Reklama

Hanka Ordonówna: Artystka o tragicznym losie

Historia tej ubogiej dziewczyny, która podbiła polską scenę, przypomina baśń o Kopciuszku. Wyjątkowa gwiazda była też ofiarną opiekunką polskich sierot. Ocaliła setki dzieci.

Hanka Ordonówna: Sławę przyniosła jej piosenka "Miłość ci wszystko wybaczy"

Naprawdę nazywała się Maria Anna Pietruszyńska. Gdy miała 6 lat, ojciec, ubogi kolejarz, zapisał ją do szkoły baletowej przy Teatrze Wielkim. Chciał w ten sposób zagwarantować córeczce choć jeden ciepły posiłek dziennie.

Reklama

Jednak Maria wkrótce zrozumiała, że scena jest jej żywiołem. W 1918 roku jako 16-letni podlotek występowała w teatrzyku "Sfinks" i debiutowała jako piosenkarka. Występ nie spotkał się z uznaniem. - Kotów i dzieci na scenie nie należy pokazywać - komentowano.
 
Powodem krytyki był wygląd przyszłej gwiazdy - drobna figura i przeciętna uroda. Brakowało jej doświadczenia, miała problemy z dykcją. Jednak młoda artystka nie poddała się. Pod swoje skrzydła wziął ją Janusz Sarnecki, obiecujący aktor. Udzielał jej zawodowych rad. Nie pozostał przy tym obojętny na wdzięki podopiecznej, która zadurzyła się w nim bez pamięci.

Niestety, pewnego dnia bez słowa wyjechał z Warszawy. Spotkali się po kilkunastu miesiącach, kiedy przyjechała do Wilna, gdzie dany ukochany został dyrektorem teatru. Uczucie rozkwitło na nowo, ale Sarnecki ostatecznie ożenił się z inną. Maria postanowiła odebrać sobie życie strzałem z pistoletu. W ostatniej chwili zadrżała jej ręka. Kula otarła się o skroń, zostawiając bliznę. Maskowała ją, nosząc odtąd kapelusze nasunięte na prawe ucho.

Rozczarowania uczuciowe rekompensowała jej rozkwitająca kariera. Już jako Hanka Ordonówna (przybrała pseudonim, idąc za radą ludzi z branży) w 1923 roku otrzymała angaż do kabaretu Qui pro Quo. Tam pod opieką aktora, reżysera i konferansjera Fryderyka Járosy’ego stała się prawdziwą artystką. On decydował o jej strojach, zachowaniu, kazał śpiewać nastrojowe ballady, reżyserował każdy jej gest. Przez kilka lat byli parą.

Kiedy jednak Járosy uznał, że zrobił z Hanki gwiazdę, odszedł. Była u szczytu kariery, gdy pewnego razu w teatrze zjawił się młody człowiek. Miał ze sobą tekst, który napisał do nieznanej nikomu melodii i chciał go ofiarować ukochanej solistce. Ordonka zdecydowała się włączyć piosenkę do repertuaru. "Uliczka w Barcelonie" odniosła sukces, autorem tekstu był hrabia Michał Tyszkiewicz.

Niespełna rok później została żoną arystokraty (1931). Jego rodzina początkowo nie akceptowała Ordonówny, zwłaszcza że wciąż pracowała w kabarecie, jeździła konno w rewii cyrkowej. Występowała też jednak w rolach dramatycznych. O artystkę upomniał się film. Sławę dało jej wykonanie piosenki "Miłość Ci wszystko wybaczy" ze "Szpiega w masce" (1933).

Pochodzi z niego także drugi wielki przebój - "Na pierwszy znak". Ostatni obraz, "Parada Warszawy" (1937) był składanką jej numerów rewiowych. W tym samym roku ciężko zachorowała na gruźlicę, z której udało jej się wyleczyć dzięki intensywnej opiece lekarzy.

Po powrocie do zdrowia koncertowała w USA. Do Polski wróciła w sierpniu 1939 roku. Przez kilka pierwszych dni września występowała w teatrzyku Tip-Top, ale kiedy zaprotestowała przeciw projekcjom hitlerowskiego filmu o zajęciu Warszawy, aresztowało ją gestapo. Oskarżono ją o szpiegostwo na rzecz Anglii.

Z Pawiaka Hanka wyszła dzięki interwencji męża (o uwolnienie gwiazdy poprosił Hitlera król Włoch Wiktor Emanuel II). Tyszkiewiczowie wyjechali do Wilna, ale po aneksji Litwy przez Związek Radziecki, NKWD aresztowało hrabiego. Sowieckie władze zwróciły się do Ordonówny z propozycją koncertów w Moskwie. Zgodziła się, mając nadzieję na uratowanie męża. Odmówiła jednak przyjęcia obywatelstwa i została zesłana do obozu w Uzbekistanie.

Tam wróciła gruźlica. Po uwolnieniu na mocy traktatu Sikorski-Majski, przybyła do obozu w Buzułuku, gdzie spotkała mnóstwo polskich dzieci, których rodzice zostali zamordowani. Uratowała kilkaset sierot, udając się z nimi w 1942 roku (z II Korpusem Polskim) na Bliski Wschód. Ostatecznie razem z podopiecznymi została ewakuowana do Bejrutu, gdzie jej mąż był pracownikiem Poselstwa Polskiego.

Mimo choroby, wciąż koncertowała. Zmarła we wrześniu 1950 roku. Przed śmiercią, pod pseudonimem Weronika Hort, wydała książkę. "Tułacze dzieci", wstrząsającą historię wyratowania z Sowietów polskich sierot. "W morzu nieszczęść, w jakich utonęła ludzkość, ta historia jest kroplą, nie mniej może trafi do serc tych, którzy walczą o sprawiedliwy, miłosierny, ludzki świat" - napisała we wstępie.

JBJ

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Hanka Ordonówna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje