George RR Martin pełnił rolę mistrza ceremonii w czasie wręczania nagród na światowym konwencie miłośników fantastyki World Science Fiction Convention, zwanym Worldconem. Zdaniem wielu - spełnił ją bardzo źle, wręcz karygodnie. Bo wywołał skandal, przekręcając nazwiska twórców, a do tego zakpił z osób transpłciowych.Na zakończonym w niedzielę konwencie, który z powodu pandemii koronawirusa po raz pierwszy odbywał się wyłącznie wirtualnie, Martin pełnił rolę tzw. toastmastera, czyli mistrza ceremonii, który przedstawiała nominowanych i laureatów Hugo Award: nagrody literackiej przyznawanej za utwory z gatunku science-fiction i fantasy.Martin został mocno skrytykowany przez wielu uczestników konwentu za błędne wymawianie nazwisk nominowanych, zwłaszcza "kolorowych". Pierwsza zaprotestowała laureatka nagrody dla najlepszego nowego pisarza, Amerykanka chińskiego pochodzenia - Rebecca F. Kuang.
Pisarzowi wypomina się także mowę pochwalną na temat tegorocznych laureatów nagrody Retro Hugo Awards: HP Lovecrafta i Johna W. Campbella - w której pominął wątek ich rasistowskich poglądów. Jeden z pisarzy, Andrew Liptak, nazwał wystąpienie Martina "zawstydzającym" w kontekście "przekazu zwycięzców, którzy mówili o obalaniu barier".
Czarę goryczy przechylił żart twórcy sagi "Pieśń lodu i ognia" (serialowej "Gry o tron"), że statuetka Oscara (nagrody filmowej) nie przedstawia mężczyzny, a "złotego eunucha", po której nominowana do nagrody w kategorii "Best Fan Writer Hugo" - Natalie Luhrs - przykleiła Martinowi etykietkę transfoba.George RR Martin próbuje teraz ten skandal załagodzić. Wyjaśnił, że organizatorzy nie dostarczyli mu "prawidłowej wymowy fonetycznej" nazwisk laureatów i przeprosił za ich przekręcanie. Twierdzi, że nie chciał nikomu ubliżyć, ani nikogo ośmieszyć."Niniejszym przepraszam wszystkich i każdą osobę, której nazwisko źle wymówiłem. Jest mi bardzo przykro. Nie było to moim zamiarem" - oświadczył na Twitterze. Dodał też, że historie i anegdoty, które przytoczył tego wieczoru, opowiadał już wcześniej. I wtedy wszystkich one bawiły. "Właśnie to miałem nadzieję usłyszeć od publiczność. Śmiech i uznanie dla długiej i barwnej historii tej dziedziny, którą wszyscy kochamy. Dla pisarzy, redaktorów, fanów, żywych i zmarłych. Oczywiście żałuję, że nie okazałem się najlepszym toastmasterem wszech czasów, ale wszystkich zadowolić się nie da".










