"Pierwszą rzeczą, jaka przychodzi mi do głowy, jest to, że był tak miły dla moich dzieci" - tak swoje wspomnienia na temat zmarłego w czwartek Raya Liotty zaczyna Jennifer Lopez. Artystka miała z nim okazję współpracować na planie serialu "Uwikłana". We wpisie na Instagramie podkreśliła, że gwiazdor "Chłopców z ferajny" był nie tylko doskonałym aktorem, ale przede wszystkim otwartym i wrażliwym człowiekiem. I takim właśnie go zapamięta.
Jennifer Lopez i Ray LiottaPeter Kramer/NBCU Photo Bank/NBCUniversalGetty Images
26 maja media na całym świecie obiegła informacja o śmierci Raya Liotty, aktora znanego z takich filmów jak "Chłopcy z ferajny", "Pole marzeń" czy "Cop Land". Gwiazdor zmarł na Dominikanie, gdzie pracował na planie produkcji "Dangerous Waters". Na razie nie podano przyczyny zgonu, ale według doniesień amerykańskich mediów Liotta zmarł we śnie. Na tę wiadomość zareagowało wiele hollywoodzkich gwiazd, które w swoich wpisach wspominają współpracę z wielkim artystą kina.
W mijającym roku Liottę oglądaliśmy ze spluwą w ręku w niewielkiej roli w "Sin City: Damulce wartej grzechu" Roberta Rodrigueza. Na polską premierę czeka najnowsza produkcja z udziałem gwiazdora - a jakże! - kryminalny thriller "Kill the Messenger".materiały dystrybutora
W ostatnich latach oglądaliśmy Liottę w mrocznych kryminałach ("Zabić, jak to łatwo powiedzieć" Andrew Dominika, "Iceman: Historia mordercy" Ariela Vromena oraz "Drugie oblicze" Dereka Cinefrance'a), gdzie wcielał się w idelanie skrojone dla niego postaci twardych facetów.
Słitfocia z Miley Curys? Na długo zanim gwiazdka Disneya została czołową skandaliastką muzycznej sceny pop, Liotta pojawił się u boku idolki nastolatek w młodzieżowym serialu "Hannah Montana" - fot. Everett CollectionEast News
W 2007 roku Liotta zagrał przywódcę motocyklowego gangu Del Fuegos w filmie "Gang dzikich wieprzy". "Gdy zastanawialiśmy się, kto powinien zagrać Jacka, lidera gangu Del Fuego, dużo myślałem o 'Dzikim' z Marlonem Brando. Doszliśmy do wniosku, że postać Jacka musi być zagrana absolutnie serio, co stworzy pożądany kontrast. Dla Jacka motocykle to nie zabawa, to sposób na życie. Ray Liotta był kimś, kogo nam było trzeba" - wspominał reżyser Walt Becker. Był tylko jeden problem: Liotta nigdy nie jeździł na motocyklu. "Widocznie nastał czas, by się tego nauczyć" - żartował aktor.
W 2004 roku Liotta pojawił się gościnnie w jednym odcinku popularnego serialu "Ostry dyżur". Aktor otrzymał za swój epizod statuetkę Emmy.materiały prasowe
Próbą zmierzenia się z całkowicie odmiennym repertuarem była kreacja Franka Sinatry w telewizyjnym filmie 'The Rat Pack" (1998), opowiadającym historię tytułowej grupy wokalnej. Rola ta zaowocowała nominacją do nagrody Gildii Aktorów Ekranowych - fot. Hulton Archive
Nie minęło 5 lat a twarz aktora w niczym nie przypominała już zawadiackiego przystojniaka z "Dzikiej namiętności". Nalane oblicze Liotty mogliśmy zobaczyć w thrillerze "Cop Land", w którym wystąpił u boku takich sław, jak: Sylvester Stallone, Robert De Niro i Harvey Keitel.
W thrillerze "Obsesja namiętności" (1992) Liotta wcielił się w postać samotnego, psychopatycznego policjanta, z którym zaprzyjaźnia się parą graną przez Kurta Russella i Madeleine Stowe. Aktor otrzymał nominację do Nagród MTV w kategorii "najlepszy czarny charakter".
W 1990 roku Liotta stworzył najbardziej znaną kreację w swej aktorskiej filmografii, wcielając się w postać gangstera Henry'ego Hilla w głośnych "Chłopcach z ferajny" Martina Scorsese (na zdjęciu z Robertem De Niro). Aktor był faworytem Tima Burtona do roli Harveya Denta w jego "Batmanie" (1989), odrzucił jednak tę propozycję, wybierając ofertę Scorsese (u Burtona ostatecznie zagrał Billy Dee Williams) - fot. Everett Collection
Niedługo potem mogliśmy oglądać Raya Liottę u boku Kevina Costnera w filmie "Pole marzeń" (1989). Zagrał tam legendę amerykańskiego bejsbola - Joe Jacksona. Kwestia "If you build it, he will come", którą wypowiada z offu bohater Liotty, znalazła się na 39. miejscu listy 100 Najlepszych Kinowych Cytatów sporządzonej w 2008 roku przez Amerykański Instytut Filmowy - fot. Everett Collection
Kinowym debiutem Raya Liotty był występ w kultowym klasyku "Kobieta samotna" (1983), gdzie aktor pojawił się w głośnej scenie gwałtu na bohaterce Pii Zadory (z wykorzystaniem ogrodowego węża). Przełomem w jego karierze była jednak kreacja byłego więźnia w "Dzikiej namiętności" (1986, na zdjęciu) Jonathana Demme'a, która przyniosła mu nominację do Złotego Globu. Akto miał już wówczas 31 lat - fot. Everett Collection
To jedna z tych słynnych hollywoodzkich twarzy, które niezbyt dobrze znoszą upływ czasu. Wystarczy porównać fotosy z początków kariery Raya Liotty z bieżącymi zdjęciami gwiazdora, by na własnej skórze poczuć brzemię hollywoodzkiego sukcesu. Ze współczesnych aktorów podobną zadziornością charakteryzuje się chyba jedynie przeżywający podobne wzloty i upadki Joaquin Phoenix. Z okazji 60. urodzin Raya Liotty przypominamy najlepsze ekranowe wcielenia artysty - fot. fot. Dave Kotinsky / Scott Gries
Wzruszający wpis opublikowała niedawno Jennifer Lopez. Wspomniała, że poznała Liottę na planie policyjnego serialu "Uwikłana". "Gdy po raz pierwszy weszliśmy na plan, aby odegrać wspólną scenę, od razu pojawiła się ta iskra, wzajemny szacunek. Wiedzieliśmy, że to będzie owocna współpraca. Ray był uosobieniem twardziela, który w środku był bardzo wrażliwy, sentymentalny. Myślę, że to czyniło go tak fascynującym aktorem" - napisała piosenkarka.
Gwiazda z dużym sentymentem wspomina trzy lata wspólnej pracy. Stwierdziła, że nawet mimo intensywnych, wymagających scen, czuła się szczęśliwa, mając u swego boku tak wybitnego aktora. "Cieszę się, że mogłam z nim pracować, uczyć się od niego. Jak wszyscy artyści był skomplikowany, szczery, uczciwy i bardzo emocjonalny. Dziś straciliśmy wielkiego człowieka, zbyt wcześnie" - dodała Lopez. Na koniec przekazała kondolencje rodzinie gwiazdora.
Wcześniej Liottę pożegnał też poruszony jego śmiercią Seth Rogen, który na Twitterze napisał, że Hollywood straciło jednego z najbardziej utalentowanych, uroczych, zabawnych i wrażliwych aktorów. "Był zbyt młody, by odejść" - stwierdził z kolei Robert De Niro i dodał, że jest zasmucony odejściem kolegi. Podobnie zareagował Kevin Costner, który wyznał, że Ray Liotta na zawsze pozostanie w jego pamięci i sercu "Bosonogim Joe Jacksonem".