Reżyserska kariera obchodzącej 50. urodziny Joanny Kos-Krauze jest nierozerwalnie związana z Krzysztofem Krauzem. Bez ich filmów - "Mojego Nikifora" oraz "Placu Zbawiciela" - trudno sobie wyobrazić pierwsze dziesięciolecie XXI wieku. Jaki będzie pierwszy film reżyserki zrealizowany bez zmarłego osiem lat temu męża?
Joanna Kos-KrauzeMarek Wisniewski / Puls BiznesuAgencja FORUM
"Kiedy poznałam Krzysztofa, rozważał rezygnację z zawodu. To było niedługo po tym, jak odebrano mu film 'Amator', którego pierwszą wersję miał już w zasadzie ukończoną. Jego życie emocjonalne i zawodowe ocalił Julek Machulski, który po zobaczeniu "Gier ulicznych" zadzwonił do niego i zaproponował, żeby przyniósł taki projekt, jaki chce. Krzysztof poszedł do niego z notatką na temat 'Długu', a Julek zadecydował: 'robimy'. Od tego filmu rozpoczęła się nasza wspólna droga - nie tylko życiowa, ale też zawodowa"- Joanna Kos-Krauze wspominała w rozmowie z Polską Agencja Prasową.
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2013 roku w telewziyjnym studio TVN - fot. Bartosz KrupaEast News
Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze w 2007 roku podczas imprezy Róże Gali.AKPA
Krzysztof Krauze z tekturową makietą postaci Joanny Kos-Krauze podczas premiery "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr FotekReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Wojciech DruszczReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie "Placu Zbawiciela" - fot. Piotr FotekReporter
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze - fot. Rafał LatoszekFotonova
Scenariusz filmu oparty był na kanwie prawdziwych zdarzeń, tj. morderstwa gangstera popełnionego przez młodych ludzi. "Dług" został obsypany nagrodami - na festiwalu filmowym w Gdyni otrzymał Złote Lwy, przyznano mu też dwie Polskie Nagrody Filmowe - Orły; na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Filadelfii w 2000 r. film został zaś nagrodzony za reżyserię.
"Okoliczności powstawania 'Długu' były bardzo trudne, a nasza sytuacja prywatna w owym czasie skomplikowana. Jednak gdy patrzę na to z dzisiejszej perspektywy uważam, że byliśmy wszyscy szczęśliwi - młodzi, zdolni, pełni nadziei. Film odniósł sukces. Chyba nie do końca wykorzystany, bo wbrew pozorom miał bardzo małą widownię w kinach. Został źle poprowadzony dystrybucyjnie, ale przeorał świadomość społeczną, wywołał mnóstwo debat. Przyczynił się do tego, że Artur Bryliński i Sławomir Sikora - będący pierwowzorami bohaterów - zostali ułaskawieni przez prezydentów Bronisława Komorowskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego" - wspomina Joanna Kos-Krauze.
Nie wolno zapominać, że "Dług" był początkiem współpracy Krzysztofa Krauze z Joanną Kos, przyszłą żoną, będącą współautorką jego kolejnych obrazów. Wspólnie zrealizowali później m.in. 'Mojego Nikifora", "Plac Zbawiciela" i "Papuszę".materiały prasowe
"Dług" do dziś jest uważany za jeden z najważniejszych polskich obrazów ostatniej dekady XX wieku. W Gdyni, oprócz Grand Prix, film otrzymał nagrodę za reżyserię, muzykę, pierwszoplanową rolę męską dla Andrzeja Chyry i nagrodę dziennikarzy.
materiały prasowe
W filmie, obok Jacka Borcucha i Roberta Gonery, oglądać mogliśmy również Andrzeja Chyrę (w roli gangstera Gerarda), Cezarego Kosińskiego (kolega głównych bohaterów), Agnieszkę Warchulską (dziewczyna postaci Borcucha) oraz Joannę Szurmiej (narzeczoną bohatera Gonery).
"Dług" zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O "Długu", odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" - czytamy na stronach Culture.pl
"Pierwowzory Adama i Stefana, młodzi ambitni biznesmeni, którzy w marcu 1994 zamordowali swoich dręczycieli i w chwili premiery filmu odsiadywali swoje 25-letnie wyroki, stali się równie znani, jak wzorowani na nich bohaterowie 'Długu' (...) Film Krzysztofa Krauzego nie do tego w istocie nas zachęca, byśmy zestawiali fabułę z jej prototypową historią, lecz
z naszym własnym sumieniem. Dług zmusza nas, (...) byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie – solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam" - Tadeusz Lubelski pisał w "Historii kina polskiego".
"Kiedy Jerzy Morawski na łamach 'Życia' opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani?" - reżyser Krzysztof Krauze przypominał o okolicznościach zainteresowania się głośnym tematem.
Krauze przyznał, że spędził wiele godzin rozmawiając w więzieniu ze skazanymi biznesmenami. "Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam, gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak 'Dług' nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie" - wyjaśniał Krauze.
W środę, 19 listopada, mija dokładnie 15 lat od premiery "Długu" Krzysztofa Krauze. To jeden z najważniejszych polskich filmów ostatniego 20-lecia.
"Dług" oparty był na prawdziwych zdarzeniach. Chodziło o głośną sprawę, której bohaterami byli dwaj młodzi biznesmeni (w ich rolach Robert Gonera i Jacek Borcuch) skazani za zabójstwo gangsterów, domagających się zwrotu wyimaginowanego długu.materiały prasowe
Oficjalnie pierwszy film duetu - "Mój Nikifor" - powstał w 2004 r. z niezapomnianą Krystyną Feldman w roli głównej. Kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć Krauzowie wzięli ślub.
"Mój Nikifor" opowiadał historię przyjaźni dwóch malarzy Nikifora i Mariana Włosińskiego. Także ten film został doceniony nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W 2005 r. na Międzynarodowym Festiwalu w Karlowych Warach otrzymał nagrodę główną "Kryształowy Globus", Nagrodę "Kryształowy Glob" za reżyserię oraz Wyróżnienie Specjalne "Don Kichot". W tym samym roku doceniono go również na Festiwalu Filmowym w Denver, na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Chicago oraz na Festiwalu Filmowym Panorama Kina Europejskiego w Atenach (nagroda FIPRESCI).
Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze na planie filmowymRobert JaworskiAgencja FORUM
"Plac Zbawiciela", czyli "Dług" dla kobiet
Najwięcej nagród zebrał jednak "Plac Zbawiciela", którego scenariusz jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Krytycy i publiczność zgodnie uznali "Plac Zbawiciela" za jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Potwierdzeniem jego klasy były nagrody przyznane mu w 2006 r. na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Film został nagrodzony także czterema Polskimi Nagrodami Filmowymi - Orłami, a także nagrodami na festiwalach w chińskim Suzhou, w Valladolid, Trieście, Tarnowie, Wrześni i na przeglądzie Camerimage.
Film wywołał wielkie poruszenie zarówno wśród widzów, jak i krytyków. Chwalono kreacje aktorskie. Potwierdzeniem klasy "Placu Zbawiciela" były nagrody przyznane w 2006 roku na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Warto dodać do tego cztery Orły - Polskie Nagrody Filmowe, a także nagrody na festiwalach w chińskim Suzhou, w Valladolid, Trieście, Tarnowie, Wrześni i na Camerimage.
Na zdjęciu: Aleksander Mikołajczak, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
Krytycy zgodnie przyznali, że to jeden z najważniejszych polskich filmów tamtych lat. "Opowieść o zupełnie przeciętnej rodzinie jest jednym z najbardziej wstrząsających polskich filmów ostatnich lat" - napisała Joanna Kijanowska w "Dzienniku". "Jest to 'Dług' dla kobiet. 'Dług' Krauze jest dla mnie jednym z najbardziej wiarygodnych filmów, ciągle chwytającym za gardło. Nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie 'Dług' miał być zatytułowany właśnie 'Plac Zbawiciela'. (...) 'Plac Zbawiciela' tak mocno wnika w psychikę kobiecą. Wydaje się, że jest to jeden z najbardziej kobiecych filmów, jakie zostały zrobione przez mężczyzn w polskim kinie" - pisał Łukasz Maciejewski.
Na zdjęciu: Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze i Wojciech Staroń na planie filmu "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
Rzecz dzieje się współcześnie i opowiada historię, która zdarzyła się naprawdę. Młode małżeństwo z dwójką dzieci ma wkrótce odebrać klucze do własnego mieszkania. Ponieważ przeznaczyli na to wszystkie pieniądze, muszą oszczędzać. Rezygnują z samodzielności i wynajmowanego mieszkania, przenosząc się do matki chłopaka. Dramat rozpoczyna się, gdy wychodzi na jaw, że developer zbankrutował. Teraz młodzi nie tylko stracili wszystkie pieniądze, nie mają szans na własne mieszkanie, ale popadają w kolosalne długi.
Na zdjęciu: Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Skąd tytuł Plac Zbawiciela? To oczywiste nawiązanie do filmu 'Dług' [głośny film Krzysztofa Krauze z 1999 roku - red.]. Śmiejemy się, że robimy coś w rodzaju 'Długu' dla kobiet. Większość scen rozgrywa się w okolicach Placu Zbawiciela. Tam jest mieszkanie Teresy, ulubiony pub Beaty i Bartka, centrum ich życia" - mówił o filmie Krzysztof Krauze. "Człowiek budzi się rano i nie może uwierzyć, że to jest jego życie. Jego straszne życie. Bartek, Beata, i Teresa, wszyscy mieli dobre intencje, ale moje 'dobrze' nie zawsze oznacza 'dobrze' dla drugiego człowieka. Często jest akurat odwrotnie" - dopowiadała Joanna Kos-Krauze.
Na zdjęciu: Dawid Gudejko w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Plac Zbawiciela" zrealizowali wspólnie Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze. "W dramacie Beaty, Bartka i Teresy łączy się wiele parametrów: złośliwość losu, przypadek, chybione intencje. Tak naprawdę niewiele trzeba, żeby wydarzyła się tragedia. Najpierw jest myśl, zła myśl, potem słowo, które myśl może zamienić w czyn, na koniec są już tylko konsekwencje" - mówiła po premierze filmu Joanna Kos-Krauze. Film miał premierę 8 września 2006 roku.
Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
"Plac Zbawiciela" przedstawia opartą na faktach opowieść o życiu małżeństwa z dwójką dzieci, które zmaga się z biedą i oschłą, niechętną synowej Teresą (doskonała Ewa Wencel). Kobieta w bezrobotnej synowej Beacie (Jowita Budnik) szuka samych negatywów, czym doprowadza do poważnych komplikacji w życiu młodego małżeństwa. Opuszczona przez męża kobieta w akcie desperacji ląduje z dziećmi na ulicy. Całkowicie osamotniona, niezaradna, zrozpaczona - posunie się do ostateczności.
Na zdjęciu: Natan Gudejko, Arkadiusz Janiczek i Ewa Wencel w filmie "Plac Zbawiciela"Robert JaworskiAgencja FORUM
Krytycy zgodnie przyznali, że to jeden z najważniejszych polskich filmów tamtych lat. "Opowieść o zupełnie przeciętnej rodzinie jest jednym z najbardziej wstrząsających polskich filmów ostatnich lat" - napisała Joanna Kijanowska w "Dzienniku". "Jest to 'Dług' dla kobiet. 'Dług' Krauze jest dla mnie jednym z najbardziej wiarygodnych filmów, ciągle chwytającym za gardło. Nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie 'Dług' miał być zatytułowany właśnie 'Plac Zbawiciela'. (...) 'Plac Zbawiciela' tak mocno wnika w psychikę kobiecą. Wydaje się, że jest to jeden z najbardziej kobiecych filmów, jakie zostały zrobione przez mężczyzn w polskim kinie" - pisał Łukasz Maciejewski.
W 2013 roku na ekrany trafiła "Papusza" - oparta na faktach dramatyczna historia pierwszej romskiej poetki. Krzysztof Krauze walczył już wtedy z rakiem prostaty.
"Mamy szczęście, że mimo choroby męża pracujemy razem. Jeśli więc on jest w słabszej formie, ja mogę coś nadgonić, jeśli jego stan nie pozwala na to, żeby robić zdjęcia, możemy pisać razem lub oddzielnie. Myślę, że ta choroba nie sieje nam tak bardzo dystrakcji zawodowej, ponieważ mamy wolne zawody. Na pewno jednak wiele zweryfikowała. Zmienił się rytm pracy, pewnej gotowości, intelektualnej dostępności. To zdarza się przy wielu chorobach, takie jest życie i nie ma czym się zadręczać. Trzeba po prostu szukać praktycznych rozwiązań" - Kos-Krauze mówiła agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.
"Papusza" [trailer]
Joanna Kos-Krauze: Ostatni film dokończyła po śmierci Krzysztofa Krauze
Realizację ostatniego filmu "Ptaki śpiewają w Kigali", poświęconego skutkom ludobójstwa w Rwandzie, Kos-Krauze dokończyła już po śmierci Krzysztofa Krauzego.
"Nie miałam złudzeń, że uda nam się ten film skończyć razem. Decyzja o jego realizacji była zupełnie świadoma. Czego miałam się bać? Ilekroć o tym mówię, ludzie nie chcą mi wierzyć, ale jeśli już miałam na planie jakieś problemy, to wyłącznie typowe dla produkcji i z polską ekipą. Z Rwandyjczykami żadnych. Oni byli fantastyczni, niesamowicie oddani i wspierający, bo po prostu wiedzieli, o czym robimy film. Nie mówiąc już o tym, że byli wdzięczni, bo daliśmy im pracę" - mówiła Polskiej Agencji Prasowej.
"Realizacja 'Ptaków...' trafiła na trudny okres w moim życiu, ale co miałam zrobić? Przerwać produkcję? Przynieść zwolnienie od psychiatry? Umowy były już dawno podpisane, otrzymałam publiczne pieniądze. Nikt by mi tego nie podarował. Nie było wyjścia. Nie można w życiu zajmować się wyłącznie własnymi emocjami. Każdego dnia trzeba wstać i wydać 200 poleceń, z czego 180 jest nieodwołalnych w sensie artystycznym i finansowym. Jest to działanie na adrenalinie, ale nie wyobrażam sobie, bym mogła postąpić inaczej. Krzysztof wiedział, że dam sobie radę. I ja też byłam o tym przekonana" - dodała.
Joanna Kos-Krauze zapewnia, że związek z Krzysztofem Krauze nauczył ją, że każdy człowiek jest "oddzielnym bytem".
"Spędziliśmy 20 lat na rozmowach, setki godzin na planach filmowych, w montażowniach, pisząc. Mieliśmy wspólną wizję, wspólne wartości, ale podobały nam się różne rzeczy. Zdarzały nam się sprzeczki. Teraz, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że Krzysztof uświadomił mi, że każdy z nas jest oddzielnym bytem. Oczywiście, znamy wiele przypadków - zwłaszcza wśród starszych osób - że jedno umiera, a drugie odchodzi miesiąc później, bo byli ze sobą tak połączeni, jakby stanowili jeden organizm. Można z kimś przeżyć całe życie, czuć niesamowitą więź, ale i tak w momentach ostatecznych każdy z nas jest sam ze sobą" - podsumowała Kos-Krauze.
W 2013 roku na ekrany trafił film "Papusza". To oparta na faktach dramatyczna historia pierwszej romskiej poetki. Tytułową rolę zagrała Jowita Budnik, która współpracowała już z Krauzem przy okazji realizacji "Placu Zbawiciela".
Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w czeskich Karlowych Warach twórcom "Papuszy" przyznano Wyróżnienie Specjalne Jury.materiały dystrybutora
Najwięcej nagród zebrał film Krauzego z 2006 r. pt. "Plac Zbawiciela", którego scenariusz jest oparty na prawdziwych wydarzeniach. Krytycy i publiczność zgodnie uznali "Plac Zbawiciela" za jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Potwierdzeniem jego klasy były nagrody przyznane mu w 2006 r. na festiwalu filmowym w Gdyni: Złote Lwy dla najlepszego filmu, nagroda za pierwszoplanową rolę kobiecą dla Jowity Budnik i za drugoplanową dla Ewy Wencel, a także nagroda za muzykę i nagroda dziennikarzy. Film został nagrodzony także czterema Polskimi Nagrodami Filmowymi.materiały dystrybutora
Kolejny dzieło kinowe pt. "Mój Nikifor" powstało w 2004 r. z niezapomnianą Krystyną Feldman w roli głównej. Film opowiadał historię przyjaźni dwóch malarzy Nikifora i Mariana Włosińskiego. Także ten film został doceniony nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W 2005 r. na Międzynarodowym Festiwalu w Karlowych Warach otrzymał nagrodę główną "Kryształowy Globus", Nagrodę "Kryształowy Glob" za reżyserię oraz Wyróżnienie Specjalne "Don Kichot". W tym samym roku doceniono go również na festiwalach w Denver, Chicago oraz Atenach.materiały dystrybutora
Trzy lata później, w 1999 r. powstał słynny "Dług", którego scenariusz Krauze znowu oparł na kanwie prawdziwych zdarzeń, tj. morderstwa gangstera popełnionego przez młodych ludzi. Ten film również został obsypany nagrodami - na festiwalu filmowym w Gdyni otrzymał Złote Lwy, otrzymał też dwie Polskie Nagrody Filmowe Orły; na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Filadelfii w 2000 r. film został nagrodzony za reżyserię.
Potem pracował przy filmach reklamowych i dokumentach, by w 1996 roku nakręcić swój drugi film fabularny "Gry uliczne", w którym przywołał historię tragicznej śmierci młodego działacza opozycji Stanisława Pyjasa. "Gry uliczne" otrzymały na FPFF w Gdyni Nagrodę Specjalną Jury.AKPA
Krzysztof Krauze zmarł w wigilię, 24 grudnia 2015 roku, w wieku 61 lat. Wybitny reżyser i scenarzysta, twórca filmów nagradzanych na festiwalach w Polsce i za granicą ("Dług", "Mój Nikifor", "Papusza", "Plac Zbawiciela") od wielu lat zmagał się z rakiem. Miał jeszcze wiele planów. Gdyby żył, 2 kwietnia 2018 roku obchodziłby 65. urodziny.AKPA
Joanna Kos-Krauze, żona reżysera, była współautorką wszystkich jego filmów od czasu "Długu". W 2017 roku na ekrany kin trafił ostatni film tej pary, "Ptaki śpiewają w Kigali". Krzysztof Krauze pracował nad tym filmem ze swoją żoną przed śmiercią, premiery nie doczekał.
"Kręcę filmy rzadko, traktuję ten zawód z wielką powagą. Kiedy już wiążę się z jakimś projektem, to cały świat przeżywam poprzez ten film" - mówił artysta w wywiadzie dla miesięcznika "Kino".AKPA
Krzysztof Krauze pochodził z aktorskiej rodziny; sam również próbował sił jako aktor - w 1972 r. wystąpił w filmach "Opis obyczajów" i "Siedemset siedemdziesiąt siedem". Odnalazł się jednak jako reżyser. W 1988 roku w słynnym Zespołem Filmowym TOR, kierowanym przez Krzysztofa Zanussiego i Krzysztofa Kieślowskiego, zadebiutował obyczajowym obrazem "Nowy Jork - czwarta rano" (1988), utrzymanym w klimacie czeskich komedii.AKPA
Joanna Kos-Krauze nakręci film o skandalu pedofilskim w chórze Polskie Słowiki?
Mimo iż od realizacji "Ptaki śpiewają w Kigali" minęło już pięć lat, Joanna Kos-Krauze wciąż nie wie, co będzie jej kolejnym projektem.
"Jakiś czas temu kupiłam prawa do filmowej adaptacji 'Maestro' Marcina Kąckiego. To reporterska historia o skandalu pedofilskim w chórze Polskie Słowiki. Wciąż próbuję zrealizować ten projekt. Bardzo chciałabym zrobić film o Lucynie Ćwierczakiewiczowej, która zrewolucjonizowała polskie domy. Była nie tylko autorką słynnych książek gospodarczych i kucharskich, ale także prowadziła szkołę gospodarstwa domowego, udzielała porad dotyczących prowadzenia małych przedsiębiorstw i angażowała się w pomoc powstańcom styczniowym" - ujawniła.
Dodała też, że sporym wyzwaniem byłaby ekranizacja reporterskiej książki Mariusza Szczygła "Nie ma".
"Marzy mi się też film o pamięci, utracie, o tym, jak to się zaciera. Do tej produkcji jest mi obecnie najbliżej. Ostatnio specjalnie sięgnęłam po książkę Mariusza Szczygła "Nie ma" - o braku. Sądzę, że trzeba mieć bardzo dużo odwagi, żeby chodzić ścieżkami utraty, braku, tego, jak to się wszystko zmienia. I robić to w twórczy sposób. Nie zgorzknieć, nie przestraszyć się".