Reklama

Harrison Ford: Łowca, Indiana, Han

Jego kariera wystartowała jak gwiezdny statek "Falcon", który pilotował w pierwszej części "Gwiezdnych wojen". Jako kapitan Han Solo stał się gwiazdą i bohaterem pop kultury. Harrison Ford do galaktycznej serii wciąż powraca, choć 13 lipca skończył już 77 lat.

Harrison Ford to jedna z legend kina

W "Gwiezdnych wojnach" Ford swoją kreacją przyćmił grającego głównego bohatera Marka Hamilla, czyli Luke'a Skywalkera. Powód był prosty: Ford to był galaktyczny Kmicic, rozrabiaka, ale porządny facet. Hamill przypominał bardziej Skrzetuskiego, poczciwego, ale nudnego gościa... "Gwiezdne wojny" odniosły ogromny sukces na całym świecie, a rola Hana Solo uczyniła z Forda supergwiazdę. Z powodzeniem wystąpił też w dalszych częściach futurystycznej epopei: "Imperium kontratakuje" (1980) i "Powrót Jedi" (1983).

Reklama

Jednak bycie kowbojem w kosmosie, trochę go nużyło. Dlatego chętnie przyjął rolę w filmie Stevena Spielberga "Poszukiwacze zaginionej arki". Nie wiedział, co czyni... Teraz dla fanów stał się Indianą Jonesem, nietypowym archeologiem, doskonale posługującym się biczem. Ale i rewolwerem, czego dowodzi scena uśmiercenia wojownika uzbrojonego w maczetę. Przeszła do annałów, choć Ford przyznał po latach, że kręcąc ją miał kaca po zakrapianych urodzinach.

Ford urodził się 13 lipca 1942 roku w Chicago, jako syn Dorothy i Christophera Fordów. Ojciec zajmował się reklamą, a matka była gospodynią domową. Dziadkowie ze strony ojca byli irlandzkimi katolikami niemieckiego pochodzenia. Z kolei dziadkowie ze strony matki byli żydowskimi imigrantami z Mińska. Kiedy w jednym z wywiadów zapytany został o religię, odpowiedział żartem: "Demokrata". Stwierdził też, że "jako osoba czuje się Irlandczykiem, ale jako aktor - Żydem".

Początki aktora były trudne. Chociaż zaczynał jako spiker radiowy, pierwszą mówioną rolę otrzymał dopiero w filmie "Nie ma to jak we dwoje" (1967), ale nadal nie był wymieniony w napisach końcowych...

Żeby utrzymać żonę i trójkę dzieci Ford zajął się ciesielstwem, robił meble dla bogatszych kumpli z Hollywood. Do dzisiaj tym się zajmuje, traktując to jako ucieczkę od wyimaginowanego świata filmu.

W 1982 roku Ford zagrał w kultowym dziś filmie Ridleya Scotta "Łowca androidów". Pojawił się też wiele lat później w sequelu tego obrazu.

Po ogromnych sukcesach Ford zapragnął pokazać swój talent dramatyczny. Taką szansę dał mu Roman Polański w swoim filmie "Frantic". Aktor potraktował sprawę bardzo serio. Kiedy po kolejnym dublu sceny pod prysznicem reżyser zorientował się, że Ford zażywa kąpieli w zimnej wodzie zapytał: "Dlaczego nie powiedziałeś wcześniej?" "Szkoda czasu, kręcimy" - usłyszał w odpowiedzi.

Znacząca była też rola w "Świadku" Petera Weira, za którą aktor otrzymał nominację do Oscara.

W ostatnich latach gwiazda Forda nieco przygasła. Być może dlatego znowu pokazał się na planie kolejnej serii "Gwiezdnych wojen", choć swego czasu sam prosił Lucasa, żeby uśmiercił Hana Solo...

I taki pewnie pozostanie dla większości kinomanów: Indiana Jones, przeplatany Hanem Solo. Ale i tak przejdzie do historii kina...

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ford Harrison

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje