Reklama

Jan Peszek: Całe życie na scenie

Jest uznanym aktorem filmowym i teatralnym oraz pedagogiem. Pojawia się na scenie od 22. roku życia, na ekranie możemy go oglądać niewiele krócej. Przez te wszystkie lata wystąpił u najbardziej cenionych twórców. 13 lutego 2019 roku Jan Peszek kończy 75 lat.

Jan Peszek

W 1966 roku ukończył krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Niedługo później debiutował na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu. W pracował w nim do 1975 roku. W sezonie 1975-1979 był aktorem łódzkiego Teatru Nowego, a od 1979 do 1981 Teatru im. S. Jaracza. Od 2003 roku ponownie związał się ze Starym Teatrem w Krakowie. Jest profesorem krakowskiej PWST.

Reklama

W filmie po raz pierwszy zagrał niedługo później, bo już w 1969 roku. Debiutował małą rolą w "Znakach na drodze" Andrzeja Piotrowskiego. Dopiero w latach osiemdziesiątych zaczął stale pojawiać się na ekranie. Zagrał główną rolę w "Pismaku" (1984), jednym z ostatnich filmów Wojciecha Jerzego Hasa.

W "Trójkącie bermudzkim" (1987) Wojciecha Wójcika wcielił się w adwokata, który razem z dwójką dawnych przyjaciół zawiązuje pakt. Każdy z nich chce się pozbyć jakiejś osoby ze swojego życia. Dlatego wymienią się problemami i rozwiązują je, tym samym zapewniając pozostałym alibi. W 1988 roku zagrał główną rolę w "Łabędzim śpiewie" Roberta Glińskiego. Wcielił się w scenarzystę, który po powrocie do Polski cierpi na niemoc twórczą. Powoli zaczyna brakować mu pieniędzy, a wydatki rosną - od nagłej wizyty u dentysty po awarię rurociągów w mieszkaniu. Rola ta przyniosła mu nagrodę Fundacji Kultury Polskiej podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.

Na początku lat dziewięćdziesiątych Peszek grał głównie drugoplanowe role czarnych charakterów - skorumpowanego wiceministra w "V.I.P." (1991) Juliusza Machulskiego czy szefa szajki narkotykowej w "Nocnym graffiti" (1996) Macieja Dutkiewicza. Ciekawą kreację stworzył w "Pożegnaniu jesieni" (1990) Mariusza Trelińskiego, w którym wcielił się w hrabiego Jędrusia Łohojskiego - nieszczęśliwie zakochanego w młodym pisarzu Anatazym (Jan Frycz). Za swą rolę otarł się o nagrodę podczas festiwalu w Gdyni.

Znakomicie odnalazł się w roli Juliusza Biedrony w "Darmozjadzie polskim" (1997) Łukasza Wylężałka. Film stanowił serię epizodów z życia na prowincji, a postać Peszka była niejako ich narratorem. Bohater wyszedł z ośrodka dla psychicznie chorych i pod wpływem widoku resztek swojego domu rodzinnego - którego rozbiórka właśnie się dokonuje - przypomina sobie lata dziecięce. Świetne recenzje zyskała także jego kreacja tyrana w "Ubu król" (2003) Piotra Szulkina.

Peszek nie bał się także angażować w projekty prześmiewcze. W 2008 roku w ramach popularnego programu "Szymon Majewski Show" wraz z Pawłem Małaszyńskim występował w kilkuminutowym segmencie "Figo Fago". Serial opowiadał o dwóch policjantach - partnerach w pracy i w łóżku. " Jest zasadnicza różnica między zwykłym serialem a serialem u Majewskiego. Ten pierwszy jest śmiertelnie poważny. To właśnie jest w nim beznadziejne i zawsze mnie odpycha" - tak tłumaczył swą decyzję o przyjęciu roli w wywiadzie dla Polska The Times. Przy okazji aktor był przekonany, że ukazując - nawet w bardzo przerysowany sposób - życie homoseksualnej pary, serial poruszał temat tabu. Wydaje się jednak, że "Figo Fago" był kreślony zbyt grubą kreską, a dosadne dowcipy dzisiaj spotkałyby się z falą krytyki.

W 2014 roku Peszek wystąpił w "Hiszpance", ambitnej porażce Łukasza Barczyka. Sam aktor nie szczędził reżyserowi pochwał. "Z Łukaszem Barczykiem pracowałem po raz pierwszy, miałem jednak poczucie, jakbyśmy znali się od lat! Cudownie nam się rozmawiało! Łukasz jest niezwykle kontaktowy oraz ciekawy aktora i jego propozycji" - mówił.

Ostatnio Peszka można było zobaczyć w "Juliuszu" (2018) Aleksandra Pietrzaka. Wcielił się w ojca tytułowego nieudacznika - uzależnionego od alkoholu i seksu króla życia, który zamierza wykorzystać każdą daną mu sekundę. Jego imprezowy charakter nie zgrywa się z zachowaniem syna - niezadowolonego z życia introwertyka. Krytycy wskazywali rolę Peszka jako najlepszy aspekt całego filmu.

Wyzwaniem pedagogicznym było pojawienie się na studiach aktorskich jego dzieci: córki Marii i syna Błażeja.

"Gdy Maria i Błażej byli moimi studentami, wymagałem od nich kilkaset razy więcej niż od innych, by nie posądzano mnie o nepotyzm. To było piekło" - mówił Peszek. Bardzo obawiał się, że jego dzieci mogą po prostu nie nadawać się na aktorów. "W tym zawodzie porażki są szczególnie brutalne, jak w dżungli, nie chciałem, aby ich to spotkało". Peszek przyznał, że bywał wobec swoich dzieci zbyt wymagający. Ostatecznie doświadczenie to wzmocniło tylko łączące ich więzi.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jan Peszek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje