Reklama

Jane Fonda: Rozczarowujący Brando, wspaniała Monroe

W najnowszym wywiadzie dla „The New York Times” słynna aktorka opowiedziała o swoich doświadczeniach związanych z wieloletnią pracą w przemyśle filmowym oraz relacje, jakie nawiązała z innymi wielkimi gwiazdami kina. Aktorka odniosła się do znajomości z Marilyn Monroe oraz Marlonem Brando. Gwiazdor „Ojca chrzestnego” nie zrobił na niej wrażenia.

Jane Fonda

Jane Fonda uznawana jest za jedną z największych gwiazd kina. Aktorka, której kariera trwa nieprzerwanie od lat 50. XX wieku, stworzyła szereg pamiętnych kreacji, za które została uhonorowana prestiżowymi nagrodami, m.in. dwoma Oscarami za role w filmach "Klute" i "Powrót do domu", cztery Złote Globy, dwie nagrody BAFTA oraz Złotego Lwa za całokształt twórczości, którego otrzymała w 2017 roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Fonda współpracowała z najwybitniejszymi reżyserami i aktorami, którzy dziś są legendami kina. Jednym z nich był Marlon Brando, którego poznała na planie thrillera "Obława" Arthura Penna.
"Był rozczarowujący. Choć bez wątpienia był wielkim aktorem" - wyznała bez ogródek Fonda w odpowiedzi na pytanie Maureen Dowd z "The New York Times" o ich relację.

Reklama

Gwiazda, która była trzykrotnie zamężna, zdradziła też, że żałuje tego, iż nie nawiązała romansu z soulowym piosenkarzem Marvinem Gayem.

"Osobą, o której wciąż myślę, jest Marvin. Gdy się poznaliśmy, on chciał się do mnie zbliżyć, ale ja nie przejawiałam zainteresowania. Byłam wtedy związana z Tomem Haydenem, moim ówczesnym mężem. Po latach przeczytałam gdzieś, że miał ponoć moje zdjęcie na lodówce. Dowiedziałam się tego już po jego śmierci" - wyznała aktorka.

Gwiazda dramatu "Czyż nie dobija się koni?" opowiedziała też o swojej przelotnej znajomości z Marilyn Monroe. Obie panie uczęszczały na zajęcia aktorskie do słynnego aktora i wykładowcy Lee Strasberga.

"Myślę, że mnie lubiła, bo pociągała ją u ludzi wrażliwość. Nigdy nie zapomnę przyjęcia zorganizowanego przez Lee, na którym Marilyn też się pojawiła. Przyszła spóźniona i gdy tylko przekroczyła próg, wszyscy mężczyźni zaczęli drżeć. Byli fizycznie podekscytowani i autentycznie poruszeni faktem, że ona tam jest. Natychmiast podeszła do mnie, by porozmawiać" - zdradziła Fonda. I dodała, że darzyła Monroe ogromnym podziwem. "Ona po prostu emanowała blaskiem. Jej skóra, włosy, wszystko. Nigdy czegoś takiego nie widziałam" - stwierdziła.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jane Fonda | Marlon Brando

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje