Reklama

Gene Wilder nie żyje

W wieku 83 lat zmarł amerykański aktor komediowy Gene Wilder, znany z pełnych temperamentu ról w komediach reżysera i scenarzysty Mela Brooksa - podała w poniedziałek, 29 sierpnia, rodzina. Był gwiazdą takich filmów, jak "Młody Frankenstein" czy "Płonące siodła".

Gene Wilder (11.06.1933 - 29.08.2016)

Gwiazdor urodził się jako Jerome Silberman w 1933 roku w rodzinie żydowskich imigrantów z Rosji. Studiował aktorstwo na Uniwersytecie Iowa, który ukończył w 1955 roku. Naukę kontynuował w brytyjskiej Bristol Old Vic Theatre School (1956-1958). Po powrocie do USA podjął pracę w teatrze, jednakże nie jako aktor, a jako kierowca samochodu i nauczyciel fechtunku.

Reklama

W wieku 26 lat zmienił imię i nazwisko na Gene Wilder, ponieważ jego własne nie brzmiało dla niego zbyt dobrze. Imię zaczerpnął od Eugene'a Ganta, bohatera książek autorstwa Thomasa Wolfe'a, natomiast nazwisko od amerykańskiego powieściopisarza i dramaturga Thortona Wildera.

Karierę aktorską zaczynał na mniejszych scenach Broadwayu, dopiero po jakimś czasie zadebiutował na głównej jego scenie. Najlepszym dla niego rokiem w tym okresie był 1961, gdy za role w przedstawieniach "The Complaisant Lover" i "Roots" otrzymał nagrodę Clarence Derwent.

Wilder zadebiutował przed kamerą w epizodycznej roli w "Matce Courage i jej dzieciach" (1964), filmie którego gwiazdą była Anne Bancroft. Jego kariera nabrała znacznego przyspieszenia, gdy poznał przypadkiem Mela Brooksa, który polubił Wildera i chętnie obsadzał go w swoich produkcjach.

Pierwszy dużą rolą Wildera była postać zakładnika w słynnym gangsterskim obrazie "Bonnie i Clyde" (1967) Arthura Penna. Najgłośniejsze kreacje artysty to Leo Bloom w "Producentach" (1969) Mela Brooksa i tytułowy bohater w filmie "Willy Wonka i fabryka czekolady" (1971) Mela Stuarta. Za pierwszą z nich był nominowany do Oscara w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy. Szansę na statuetkę miał także w 1974 roku za sprawą "Młodego Frankensteina" - tym razem w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany. Ważną rolą w filmografii Wildera był także George Caldwell z komedii akcji "Transamerican Express" (1976) również zmarłego niedawno Artura Hillera (był za nią nominowany do Złotego Globu).

Oprócz kreacji w "Producentach", zagrał u Mela Brooksa w równie słynnych komediach: "Młody Frankenstein" (1974) - parodii kina grozy, oraz "Płonące siodła" (1974) - parodii westernów.

W latach 70. i 80. artysta wystąpił ponadto w kilku filmach z Richardem Pryorem, tworząc z nim jedną z najbardziej charakterystycznych par w historii kina. Jednakże ich relacja nie była tak sympatyczna, jak sądzili widzowie i jak wynikałoby z filmów. W swej autobiografii Wilder napisał wiele gorzkich słów o Pryorze. Widzowie mogą ich pamiętać m.in. z komedii: "Czyste szaleństwo" (1980) Sydneya Poitiera, "Transamerican Express" i "Nic nie widziałem, nic nie słyszałem" (1989) wspomnianego Arthura Hillera oraz "Sobowtóra" (1991) Maurice'a Phillipsa.

Niewiele osób wie, że Wilder był nie tylko aktorem, ale stawał również po drugiej stronie kamery. Wyreżyserował, a przy okazji zagrał główne role w komediach: "Przygody najsprytniejszego z braci Holmesów" (1975), Największy kochanek świata" (1977), "Kobieta w czerwieni" (1984), "Miłość wilkołaka" (1986), a także jeden z wątków w nowelowych "Niedzielnych kochankach" (1980).

Jeśli chodzi o życie osobiste to Wilder był aż czterokrotnie żonaty! Jego pierwszymi dwiema żonami były Mary Mercier (1960 - 1965) i Mary Joan Schutz (1967 - 1974). W 1984 roku Wilder ożenił się z aktorką Gildą Radner, ale zaledwie pięć lat później owdowiał - Gilda zmarła na raka jajnika. Odtąd Wilder zaczął aktywnie wspierać profilaktykę chorób nowotworowych. Sam zresztą był hospitalizowany w związku z odmianą białaczki w 1999 roku. W 1991 roku aktor ożenił się powtórnie, tym razem z wykładowcą, Karen Boyer, której mężem był aż do śmierci.

1 marca 2005 roku Wilder wydał bardzo osobisty pamiętnik-autobiografię "Kiss Me Like A Stranger". Rodzina poinformowała, że artysta zmarł w niedzielę wieczorem w Stamford w stanie Connecticut na skutek komplikacji wywołanych chorobą Alzheimera.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gene Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje