Reklama

Reklama

James Cameron o przyszłości kin po pandemii: "Módlmy się, by wciąż istniały"

Twórca jednego z najbardziej dochodowych filmów wszech czasów, czyli „Avatara”, pracuje obecnie nie nad aż czterema kontynuacjami tego hitu. Nic więc dziwnego, że jest żywo zainteresowany tym, aby kina przetrwały pandemię i wróciły do normalnej działalności. Tylko wtedy następne części filmu „Avatar” będą mogły przynieść takie zyski jak pierwsza odsłona serii, która zarobiła na całym świecie blisko trzy miliardy dolarów. Zdaniem Camerona teraz jednak nie czas na to, by oglądać się na rekordy kasowe.

Twórca jednego z najbardziej dochodowych filmów wszech czasów, czyli „Avatara”, pracuje obecnie nie nad aż czterema kontynuacjami tego hitu. Nic więc dziwnego, że jest żywo zainteresowany tym, aby kina przetrwały pandemię i wróciły do normalnej działalności. Tylko wtedy następne części filmu „Avatar” będą mogły przynieść takie zyski jak pierwsza odsłona serii, która zarobiła na całym świecie blisko trzy miliardy dolarów. Zdaniem Camerona teraz jednak nie czas na to, by oglądać się na rekordy kasowe.
James Cameron uważa, że nic nie równa się doświadczeniu kinowemu /Andrew Lipovsky/NBC/NBCU Photo Bank /Getty Images

"Wszyscy ekscytują się walką w box-office, ale prawda jest taka, że musimy się teraz skupić na czymś innym, czyli na powrocie widowni do kin. Mam nadzieję, że wtedy wciąż znajdzie się tam miejsce na filmy takie jak 'Avatar' czy te ze studia Marvela, które są w stanie zarobić miliard czy dwa miliardy dolarów" - powiedział Cameron w rozmowie w programie "The Tonight Show".

I dodał: "Módlmy się, żeby kina po wygaśnięciu pandemii wciąż istniały. A zagraża im przecież też streaming. Nie, żebym miał coś przeciwko platformom streamingowym. Można znaleźć na nich wspaniale napisane seriale. Pamiętajmy jednak, że to kina są dla nas świętym miejscem, gdzie doświadcza się filmów. Wróćmy tam, gdy będzie to bezpieczne" - zaapelował reżyser.

Pomimo pandemii COVID-19, w ostatnich tygodniach "Avatar" wrócił na pierwsze miejsce najbardziej dochodowych filmów wszech czasów, wyprzedzając film "Avengers: Koniec gry". Wszystko za sprawą ponownego wprowadzenia go do chińskich kin, które aktualnie najlepiej radzą sobie z powrotem do działania takiego jak przed pandemią.

Reklama

Nadzieję na to, że streamingi w pełni nie wyprą kin dają też wyniki kasowe filmu "Godzilla vs. Kong", który pod koniec marca trafił zarówno do kin, jak i na platformę streamingową HBO Max. Pomimo możliwości zobaczenia tego filmu w domu, w kinach na całym świecie zarobił on już blisko 400 milionów dolarów, co jest zdecydowanym rekordem, jeśli chodzi o hollywoodzką premierę wprowadzoną do kin w trakcie pandemii.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: James Cameron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL