Reklama

Reklama

Jake Gyllenhaal: Kolekcjoner aktorskich wyzwań

Takich aktorów jak on nazywa się w Hollywood "kameleonami". Jake Gyllenhaal słynie z niesamowitych aktorskich metamorfoz i zyskał sobie już opinie "speca od ról specjalnych". 19 grudnia ten nieprzeciętnie uzdolniony aktor obchodzi 35. urodziny.

Jake pochodzi z wybitnie artystycznej rodziny. Jego matka - Noami Foner - jest scenarzystką. Ojciec Stephen Gyllenhaal jest dosyć znanym reżyserem, kręcącym głównie odcinki seriali telewizyjnych. Natomiast jego starsza siostra, Maggie, również trudni się aktorstwem; znana jest z takich filmów jak "Uczciwa kobieta" czy "Mroczny rycerz". Sam Jake zaczął swoją aktorską karierę już jako nastolatek ("Sułtani westernu", "Dosięgnąć kosmosu"), jednak prawdziwe sukcesy przyszły nieco później. 

Przepustką do wielkiej kariery był dla Gyllenhaala udział w filmie "Donnie Darko". Aktor wcielił się w nim w uzdolnionego, bardzo inteligentnego nastolatka z problemami psychicznymi. Oniryczna i hipnotyzująca atmosfera tego filmu sprawia, że jest to obraz, od którego trudno się oderwać. Sam Jake, mimo tego że rola nie była łatwa, poradził sobie świetnie.

Reklama

W 2004 roku Gyllenhaal wystąpił w katastroficznym obrazie Rolanda Emmericha - "Pojutrze". Film ten okazał się hitem tamtego lata, zarobił ponad 500 milionów dolarów, ale w historii kina zapisze się głównie z uwagi na fantastyczne efekty specjalne. 

Pierwsza metamorfoza Gyllenhaala. W 2005 wystąpił on w filmie "Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej". Zarówno widzowie, jak i krytycy, zauważyli, że do tej roli Jake znacząco przybrał na wadze i nabrał muskulatury. Wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał, że nie będzie to dla Gyllenhaala ostatnia taka zmiana.

Rola w "Tajemnicy Brokeback Mountain" jest, jak do tej pory, chyba najlepszą kreacją Jake'a. Gejowski western w reżyserii Anga Lee był najbardziej kontrowersyjnym filmem r2005. Wielu widziało w nim dzieło, które miało rozpocząć rewolucję w kinematografii. Czy tak się stało? Trudno ocenić. Nie zmienia to faktu, że film zdobył trzy Oscary (w tym za najlepszą reżyserię). 

Bardzo ciekawy i nieco zapomniany thriller "Zodiak" w reżyserii Davida Finchera to historia poszukiwania seryjnego mordercy, który przed ponad 40 laty terroryzował San Francisco. Gyllenhaal wciela się w rolę rysownika z gazety "San Francisco Chronicle", który stawia sobie za cel schwytania psychopaty. Pikanterii dodaje fakt, że "Zodiak" to film oparty na faktach.

W 2013 roku Jake wystąpił w filmie "Labirynt". Obraz Denisa Villeneuve's zebrał doskonałe recenzje, a wielu okrzyknęło go jednym z najlepszych filmów roku. Gyllenhaal wcielił się w rolę tajemniczego, demonicznego detektywa, który próbuje odszukać porywacza sześcioletniej dziewczynki. Mroczny klimat i atmosfera niepewności utrzymana jest do samego końca.

Rok 2014 przyniósł Gyllenhaalowi doskonałą rolę w "Wolnym strzelcu". Wychudzony Jake w roli "dziennikarza", który sprzedaje lokalnym stacjom telewizyjnym nagrania najbardziej makabrycznych wypadków i zbrodni w mieście. Doskonała satyra na współczesne media. Główny bohater filmu - Lou Bloom - to chyba najbardziej antypatyczna postać, jaką zagrał Jake w swojej karierze. 

"Do utraty sił" to jeden z hitów mijającego roku. Gyllenhaal w roli boksera, który mimo przeciwności losu próbuje wspiąć się na szczyt sportowej kariery. Imponująca muskulatura Jake'a zaimponowała wszystkim, a wielu krytyków stwierdziło, że tą metamorfozą aktor przeszedł samego siebie. Przy okazji jego urodzin nie pozostaje nic innego, jak życzyć mu więcej takich ról!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jake Gyllenhaal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL