Reklama

Jessica Lange: Przestrasz mnie jeszcze raz

- Pewnego dnia, kiedy spacerowałam po Nowym Orleanie, gdzie kręcimy nasz serial, usłyszałam, jak ktoś woła: "Rany boskie, to przecież Supreme!" Odwróciłam się i zobaczyłam kilku chłopaków siedzących na podeście przed jakimś budynkiem - opowiada Jessica Lange. - To było coś wspaniałego.

Młody człowiek, który zaczepił jedną z największych hollywoodzkich gwiazd, mógł w ten sposób składać hołd jej legendarnej urodzie albo talentowi, któremu Jessica zawdzięcza dwa Oscary ("supreme" oznacza m.in. "najwspanialsza", "najwybitniejsza" - przyp. tłum.). Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że miał na myśli postać, w którą aktorka wcieliła się w trzecim sezonie serialu "American Horror Story" - Fionę Goode, zwaną the Supreme (tu: "najwyższą" - przyp. tłum.), szefową mrocznego Sabatu czarownic. Telewizyjny hit, któremu mało kto wróżył wielki sukces, nieoczekiwanie sprawił, że 65-letnia Lange wróciła na szczyt, co przypieczętowała zdobytą w ubiegłym roku statuetką Emmy.

Reklama

Widzowie w USA oglądają już obecnie 4. sezon "American Horror Story", którego podtytuł brzmi "Freak Show" ("Gabinet osobliwości" - przyp. tłum.). Jessica Lange znów błyszczy w obsadzie serialu, ale nie jest już Fioną Goode - "American Horror Story" stanowi bowiem swoistą antologię, której każda kolejna transza jest osobną opowieścią, z innymi postaciami. I tak, w każdym z dotychczasowych sezonów Lange zagrała inną bohaterkę.

"Freak Show", a ona? Najwspanialsza!

W "Gabinecie osobliwości" - który, jeśli wierzyć aktorce, ma być ostatnim sezonem "AHS" z jej udziałem - Lange wciela się w Elsę Mars, emigrantkę z Niemiec i byłą gwiazdę kabaretu, zarządzającą jednym z ostatnich gabinetów osobliwości w kraju. Akcja opowieści tym razem osadzona jest w sennej mieścinie Jupiter na Florydzie, w 1952 r.

- To był cudowny pomysł - mówi Lange. - Zawsze fascynowały mnie karnawałowe widowiska. Jest coś bardzo tajemniczego w tej szczególnej kaście ludzi, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia, niczym jakaś dziwaczna cygańska familia. W tym przypadku każdy z jej członków jest naprawdę wyjątkowy.

Początek lat 50. to jednak czas, w którym następuje zmierzch gabinetów osobliwości. Zespół kierowany przez Elsę - do którego należą i bliźniaczki syjamskie (Sarah Paulson w podwójnej roli Bette i Dot), i siłacz (Michael Chiklis), i kobieta o trzech piersiach (Angela Bassett), a także Ethel Darling, kobieta z brodą (Kathy Bates) - gra coraz mniej przedstawień dla coraz mniejszej liczby widzów. Cała trupa każdego dnia walczy o przetrwanie.

- Elsa kocha wszystkich swoich podpiecznych - mówi Lange. - Jest dla nich matką, aczkolwiek nieco narcystyczną.

Widz już od pierwszych chwil dostrzega mroczne strony tej historii. Elsa rekrutuje swoich artystów spośród pacjentów szpitali, więźniów i ludzi ulicy. Ratuje ich i zapewnia im dom, ale zarazem manipuluje nimi i wyzyskuje.


Lange po raz czwarty pracowała na planie z twórcą serii, Ryanem Murphym, i - jak twierdzi - była tak samo podekscytowana, jak za pierwszym razem.

- Tempo jest szalone, chaos ogromny, ale ja dobrze się czuję w takich sytuacjach i świetnie mi się wtedy pracuje. Czerpię także niesamowitą energię z tej przygody. Mam szczęście, że mogę pracować z tymi ludźmi.

Mimo to gwiazda nie zmieniła zdania i po tym sezonie definitywnie rozstaje się z produkcją.

- Cztery lata to wystarczająco długo, jeśli chodzi o robienie czegokolwiek - tłumaczy. - W tym wypadku ratowało mnie to, że każdy rok na planie był inny; każdy sezon stanowił odrębną całość. Ten będzie jednak moim ostatnim. Nie zmienię zdania, chociaż reakcje fanów bardzo mnie wzruszyły. Nie chcą, żebym odchodziła. W życiu jednak cały czas trzeba podejmować nowe wyzwania. Cieszę się, że akurat ten sezon okazał się najbardziej niezwykłym ze wszystkich dotychczasowych. Ma w sobie nadzwyczajny potencjał i jest po prostu wyjątkowy. (...)

Odkrywanie seksualności

Jednym z najbardziej rzucających się w oczy aspektów serialu - co zresztą zauważyło wiele osób - jest fakt, że 65-letnia Jessica na tle całej kobiecej obsady błyszczy jako najseksowniejsza aktorka. Świadczą o tym między innymi te sceny, w których przenosimy się do lat 20. i 30., kiedy Elsa była u szczytu kariery i wykonywała pikantne numery na scenie.

- Podoba mi się odkrywanie swojej seksualności na nowo w tym wieku - wyznaje Lange. - W ubiegłym sezonie badaliśmy ten obszar w duchu historii Doriana Graya (bohater powieści Oscara Wilde'a, który pragnął zachować wieczną urodę i młodość - przyp. tłum.). Kluczowe pytanie brzmiało: co można poświęcić dla młodości i piękna? Czarownica Fiona była gotowa oddać wszystko, byleby tylko wyglądać młodo i atrakcyjnie i być pożądaną przez mężczyzn. Bardzo chciałam zmierzyć się z tą tematyką. To fascynująca kwestia, zwłaszcza w naszych czasach, ogarniętych obsesją na punkcie starzenia się i walki z czasem. Dla mnie badanie zagadnienia upływu czasu i znaczenia tego faktu dla kobiety to doświadczenie z rodzaju tych, które pozwalają ci doznać oświecenia.


- Bardzo się cieszę, że w "American Horror Story" występuję w scenach, których istotą jest seks. Świadomość, że można spotkać miłość swego życia po czterdziestce, pięćdziesiątce, a nawet sześćdziesiątce, jest czymś fascynującym. Zbyt wielu ludzi żyje w przeświadczeniu, że wielka miłość przydarza nam się w młodości. Moim zdaniem taka miłość niekoniecznie musi iść w parze z młodością i urodą, tak w życiu, jak i w sztuce.

- W serialu wcieliłam się w kobiety, które spały z wieloma mężczyznami; z niektórymi z nich musiały spędzić wieczność, co już nie było takie przyjemne. Najważniejsze jednak, że moje bohaterki na każdym etapie swojej wędrówki żyły pełnią życia.

Lange nawiązuje tutaj do losu, który spotkał Fionę Goode - najwyższa czarownica została skazana na wieczną udrękę w towarzystwie zakochanego w niej seryjnego mordercy. - Cóż, w życiu trzeba przyjmować i dobro, i zło - śmieje się aktorka.

Urodzona w Minnesocie Lange studiowała najpierw sztukę na uniwersytecie w Minneapolis, by następnie podjąć decyzję o przeprowadzce do Europy - i zgłębianiu tajników aktorskiego fachu w Paryżu. Naukę tę kontynuowała później w Nowym Jorku, dorabiając jako modelka. Już u progu swojej kariery o mało nie pogrzebała wszystkich swoich szans rolą w "King Kongu" z 1976 r., który to film zebrał miażdzące recenzje. Nie poddała się jednak - i grała dalej. Dziś w jej bogatym dossier znajdują się takie tytuły, jak "Cały ten zgiełk", "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy", "Frances", "Tootsie", "Słodkie marzenia", "Zbrodnie serca", "Pozytywka" czy "Przylądek strachu". Pierwszą Nagrodę Akademii - dla najlepszej aktorki drugoplanowej - odebrała właśnie za rolę w "Tootsie", kolejną, tym razem jako bohaterka pierwszego planu, za rolę w "Błękicie nieba".


Dziś Lange zapewnia jednak, że żadna z jej licznych nagród nie zaskoczyła jej tak bardzo jak Emmy, którą uhonorowano jej kreację w "American Horror Story: Sabat".

- Oniemiałam, kiedy wyczytano moje nazwisko - wspomina. - Naprawdę się tego nie spodziewałam. Tym lepiej smakował ten sukces. Później wychylasz kieliszek szampana i dociera do ciebie ta radość.

Dla mnie zawsze liczyła się jakość

Lange, która ma za sobą jedno nieudane małżeństwo, jest matką trójki dzieci. Najstarsze z nich - córkę Alexandrę - ma z legendarnym rosyjskim tancerzem Michaiłem Barysznikowem; ojcem młodszej córki i syna gwiazdy jest wybitny dramaturg i aktor Sam Shepard. Aktorka najwięcej czasu spędza w Nowym Jorku, Nowym Orleanie i rodzinnej Minnesocie. O tej ostatniej mówi: - Kiedy wracam na Środkowy Zachód, odnajduję spokój.

A co dalej? Lange nie ma żadnych sprecyzowanych zawodowych planów na najbliższą przyszłość. Nagroda Emmy nie sprawiła, że została zasypana scenariuszami - przyznaje.

- Nie mogę powiedzieć, żebym przebierała w telewizyjnych i filmowych propozycjach, ale też dla mnie zawsze liczyła się jakość, a nie ilość.

Po prawdzie, wiek zapewne też ma tu swoje znaczenie. Hollywood jest - i zawsze było - światem, w którym rządzi młodość.

- W moim wieku wszystko zależy od odpowiedniego oświetlenia - śmieje się Jessica. - Kiedy jest złe, wyglądasz jak stara wiedźma! Ale fachowo ustawione światło czyni cuda.

- Cały czas pytają mnie o sekret mojej urody. Nie mam żadnych tajnych sposobów na jej zachowanie. Mogę powiedzieć tylko tyle: trzeba grać w dobrych serialach i pracować z najlepszymi oświetleniowcami!

© 2014 Cindy Pearlman

Tłum. Katarzyna Kasińska

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jessica Lange

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje