Reklama

Frycz i Gonera w sędziowskich togach

"Bezmiar sprawiedliwości" to nowy film Wiesława Saniewskiego (scenarzysta "Paradox Lake"), który po latach przerwy powrócił przed kamerę. Twórca słynnego "Nadzoru" rozpoczął niedawno zdjęcia we Wrocławiu. Tym razem będzie to dramat psychologiczny, a dokładniej psychologiczno - sądowy. W głównych rolach zobaczymy Jana Frycza ("Pręgi"), Roberta Gonerę ("Dług"), Artura Barcisia ("Superprodukcja") i Bożenę Stachurę ("Chopin - Pragnienie miłości").

"Najważniejsi w tym filmie są ludzie i ich emocje, to co się dzieje między nimi, przy okazji sądzenia i bycia sądzonym"- opowiada Saniewski, który jest także autorem scenariusza.

Reklama

Inspiracją do jego napisania były prawdziwe wydarzenia - zbrodnia i oskarżenie o morderstwo, a potem proces poszlakowy i surowy wyrok - 25 lat pozbawienia wolności dla domniemanego sprawcy. Te fakty stanowiły podstawę do napisania całkowicie fikcyjnego scenariusza.

"Zastanowiło mnie jakie są inne, pozamerytoryczne przesłanki przy osądzaniu oskarżonego człowieka. One często decydują w procesach poszlakowych o tym czy ktoś zastaje uznany za winnego czy nie" - tłumaczy reżyser.

Film powstaje w prawdziwych wnętrzach wrocławskiego sądu. W sali rozpraw nr 110 zainstalowała się na kilkanaście dni ekipa filmowa. W togach sędziowskich zasiedli Jan Frycz, Robert Gonera i Bożena Stachura czyli jedni z głównych bohaterów "Bezmiaru sprawiedliwości". W rolę prokuratora wciela się Artur Barciś. Przyznaje, że ta rola bardzo mu się podoba.

"Czekałem na nią lata. Mój bohater jest skomplikowany i niejednoznaczny. Nie można powiedzieć czy jest dobry czy zły. Jest tu tyle do zagrania..." - opowiada Artur Barciś.

Aktor na planie ciągle pociągał nosem i kichał. Okazało się, że jego bohater cierpi na katar sienny. Z kolei Bożena Stachura wciela się w kategoryczną i ostrą sędzię Bożenę.

"Scenariusz wciągnął mnie od pierwszej strony. Moja bohaterka jako kobieta jest rozdarta między rodzinę, a kochanka. W pracy zaś musi być stanowcza i nie może dać poznać po sobie, że czegoś nie wie, albo nie jest pewna. Praca miesza się z życiem, życie z pracą. Nic nie jest takie jak się może wydawać" - opowiada Stachura.

Zdjęcia we wrocławskim sądzie zaczynają się od samego rana i trwają do późnego wieczora. Za wielkim stołem sędziowskim oprócz sędziów zasiadły ławniczki - w tych rolach Ewa Błaszczyk, Halina Śmiela-Jacobson i Grażyna Krukówna. W filmie zobaczymy także Jana Englerta w bardzo ciekawej roli mecenasa Bosia.

Zdjęcia potrwają do 19 grudnia, a premiera "Bezmiaru sprawiedliwości" planowana jest na przyszły rok. Oprócz filmu kinowego powstanie także trzyodcinkowy serial dla telewizji.

AKPA/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje