Reklama

Reklama

James Franco zawarł ugodę z osobami, które molestował. Ile im zapłaci?

W październiku 2020 roku Sarah Tither-Kaplan i Toni Gaal złożyły do sądu pozew, w którym oskarżyły aktora Jamesa Franco o to, że molestował je seksualnie podczas zajęć w prowadzonej przez niego szkole aktorskiej. Jak informuje portal "The Hollywood Reporter", sprawa została załatwiona polubownie.

James Franco podobno podczas zajęć zmuszał swoje studentki do odgrywania przesadnie odważnych scen erotycznych

W ramach tej ugody James Franco zapłaci swoim ofiarom dwa miliony dwieście trzydzieści pięć tysięcy dolarów.

Szczegóły ugody zostały podane do wiadomości opinii publicznej w środę, 30 czerwca. Teraz umowa musi zostać zatwierdzona przez sąd w Los Angeles.

Wypłata wspomnianej kwoty zakończy postępowanie sądowe. Kobiety oskarżające Franco o molestowanie utrzymywały, że aktor podczas zajęć zmuszał swoje studentki do odgrywania przesadnie odważnych scen erotycznych. W zamian miał proponować im role w jednym ze swoich filmów.

Reklama

W tego typu sprawach wysokość kwot odszkodowań zwykle nie jest podawana do wiadomości publicznej i pozostaje tajemnicą. Inaczej jest w przypadku Franco, przeciwko któremu złożony został w sądzie pozew zbiorowy.

Powódki, wraz z niewymienionymi z imienia i nazwiska innymi osobami uczęszczającymi do szkoły Franco, twierdzili, że uczniowie szkoły aktorskiej Studio 4 Film padli ofiarami oszustwa. W tej sytuacji sędzia był zobligowany prawem do ujawnienia szczegółów finansowych ugody.

W myśl zawartej ugody, 670,5 tysiąca dolarów trafi do Tither-Kaplan, a Gaal otrzyma 223,5 tysiąca dolarów.

Od tej kwoty odliczone będzie honorarium dla reprezentujących je prawników. To odpowiednio 223,5 tysiąca dolarów oraz 74,5 tysiąca dolarów. Pozostała kwota, czyli nieco ponad 1,3 miliona dolarów, trafi do pozostałych uczniów, którzy oskarżali Franco w pozwie zbiorowym.

W treści ugody czytamy: "Chociaż pozwani (James Franco i podmioty stowarzyszone) nadal zaprzeczają zarzutom zawartym w pozwie, przyznają, że powodowie podnieśli ważne kwestie - dlatego obie strony mocno wierzą w to, że teraz nadszedł najważniejszy czas, by skoncentrować się na rozwiązaniu problemu złego traktowania kobiet w Hollywood".

I dalej: "Wszyscy zgadzamy się, że należy upewnić się, aby nikt w naszym przemyśle - niezależnie od rasy, religii, niepełnosprawności, pochodzenia etnicznego, płci lub orientacji seksualnej - nie był narażony na dyskryminację, nękanie lub jakiekolwiek uprzedzenia".


PAP
Dowiedz się więcej na temat: James Franco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje