Reklama

Reklama

Gandolfini: Przyczyną śmierci zawał serca

Wyniki autopsji potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia: przyczyną śmierci Jamesa Gandolfiniego był zawał serca. Gwiazdor "Rodziny Soprano" zmarł we Włoszech, gdzie spędzał z rodziną wakacje.

Wyniki przeprowadzonej w piątek (21 czerwca) autopsji podane zostały do wiadomości na specjalnej konferencji prasowej zwołanej przez przyjaciela rodziny, Michaela Kobolda.

"James przyjechał tu na wakacje z rodziną... Spędził wspaniały dzień. Zwiedził Watykan, potem zjadł z synem obiad w hotelowej restauracji oczekując na przyjazd jego siostry. Dziś poznaliśmy wyniki autopsji, z których wynika, że przyczyną śmierci był zawał serca" - Kobold w imieniu rodziny Gandolfiniego przeczytał powyższe oświadczenie.

Dodał też, że rodzina zmarłego aktora współpracuje z miejscową policją w sprawie przetransportowania ciała do Ameryki,zaznaczył jednak, że proces ten może potrwać nawet do 10 dni.

Reklama

Kobold zaprzeczył również prasowym rewelacjom, jakoby Gandolfini miał przed śmiercią pić duże ilości alkoholu precyzując, że koktajle, które gwiazdor zamówił do hotelowego pokoju, były bezalkoholowymi napojami dla jego 13-letniego synka. "W tej pinacoladzie nie było ani grama alkoholu, były dla jego syna. Poza tym znaliście Jamesa, pinacolada nie należała do jego ulubionych drinków" - dodał Kobold.

James Gandolfini urodził się 18 września 1961 roku w Westwood, New Jersey, w rodzinie włoskich emigrantów. Zanim został aktorem, pracował jako kierownik klubu nocnego. Pierwsze kroki na scenie stawiał w latach 80., a tajniki aktorstwa poznawał w nowojorskim Actor's Studio.

W 1992 roku zadebiutował na Broadwayu występując w "Tramwaju zwanym pożądaniem", z Jessicą Lange i Alecem Baldwinem w rolach głównych. Tego samego roku zadebiutował na dużym ekranie w filmie "Obcy wśród nas". Później pojawiał się w filmach: "Prawdziwy romans" Tony'ego Scotta i "Money for Nothing", w którym zagrał brata Johna Cusacka.

Przełomowym momentem w jego karierze okazała się rola chłopaka Geeny Davis w dramacie "Angie" z 1994 roku. Mimo, że film nie zdobył uznania, Gandolfini otrzymał bardzo dobre recenzje, dzięki którym zaczął otrzymywać drugoplanowe role w wysokobudżetowych produkcjach Hollywood.

Wielokrotnie na ekranie przedstawiał postacie gangsterów z amerykańsko-włoskiego półświatka. Zwrot w karierze zapewniła mu serialowa rola Tony'ego Soprano z "Rodziny Soprano", gdzie wcielił się w pogrążonego w depresji bossa amerykańsko-włoskiej mafii z New Jersey. Odgrywany przez niego bohater próbuje tam połączyć obowiązki głowy rodziny z działalnością szefa gangu.

Serial, kręcony przez telewizję HBO w latach 1999-2007, oprócz ogromnej popularności przyniósł Gandolfiniemu trzy nagrody Emmy oraz Złoty Glob.W ostatnim czasie James Gandolfini pracował z HBO nad serialem "Criminal Justice".

Gandolfinii nie zapomniał o dużym ekranie. W 2004 roku pojawił się w komedii "Przetrwać święta", z Benem Affleckiem w roli głównej. Dwa lata później - w politycznym dramacie z Seanem Penem "Wszyscy ludzie króla".

W 2012 roku James Gandolfini wystąpił z Bradem Pittem w thrillerze kryminalnym "Zabić jak to łatwo powiedzieć" oraz zagrał dyrektora CIA w nominowanym do Oscara filmie "Wróg numer jeden".

Gandolfini miał na koncie dwa małżeństwa. Z Marcy Wudarski, z którą miał syna Michaela, rozwiódł się po trzech latach (1999-2002). W 2008 roku ożenił się z Deborah Lin - z nią spędził ostatnie dni życia.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: James Gandolfini | przyczyna | James Gandolfini nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL