzin rozmawiając w więzieniu ze skazanymi biznesmenami. "Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam, gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak 'Dług' nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie" - wyjaśniał Krauze.
"Kiedy Jerzy Morawski na łamach 'Życia' opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani?" - reżyser Krzysztof Krauze przypominał o okolicznościach zainteresowania się głośnym tematem. Krauze przyznał, że spędził wiele godzin rozmawiając w więzieniu ze skazanymi biznesmenami. "Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam, gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak 'Dług' nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie" - wyjaśniał Krauze.
W środę, 19 listopada, mija dokładnie 15 lat od premiery "Długu" Krzysztofa Krauze. To jeden z najważniejszych polskich filmów ostatniego 20-lecia.

"Dług" oparty był na prawdziwych zdarzeniach. Chodziło o głośną sprawę, której bohaterami byli dwaj młodzi biznesmeni (w ich rolach Robert Gonera i Jacek Borcuch) skazani za zabójstwo gangsterów, domagających się zwrotu wyimaginowanego długu.
W środę, 19 listopada, mija dokładnie 15 lat od premiery "Długu" Krzysztofa Krauze. To jeden z najważniejszych polskich filmów ostatniego 20-lecia. "Dług" oparty był na prawdziwych zdarzeniach. Chodziło o głośną sprawę, której bohaterami byli dwaj młodzi biznesmeni (w ich rolach Robert Gonera i Jacek Borcuch) skazani za zabójstwo gangsterów, domagających się zwrotu wyimaginowanego długu.materiały prasowe
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie filmowym
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie filmowymRobert JaworskiAgencja FORUM

"Plac Zbawiciela", czyli "Dług" dla kobiet

Film wywołał wielkie poruszenie zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Chwalono kreacje aktorskie. Potwierdzeniem klasy "Placu Zbawiciela" były nagrody przyznane w 2006 roku na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Warto dodać do tego cztery Orły - Polskie Nagrody Filmowe, a także nagrody na festiwalach w chińskim Suzhou, w Valladolid, Trieście, Tarnowie, Wrześni i na Camerimage.

Na zdjęciu: Aleksander Mikołajczak, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"
Film wywołał wielkie poruszenie zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Chwalono kreacje aktorskie. Potwierdzeniem klasy "Placu Zbawiciela" były nagrody przyznane w 2006 roku na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Warto dodać do tego cztery Orły - Polskie Nagrody Filmowe, a także nagrody na festiwalach w chińskim Suzhou, w Valladolid, Trieście, Tarnowie, Wrześni i na Camerimage. Na zdjęciu: Aleksander Mikołajczak, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
Krytycy zgodnie przyznali, że to jeden z najważniejszych polskich filmów tamtych lat. "Opowieść o zupełnie przeciętnej rodzinie jest jednym z najbardziej wstrząsających polskich filmów ostatnich lat" - napisała Joanna Kijanowska w "Dzienniku". "Jest to 'Dług' dla kobiet. 'Dług' Krauze jest dla mnie jednym z najbardziej wiarygodnych filmów, ciągle chwytającym za gardło. Nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie 'Dług' miał być zatytułowany właśnie 'Plac Zbawiciela'. (...) 'Plac Zbawiciela' tak mocno wnika w psychikę kobiecą. Wydaje się, że jest to jeden z najbardziej kobiecych filmów, jakie zostały zrobione przez mężczyzn w polskim kinie" - pisał Łukasz Maciejewski.

Na zdjęciu: Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze i Wojciech Staroń na planie filmu "Plac Zbawiciela"
Krytycy zgodnie przyznali, że to jeden z najważniejszych polskich filmów tamtych lat. "Opowieść o zupełnie przeciętnej rodzinie jest jednym z najbardziej wstrząsających polskich filmów ostatnich lat" - napisała Joanna Kijanowska w "Dzienniku". "Jest to 'Dług' dla kobiet. 'Dług' Krauze jest dla mnie jednym z najbardziej wiarygodnych filmów, ciągle chwytającym za gardło. Nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie 'Dług' miał być zatytułowany właśnie 'Plac Zbawiciela'. (...) 'Plac Zbawiciela' tak mocno wnika w psychikę kobiecą. Wydaje się, że jest to jeden z najbardziej kobiecych filmów, jakie zostały zrobione przez mężczyzn w polskim kinie" - pisał Łukasz Maciejewski. Na zdjęciu: Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze i Wojciech Staroń na planie filmu "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
Rzecz dzieje się współcześnie i opowiada historię, która zdarzyła się naprawdę. Młode małżeństwo z dwójką dzieci ma wkrótce odebrać klucze do własnego mieszkania. Ponieważ przeznaczyli na to wszystkie pieniądze, muszą oszczędzać. Rezygnują z samodzielności i wynajmowanego mieszkania, przenosząc się do matki chłopaka. Dramat rozpoczyna się, gdy wychodzi na jaw, że developer zbankrutował. Teraz młodzi nie tylko stracili wszystkie pieniądze, nie mają szans na własne mieszkanie, ale popadają w kolosalne długi.

Na zdjęciu: Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"
Rzecz dzieje się współcześnie i opowiada historię, która zdarzyła się naprawdę. Młode małżeństwo z dwójką dzieci ma wkrótce odebrać klucze do własnego mieszkania. Ponieważ przeznaczyli na to wszystkie pieniądze, muszą oszczędzać. Rezygnują z samodzielności i wynajmowanego mieszkania, przenosząc się do matki chłopaka. Dramat rozpoczyna się, gdy wychodzi na jaw, że developer zbankrutował. Teraz młodzi nie tylko stracili wszystkie pieniądze, nie mają szans na własne mieszkanie, ale popadają w kolosalne długi. Na zdjęciu: Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Skąd tytuł Plac Zbawiciela? To oczywiste nawiązanie do filmu 'Dług' [głośny film Krzysztofa Krauze z 1999 roku - red.]. Śmiejemy się, że robimy coś w rodzaju 'Długu' dla kobiet. Większość scen rozgrywa się w okolicach Placu Zbawiciela. Tam jest mieszkanie Teresy, ulubiony pub Beaty i Bartka, centrum ich życia" - mówił o filmie Krzysztof Krauze. "Człowiek budzi się rano i nie może uwierzyć, że to jest jego życie. Jego straszne życie. Bartek, Beata, i Teresa, wszyscy mieli dobre intencje, ale moje 'dobrze' nie zawsze oznacza 'dobrze' dla drugiego człowieka. Często jest akurat odwrotnie" - dopowiadała Joanna Kos-Krauze. 

Na zdjęciu: Dawid Gudejko w filmie "Plac Zbawiciela"
"Skąd tytuł Plac Zbawiciela? To oczywiste nawiązanie do filmu 'Dług' [głośny film Krzysztofa Krauze z 1999 roku - red.]. Śmiejemy się, że robimy coś w rodzaju 'Długu' dla kobiet. Większość scen rozgrywa się w okolicach Placu Zbawiciela. Tam jest mieszkanie Teresy, ulubiony pub Beaty i Bartka, centrum ich życia" - mówił o filmie Krzysztof Krauze. "Człowiek budzi się rano i nie może uwierzyć, że to jest jego życie. Jego straszne życie. Bartek, Beata, i Teresa, wszyscy mieli dobre intencje, ale moje 'dobrze' nie zawsze oznacza 'dobrze' dla drugiego człowieka. Często jest akurat odwrotnie" - dopowiadała Joanna Kos-Krauze. Na zdjęciu: Dawid Gudejko w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Plac Zbawiciela" zrealizowali wspólnie Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze. "W dramacie Beaty, Bartka i Teresy łączy się wiele parametrów: złośliwość losu, przypadek, chybione intencje. Tak naprawdę niewiele trzeba, żeby wydarzyła się tragedia. Najpierw jest myśl, zła myśl, potem słowo, które myśl może zamienić w czyn, na koniec są już tylko konsekwencje" - mówiła po premierze filmu Joanna Kos-Krauze. Film miał premierę 8 września 2006 roku.

Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"
"Plac Zbawiciela" zrealizowali wspólnie Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze. "W dramacie Beaty, Bartka i Teresy łączy się wiele parametrów: złośliwość losu, przypadek, chybione intencje. Tak naprawdę niewiele trzeba, żeby wydarzyła się tragedia. Najpierw jest myśl, zła myśl, potem słowo, które myśl może zamienić w czyn, na koniec są już tylko konsekwencje" - mówiła po premierze filmu Joanna Kos-Krauze. Film miał premierę 8 września 2006 roku. Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Plac Zbawiciela" przedstawia opartą na faktach opowieść o życiu małżeństwa z dwójką dzieci, które zmaga się z biedą i oschłą, niechętną synowej Teresą (doskonała Ewa Wencel). Kobieta w bezrobotnej synowej Beacie (Jowita Budnik) szuka samych negatywów, czym doprowadza do poważnych komplikacji w życiu młodego małżeństwa. Opuszczona przez męża kobieta w akcie desperacji ląduje z dziećmi na ulicy. Całkowicie osamotniona, niezaradna, zrozpaczona - posunie się do ostateczności.

Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"
"Plac Zbawiciela" przedstawia opartą na faktach opowieść o życiu małżeństwa z dwójką dzieci, które zmaga się z biedą i oschłą, niechętną synowej Teresą (doskonała Ewa Wencel). Kobieta w bezrobotnej synowej Beacie (Jowita Budnik) szuka samych negatywów, czym doprowadza do poważnych komplikacji w życiu młodego małżeństwa. Opuszczona przez męża kobieta w akcie desperacji ląduje z dziećmi na ulicy. Całkowicie osamotniona, niezaradna, zrozpaczona - posunie się do ostateczności. Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Papusza" [trailer]

Joanna Kos-Krauze: Ostatni film dokończyła po śmierci Krzysztofa Krauze

Zobacz również:

Zobacz również:

W 2013 roku na ekrany trafił film "Papusza". To oparta na faktach dramatyczna historia pierwszej romskiej poetki. Tytułową rolę zagrała Jowita Budnik, która współpracowała już z Krauzem przy okazji realizacji "Placu Zbawiciela".
Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w czeskich Karlowych Warach twórcom "Papuszy" przyznano Wyróżnienie Specjalne Jury.
W 2013 roku na ekrany trafił film "Papusza". To oparta na faktach dramatyczna historia pierwszej romskiej poetki. Tytułową rolę zagrała Jowita Budnik, która współpracowała już z Krauzem przy okazji realizacji "Placu Zbawiciela". Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w czeskich Karlowych Warach twórcom "Papuszy" przyznano Wyróżnienie Specjalne Jury.materiały dystrybutora
Najwięcej nagród zebrał film Krauzego z 2006 r. pt. "Plac Zbawiciela", którego scenariusz jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Krytycy i publiczność zgodnie uznali "Plac Zbawiciela" za jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Potwierdzeniem jego klasy były nagrody przyznane mu w 2006 r. na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Film został nagrodzony także czterema Polskimi Nagrodami Filmowymi.
Najwięcej nagród zebrał film Krauzego z 2006 r. pt. "Plac Zbawiciela", którego scenariusz jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Krytycy i publiczność zgodnie uznali "Plac Zbawiciela" za jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Potwierdzeniem jego klasy były nagrody przyznane mu w 2006 r. na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Film został nagrodzony także czterema Polskimi Nagrodami Filmowymi.materiały dystrybutora
Kolejny dzieło kinowe pt. "Mój Nikifor" powstało w 2004 r. z niezapomnianą Krystyną Feldman w roli głównej. Film opowiadał historię przyjaźni dwóch malarzy Nikifora i Mariana Włosińskiego. Także ten film został doceniony nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W 2005 r. na Międzynarodowym Festiwalu w Karlowych Warach otrzymał nagrodę główną "Kryształowy Globus", Nagrodę "Kryształowy Glob" za reżyserię oraz Wyróżnienie Specjalne "Don Kichot". W tym samym roku doceniono go również na festiwalach w Denver, Chicago oraz Atenach.
Kolejny dzieło kinowe pt. "Mój Nikifor" powstało w 2004 r. z niezapomnianą Krystyną Feldman w roli głównej. Film opowiadał historię przyjaźni dwóch malarzy Nikifora i Mariana Włosińskiego. Także ten film został doceniony nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W 2005 r. na Międzynarodowym Festiwalu w Karlowych Warach otrzymał nagrodę główną "Kryształowy Globus", Nagrodę "Kryształowy Glob" za reżyserię oraz Wyróżnienie Specjalne "Don Kichot". W tym samym roku doceniono go również na festiwalach w Denver, Chicago oraz Atenach.materiały dystrybutora
Trzy lata później, w 1999 r. powstał słynny "Dług", którego scenariusz Krauze znowu oparł na kanwie prawdziwych zdarzeń, tj. morderstwa gangstera popełnionego przez młodych ludzi. Ten film również został obsypany nagrodami - na festiwalu filmowym w Gdyni otrzymał Złote Lwy, otrzymał też dwie Polskie Nagrody Filmowe Orły; na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Filadelfii w 2000 r. film został nagrodzony za reżyserię.
Trzy lata później, w 1999 r. powstał słynny "Dług", którego scenariusz Krauze znowu oparł na kanwie prawdziwych zdarzeń, tj. morderstwa gangstera popełnionego przez młodych ludzi. Ten film również został obsypany nagrodami - na festiwalu filmowym w Gdyni otrzymał Złote Lwy, otrzymał też dwie Polskie Nagrody Filmowe Orły; na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Filadelfii w 2000 r. film został nagrodzony za reżyserię.
Potem pracował przy filmach reklamowych i dokumentach, by w 1996 roku nakręcić swój drugi film fabularny "Gry uliczne", w którym przywołał historię tragicznej śmierci młodego działacza opozycji Stanisława Pyjasa. "Gry uliczne" otrzymały na FPFF w Gdyni Nagrodę Specjalną Jury.
Potem pracował przy filmach reklamowych i dokumentach, by w 1996 roku nakręcić swój drugi film fabularny "Gry uliczne", w którym przywołał historię tragicznej śmierci młodego działacza opozycji Stanisława Pyjasa. "Gry uliczne" otrzymały na FPFF w Gdyni Nagrodę Specjalną Jury.AKPA
Krzysztof Krauze zmarł w wigilię, 24 grudnia 2015 roku, w wieku 61 lat. Wybitny reżyser i scenarzysta, twórca filmów nagradzanych na festiwalach w Polsce i za granicą ("Dług", "Mój Nikifor", "Papusza", "Plac Zbawiciela") od wielu lat zmagał się z rakiem. Miał jeszcze wiele planów. Gdyby żył, 2 kwietnia 2018 roku obchodziłby 65. urodziny.
Krzysztof Krauze zmarł w wigilię, 24 grudnia 2015 roku, w wieku 61 lat. Wybitny reżyser i scenarzysta, twórca filmów nagradzanych na festiwalach w Polsce i za granicą ("Dług", "Mój Nikifor", "Papusza", "Plac Zbawiciela") od wielu lat zmagał się z rakiem. Miał jeszcze wiele planów. Gdyby żył, 2 kwietnia 2018 roku obchodziłby 65. urodziny.AKPA
Joanna Kos-Krauze, żona reżysera, była współautorką wszystkich jego filmów od czasu "Długu". W 2017 roku na ekrany kin trafił ostatni film tej pary, "Ptaki śpiewają w Kigali". Krzysztof Krauze pracował nad tym filmem ze swoją żoną przed śmiercią, premiery nie doczekał.
"Kręcę filmy rzadko, traktuję ten zawód z wielką powagą. Kiedy już wiążę się z jakimś projektem, to cały świat przeżywam poprzez ten film" - mówił artysta w wywiadzie dla miesięcznika "Kino".
Joanna Kos-Krauze, żona reżysera, była współautorką wszystkich jego filmów od czasu "Długu". W 2017 roku na ekrany kin trafił ostatni film tej pary, "Ptaki śpiewają w Kigali". Krzysztof Krauze pracował nad tym filmem ze swoją żoną przed śmiercią, premiery nie doczekał. "Kręcę filmy rzadko, traktuję ten zawód z wielką powagą. Kiedy już wiążę się z jakimś projektem, to cały świat przeżywam poprzez ten film" - mówił artysta w wywiadzie dla miesięcznika "Kino".AKPA
Krzysztof Krauze pochodził z aktorskiej rodziny; sam również próbował sił jako aktor - w 1972 r. wystąpił w filmach "Opis obyczajów" i "Siedemset siedemdziesiąt siedem". Odnalazł się jednak jako reżyser. W 1988 roku w słynnym Zespołem Filmowym TOR, kierowanym przez Krzysztofa Zanussiego i Krzysztofa Kieślowskiego, zadebiutował obyczajowym obrazem "Nowy Jork - czwarta rano" (1988), utrzymanym w klimacie czeskich komedii.
Krzysztof Krauze pochodził z aktorskiej rodziny; sam również próbował sił jako aktor - w 1972 r. wystąpił w filmach "Opis obyczajów" i "Siedemset siedemdziesiąt siedem". Odnalazł się jednak jako reżyser. W 1988 roku w słynnym Zespołem Filmowym TOR, kierowanym przez Krzysztofa Zanussiego i Krzysztofa Kieślowskiego, zadebiutował obyczajowym obrazem "Nowy Jork - czwarta rano" (1988), utrzymanym w klimacie czeskich komedii.AKPA

Joanna Kos-Krauze nakręci film o skandalu pedofilskim w chórze Polskie Słowiki?

Zobacz również:

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?