Reklama

Reklama

"Goło i wesoło": Pójść na całość

25 lat temu sześciu średnio urodziwych bezrobotnych facetów dało jedyny taki występ. Kosztował on zaledwie 3,5 miliona dolarów, trwał niewiele ponad półtorej godziny, ale i tak zawojował świat. Film Petera Cattaneo, podobnie jak jego bohaterowie, poszedł na całość. 13 sierpnia 1997 roku swą premierę miało "Goło i wesoło".

25 lat temu sześciu średnio urodziwych bezrobotnych facetów dało jedyny taki występ. Kosztował on zaledwie 3,5 miliona dolarów, trwał niewiele ponad półtorej godziny, ale i tak zawojował świat. Film Petera Cattaneo, podobnie jak jego bohaterowie, poszedł na całość. 13 sierpnia 1997 roku swą premierę miało "Goło i wesoło".
Tom Wilkinson, Hugo Speer i Mark Addy w scenie z filmu "Goło i wesoło" /Rights Managed / Mary Evans Picture Librar /Agencja FORUM

Fabuła "Goło i wesoło" skupia się na losach Gaza (Robert Carlyle), który traci pracę wraz z zamknięciem huty. Nie jest w stanie płacić alimentów, co grozi mu utratą praw rodzicielskich do ukochanego syna. Pewnego dnia jest świadkiem występu Chippendalesów, co rodzi w jego głowie pomysł na założenie własnego męskiego striptizu. Wraz ze swoim najlepszym (i także niedawno zwolnionym) kumplem Dave'em (Mark Addy) zbiera grupę złożoną z pechowców, nieudaczników, bezrobotnych i niedoszłych samobójców. Tak rozpoczyna się słodko-gorzka historia, prowadząca do finałowego występu.

Reklama

"Goło i wesoło": Gacie i trąbki

Dla trzydziestokilkuletniego Petera Cattaneo "Goło i wesoło" było pełnometrażowym debiutem. Chociaż w 1991 roku otrzymał nominację do Oscara za najlepszy film krótkometrażowy za "Dear Rosie", miał trudności z zainteresowaniem kolejnych wytwórni scenariuszem autorstwa Simona Beaufoya (który lata później zaadaptuje "Slumdoga. Milionera z ulicy"). Studio Channel 4 Films, które zadeklarowało finansowanie, wycofało się po otrzymaniu pierwszej wersji tekstu.

Z kolei Miramax nie był zainteresowany, ponieważ właśnie produkował podobną tematycznie "Orkiestrę" - o koncercie organizowanym przez pracowników zamykanej kopalni. "Miałem dwa filmy o brytyjskich bezrobotnych, którzy robią show. W jednym ściągali gacie, w drugim dęli w trąbki. A ja wybrałem te je... trąbki" - bolał później Harvey Weinstein, właściciel wytwórni. Ostatecznie producentem filmu zostało Fox Searchlight, które wyłożyło około trzech milionów funtów.

Cattaneo po raz pierwszy skontaktował się ze studiem w styczniu 1996 roku podczas festiwalu w Sundance. Dla Foxa nie był to projekt priorytetowy, niemniej włodarze wytwórni chcieli go nakręcić jak najszybciej. Zdjęcia rozpoczęto w kwietniu tego samego roku. Reżyser dostał wolną rękę co do aktorów. W roli Gaza zdecydował się obsadzić Roberta Carlyle'a, który właśnie święcił swój pierwszy sukces dzięki roli psychopatycznego Begbiego w "Trainspottingu". Aktor przyznał później, że zdjęcia do "Goło i wesoło" były jednymi z najtrudniejszych w jego karierze. Nie wierzył także w sukces filmu. W rozmowie z Grahamem Nortonem przyznał nawet, że po lekturze scenariusza jego opinia zamykała się w słowach "pie... szczyny".

"Goło i wesoło": Jak zrobić męski striptiz?

Reżyser zaplanował finałową scenę striptizu na połowę zdjęć. Obawiał się, że jeśli zostawi ją na sam koniec, wszyscy będą za bardzo spięci i nie wypadnie ona naturalnie. Po rozmowie z aktorami ustalono, że wystąpią oni tylko raz - ale za to pokażą dosłownie wszystko. Nie uprzedzono o tym siedzących pod sceną statystów, by ich reakcja była jak najszczersza. Szóstka aktorów bardzo denerwowała się występem, a niska temperatura panująca na planie absolutnie im nie pomagała. Z pomocą przyszły tancerki i charakteryzatorki, które przemyciły dla nich alkohol. Aktorzy nie ćwiczyli także swojego występu - choreograf dosłownie leżał pod sceną, poza okiem kamery, i wykrzykiwał im, co teraz mają zrobić.

Carlyle wyznał, że gdy władze Foxa zobaczyły pierwszą wersję montażową, chciały wypuścić film od razu na rynek VHS. Zaprotestować miał producent Uberto Pasolini. Po jego naleganiach zatrudniono nowego montażystę, który przygotował kolejną wersję. Dokręcono także kilka dodatkowych scen. Efektem był skromny film bez głośnych nazwisk, liczący zaledwie 91 minut. W dodatku Fox zdecydował, że premiera odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, a nie w Wielkiej Brytanii. Ku zaskoczeniu wszystkich, "Goło i wesoło" okazało się ogromnym hitem. Jego popularność była tak duża, że niektóre kina dodawały do biletów wydruki tłumaczące brytyjski slang, by amerykańska publiczność nie miała problemów ze zrozumieniem dialogów.

W rodzimym kraju twórców film Cattaneo okazał się sukcesem tak dużym, że na krótką chwilę zdetronizował "Park Jurajski" w walce o tytuł najbardziej dochodowej produkcji w historii. Tytuł stracił w tym samym roku z racji premiery "Titanica". Nie zmieniało to jednak faktu, że publiczność pokochała historię szóstki nieudaczników. Ku zaskoczeniu twórców, film sprzedał się także w innych krajach. Na całym świecie zarobił ponad 258 milionów dolarów.

"Szczerze mówiąc, nie wyobrażałem sobie, że będą to grać poza Yorkshire" - przyznał Mark Addy. "Potem przeczytałem, jak dobrze przyjęto nasz film w Japonii czy w Peru". Według aktora wynikało to z tematyki produkcji, która w zabawny sposób pochylała się nad codziennymi problemami. Podobnego zdania byli krytycy, zaznaczając, jak świetnie udało się twórcom manewrować między poważną problematyką i zabawną komedią.

"Goło i wesoło": Będzie serial

"Goło i wesoło" okazało się także czarnym koniem wyścigu oscarowego. Obsada filmu została nagrodzona przez Gildię Aktorów główną nagrodą, pokonując gwiazdy zgromadzone w "Titanicu", "Boogie Nights", "Tajemnicach Los Angeles" i "Buntowniku z wyboru". Produkcję nominowano do czterech Oscarów: za film roku, reżyserię, scenariusz oryginalny oraz muzykę w komedii lub musicalu. Ostatecznie wygrała jedynie w ostatniej kategorii. W najważniejszych bezkonkurencyjny okazał się "Titanic" Jamesa Camerona.

Od ogromnego sukcesu produkcji jeszcze większą niespodzianką było to, jak szybko została zapomniana. Paul O'Callaghan w tekście dla Brytyjskiego Instytutu Filmowego przypominał, że w ankiecie z 1999 roku na najlepszy film brytyjski w dziejach "Goło i wesoło" zajęło 25. lokatę. W 2016 roku nie było go już w zestawieniu. Z kolei rok wcześniej na West Endzie debiutowała sceniczna wersja filmu Cattaneo. Została zdjęta po zaledwie pięciu tygodniach z powodu słabej sprzedaży biletów.

Obecnie w przygotowaniu znajduje się miniserial, który powstaje z myślą o platformie streamingowej Disney+. Za scenariusz odpowiada Beaufoy, natomiast w obsadzie znaleźli się niemal wszyscy odtwórcy głównych ról z filmu. Dotychczas nie podano daty premiery.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Goło i wesoło

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL