Reklama

Henry Cavill sam upiekł sobie tort na urodziny

Znany z ról Geralta z Rivii i Supermana Henry Cavill konsekwentnie przestrzega izolacji społecznej. Jednym z zajęć, któremu poświęca czas podczas kwarantanny jest gotowanie, bo co jakiś czas pokazuje w mediach społecznościowych potrawy, które sobie przyrządza. Nie inaczej postąpił we wtorek, 5 maja, kiedy obchodził 37. urodziny.

Henry Cavill to człowiek wielu talentów

Zdjęcie, które aktor opublikował, przedstawia tort, a zatytułowane zostało: "icing-olation". Tę grę słów można rozumieć jako izolację na słodko. Chyba, że autor miał na myśli historyczną chińską "Księgę Przemian" ("I Ching"), w której szuka się odpowiedzi na pytanie, co należy uczynić w danej sytuacji. Albo po prostu nawiązuje do "Ice-olation Challenge", kursu tworzenia lukrowanych herbatników, prowadzonego w czasie izolacji społecznej przez słynną londyńską firmę piekarniczą. Ale pokazany przez Cavilla tort na herbatnik zdecydowanie nie wygląda.

Tak czy siak wiadomo, że takimi wrzucanymi co jakiś czas postami Cavill przepysznie bawi się ze swoimi fanami, którzy później próbują "przeczytać" jego zamiary. Nie inaczej jest tym razem. Komentatorzy prześcigają się w propozycjach. Jedni szykują mu rolę w programie "MasterChef", inni proponują, by wydał książkę kucharską, ale są i tacy, którzy martwią się, czy po zjedzeniu tych wszystkich potraw, aktor zmieści się w kostium superbohatera. Jedna z fanek prosi, by już przestał... "Zacząłeś być idealną postacią z książki czy czegoś. To szaleństwo. Nie istniejesz, bo to niemożliwe. Wszystkie te dodatkowe umiejętności i dobre cechy nie mogą istnieć w jednej osobie...".

Reklama

Znalazły się też osoby, które nie skupiły się na Cavillu, ale na jego wypieku. I próbowały zgadnąć, co to za ciasto. Większość zgadza się, że to Red Velvet Cake, amerykańskie ciasto, które podobno powstało w czasach Wielkiego Kryzysu, kiedy zamiast cukru używano soku z buraków. Jego późniejsza popularność ma związek w kinem, bo... ciasto to stanowiło niezwykle apetyczny deser w filmie "Stalowe magnolie".

Jeśli fani mieli rację, to Cavill musiał się bardzo napracować, bo Red Velvet piecze się w dwóch tortownicach, osobno miesza mąkę, kakao, sól, cukier, a osobno olej, maślankę, czerwony barwnik, ekstrakt z wanilii i jajka. W jeszcze innym naczyniu trzeba ubić piankę, a w kolejnym zrobić masę kremową z serka typu philadelphia, masła, cukru pudru i ekstraktu z wanilii. Masę tę należy włożyć na kilka godzin do lodówki... Nic dziwnego, że aktor wypiekiem pochwalił się dopiero wieczorem.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Henry Cavill

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje