Reklama

Jak wesele, to tylko w kinie!

Na ekrany polskich kin trafiła niedawno weselna komedia "Kochanie, poznaj moich kumpli". Przy tej okazji warto przyjrzeć się kilku wcześniejszym filmom ślubnym, które wyrastają na prawdziwą siłę kina rozrywkowego. Mniej więcej od połowy lat 90., niemal co roku, w kinowym repertuarze można bowiem znaleźć "film weselny".

"Kochanie, poznaj moich kumpli", najnowsza komedia scenarzysty "Zgonu na pogrzebie", opowiada o Davidzie i Mii, którzy spotykają się na egzotycznej plaży i postanawiają pobrać. David jedzie wkrótce na swój ślub, by przy tej okazji poznać również szaloną rodzinę panny młodej, w tym barana Ramsy'ego...

Reklama

Potem jest już tylko seria gagów, które niejednokrotnie przekraczają granicę dobrego smaku. Początki komedii weselnych były jednak zupełnie inne.

Humor wyrafinowany

Prawdziwym objawieniem tego rodzaju filmów zostały "Cztery wesela i pogrzeb" w reżyserii Mike'a Newella z 1994 roku.

Historia Charlesa (Hugh Grant), zatwardziałego kawalera i łamacza kobiecych serc, który na weselu przyjaciela spotyka kobietę swojego życia (Andie McDowell) ujęła widzów słynnym angielskim humorem, w którym ironia miesza się z absurdem, a także galerią dziwacznych postaci poszukujących miłości, bądź tylko, jak jedna z bohaterek - Scarlett, przelotnego romansu z kimś na tyle pijanym, by nie zauważył braków jej urody.

W tym samym roku powstała nie mniej udana australijska komedia "Wesele Muriel" P.J. Hogana. Tytułowa bohaterka to zakompleksiona dziewczyna, która marzy o wielkiej miłości zwieńczonej bajkowym ślubem. Rzeczywistość daleka jest jednak od wyobrażeń Muriel - dziewczyna zmuszona jest wyjść za mąż dla pieniędzy, co więcej, jej przyszły mąż reaguje na nią z przerażeniem godnym członka załogi Nostromo.

Zobacz zwiastun filmu "Cztery wesela i pogrzeb":


Ikona filmów weselnych

P.J. Hogan wrócił do tematyki weselnej trzy lata później, w komedii "Mój chłopak się żeni". W rolę głównej bohaterki wcieliła się Julia Roberts, która, mimo, że zagrała tylko w dwóch filmach tego rodzaju, stała się niemal ich znakiem rozpoznawczym.

Tym razem film wyprodukowany został w USA, ale P.J. Hogan zdołał oprzeć się hollywoodzkiemu wariantowi opowieści, w którym rzeczywistość zawsze odzwierciedla marzenia bohaterów. Podobnie zatem jak Muriel, grana przez Roberts postać zamiast miłości zyskuje "jedynie" prawdziwą przyjaźń.

Schemat romantycznego zakończenia wypełnił się jednak w innym filmie z udziałem gwiazdy, zatytułowanym "Uciekająca panna młoda". Bohaterka, która trzy razy uciekła sprzed ołtarza, zostaje w końcu usidlona przez zrozumiały tyko dla wtajemniczonych urok Richarda Gere'a.

Zobacz zwiastun filmu "Uciekająca panna młoda":


Hollywoodzkie warianty

Innym wydaniem weselnej opowieści z "happy endem" jest komedia "Powiedz tak" (reż. Adam Shankman) z Jennifer Lopez i Matthew McConaughey'em w rolach głównych. Lopez wciela się tu w rolę Mary Flore, specjalistki od planowania ślubów, która zakochuje się w swoim kliencie, przystojnym Steve Edisonie.

Wydaje się, że w komediach weselnych dominują dwa rodzaje fabuł. W pierwszym, bohaterowie, którzy najwyraźniej nie są dla siebie stworzeni i którzy, choć jeszcze o tym nie wiedzą, nie mogą być razem szczęśliwi, zamierzają się pobrać. Na szczęście na ich drodze staje "prawdziwa" miłość któregoś. Można się więc domyślić, że w tym wypadku, jak w filmie Shankmana, do "happy endu" wiedzie długa droga nieporozumień i wyrzutów sumienia.

Drugi wariant weselnych komedii to opowieści o "wiecznych druhnach", dziewczynach, które wielokrotnie uczestniczyły w ceremoniach zaślubin, lecz same nie mogą znaleźć tego jedynego z którym powędrują przed ołtarz, w innej, niż różowa, sukni.

Reprezentantem tego typu historii jest chociażby film Anne Fletcher "27 sukienek" czy nominowane w zeszłym roku do Oskara "Druhny" Paula Feiga, które zresztą zaliczyć można do jednych z najbardziej udanych komedii weselnych.


Rodzinne zjazdy

Nie należy zapominać również o tym, że wesele to przede wszystkim okazja do spotkania się członków rodziny, a to zapowiada już niezłą komedię.

Nominowany do Oskara za scenariusz film "Moje wielkie greckie wesele" w reżyserii Joela Zwicka opowiada o rodzinie Greków, których córka (w tej roli świetna Nia Vardalos) zamierza wyjść za mąż. Rodzina dziewczyny dowiaduje się jednak, że jej narzeczony dopuścił się poważnego przewinienia, bowiem... nie urodził się Grekiem. Humor wynikający ze zderzania kultywujących tradycję Greków z postawą Amerykanina, to największa siła filmu. I chociaż z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, to najwyraźniej nie na weselnym.

Poważniejszym filmem w tej kategorii jest "Monsunowe wesele" Miry Nair. Dla hinduskiej reżyserki tytułowe wesele to okazja do pokazania współczesnej indyjskiej rodziny, pretekst do uwidocznienia wewnętrznych konfliktów społeczeństwa, w którym tradycja miesza się z zachodnimi wzorcami.

Zobacz zwiastun filmu "Moje wielkie greckie wesele":


A Waszym zdaniem, które komedie weselne są najlepsze?

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: \ Film | Kochanie poznaj moich kumpli | komedia | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje