"45 lat temu, po 17 dniach zdjęć, ukazał się pozbawiony budżetu film grozy, z akcją rozgrywającą się w Haddonfield w stanie Illinois, w którym Laurie Strode, młoda opiekunka do dzieci, spotkała mężczyznę, który będzie terroryzował ją i jej społeczność" - napisała Curtis w poście na swoim profilu na Instagramie.
Curtis podziękowała także reżyserowi Johnowi Carpenterowi i producentce Debrze Hill, którzy byli także scenarzystami "Halloween". Zaznaczyła, że ich film rozpoczął jej karierę, za którą jest bardzo wdzięczna i która trwa do dziś.
"Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że 45 lat później będziemy ponownie opowiadać tę samą, prostą historię dobra walczącego ze złem, i że film da nam ikonę feminizmu, finałową dziewczynę" - kontynuowała zdobywczyni Oscara za "Wszystko wszędzie naraz". "Szczęśliwego Halloween wszystkim" - zakończyła aktorka.
Termin "finałowa dziewczyna" odnosi się do postaci kobiecej w horrorach, przede wszystkim slasherach, która jako jedyna przeżywa spotkanie z maniakalnym zabójcą. Grana przez Curtis Laurie uchodzi za pierwszą "finałową dziewczynę" w historii kina.
Curtis wcieliła się w Laurie siedmiokrotnie na przestrzeni 44 lat. Ostatni raz zagrała ją w "Halloween. Finał" z 2022 roku.











