Reklama

Jerzy Stuhr: Uspokoić głos

W filmie "Twój Vincent", animacji malarskiej o życiu Vincenta van Gogha, Jerzy Stuhr użyczył głosu postaci Listonosza. To jednak nie autora Słoneczników wskazuje aktor jako swojego ulubionego malarza. Bardziej gustuje w pracach mistrzów włoskiego renesansu.

Jerzy Stuhr ma satysfakcję, że wziął udział w projekcie, który otwiera nowy rozdział kinematografii

"Twój Vincent" to pierwszy w historii film pełnometrażowy stworzony w pełni techniką malarską. Najpierw nakręcono do niego zdjęcia z udziałem aktorów, następnie wyświetlano na płótnie pojedyncze kadry, które klatka po klatce odmalowywało grono artystów, by stworzyć ujęcie. Do nakręcenia filmu wykorzystano 65 tys. obrazów, namalowanych specjalnie przez 125 malarzy z 20 krajów.

Wśród aktorów, którzy brali udział w pracy nad dubbingiem do "Twojego Vincenta", jest Jerzy Stuhr. "Musiałem się przyzwyczaić do obrazu. Podczas dubbingowania patrzę bardzo precyzyjnie w usta dubbingowanej postaci, zwracam też uwagę na licznik czasowy, w którym muszę się zmieścić z moją sekwencją. Tutaj ten rozedrgany obraz utrudniał mi pracę" - tłumaczy.

Reklama

Aktor wskazuje na jeszcze jedną kwestię: "Postać, którą dubbingowałem, była zupełnie nie w moim emploi głosowym. Musiałem trochę zmienić głos, uspokoić go, zrobić bardziej poważnym - jakby opanować się w temperamencie głosowym". Ten trud się opłacić - aktor ma satysfakcję, że wziął udział w projekcie, który otwiera nowy rozdział kinematografii.

Stuhr użyczył głosu Listonoszowi. "To bardzo miła postać. To ten, który animuje i wywołuje całą aferą fabularną. To jest człowiek, który z van Goghiem był związany - przynosił mu listy i dostarczał te, które napisał on" - mówi Stuhr.

Wydarzenia przedstawione w "Twoim Vincencie" dzieją się rok po śmierci artysty. Ich główną osią jest list Vincenta do brata, Theo van Gogha, który nigdy nie został wysłany. Zadaniem syna Listonosza zaprzyjaźnionego z Vincentem, jest dostarczenie go bratu malarza. Vincent i Theo - "dwa serca, jeden umysł" - byli połączeni szczególnie bliską więzią. Theo fundował Vincentowi nie tylko płótna i farby, ale przede wszystkim podsycał jego wiarę w siebie. Był też jego pierwszym, najważniejszym czytelnikiem - odbiorcą pisanych codziennie listów, także o naturze samego siebie i znaczeniu malarstwa.

W historii van Gogha aktor za najbardziej optymistyczne uznaje to, że w każdym wieku można odkryć w sobie talent. Gdy chodzi o malarstwo holenderskiego artysty, na początku uważał je za szokujące. Stuhrowi najbliższy jest bowiem renesans włoski. Aktor dużo przebywał w miejscach, gdzie tworzyli malarze z Italii - między Florencją, Urbino, Rezzo i Perugią. Gdy jest w Rzymie, lubi przejść się szlakiem Caravaggia - punkty z nim związany rozrzucone są po cały Wiecznym Mieście. Odkrywanie śladów Caravaggia i pokazywanie ich najbliższej rodzinie sprawia mu wiele satysfakcji.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Twój Vincent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje