Reklama

Reklama

Ice Cube walczy o kontynuację serii "Piątek"

Wyreżyserowany przez F. Gary'ego Graya "Piątek" z 1995 roku to jedna z najbardziej rozpoznawalnych afroamerykańskich komedii. Stała się na tyle popularna, że doczekała się później dwóch kontynuacji. Od niemal dziesięciu lat trwają próby nakręcenia czwartej części. Według najnowszych informacji, na przeszkodzie w jej powstaniu stoi spór pomiędzy gwiazdą filmu, Ice Cubem a studiem Warner Bros.

Ice Cube w serii "Piątek"

Oryginalny "Piątek" opowiadał historię dwóch przyjaciół, Craiga (w tej roli Ice Cube) i Smokeya (Chris Tucker), którym w trakcie jednego dnia, tytułowego piątku, przydarza się wiele przygód związanych z okolicą, w której mieszkają - niedaleko Compton w Los Angeles - i z kłopotami, w jakie wplątują się z powodu długów zaciągniętych u groźnego handlarza narkotyków.

Film Graya okazał się kasowym sukcesem i zyskał miano kultowego. Kolejne części filmu: "Następny piątek" i "Kolejny piątek", nie cieszyły się już taką popularnością. Mimo to w 2012 roku Ice Cube i Warner Bros. podjęli się stworzenia czwartego filmu z tego cyklu. Ma on nosić tytuł "Last Friday" ("Ostatni piątek").

Jak teraz donosi "Wall Street Journal", choć studio Warnera miało zapłacić Cube’owi 11 milionów dolarów za stworzenie czwartej części serii, przez kolejne lata niewiele z tego wynikło. Na przeszkodzie miały stanąć nieporozumienia związane ze scenariuszem filmu oraz kilka innych problemów.

Reklama

"Ice Cube chciał, aby Warner Bros. oddał w jego ręce prawa nie tylko do serii +Piątek+, ale i do dwóch innych filmów, jakie nakręcił dla studia Warnera: 'Liczą się tylko Frankliny' i 'Striptizerki'. Studio określiło te żądania mianem wygórowanych i nie zamierzało oddawać praw ani do wartościowej franczyzy, ani do żadnego innego filmu z Ice Cubem" - czytamy w "Wall Street Journal".

Jednak najbardziej obie strony różni kwestia scenariusza. Akcja czwartej części serii umiejscowiona została przez Cube'a w więzieniu. A zdaniem szefów studia Warner Bros. to mało zabawne miejsce. Uważają oni, że fani serii liczą na to, iż "Last Friday" rozgrywać się będzie w znanych z poprzednich części okolicach, a nie za kratkami. Cube napisał więc drugi scenariusz, ale ten również nie spodobał się studiu. W efekcie obie strony zrzucają na siebie nawzajem winę za to, że film wciąż nie powstał.

Ice Cube podąża dalej w swoich zarzutach pod adresem studia. Jego zdaniem wszystkie wspólne projekty, jakie robił z Warnerem, były o wiele gorzej dofinansowane niż inne filmy studia, w których większość obsady i ekipy stanowili biali. Co oczywiste, studio Warner Bros. temu zaprzeczyło i oświadczyło, że jest zaangażowane we wspieranie artystów innych ras, płci czy orientacji seksualnych.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ice Cube

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje