Reklama

Freida Pinto: Egzotyczna piękność

Po premierze filmu "Slumdog. Milioner z ulicy" stała się prawdziwą gwiazdą światowego formatu, o którą zaczęli zabiegać producenci z Hollywood

"Wciąż jestem w podróży, nawet nie mam stałego adresu. Mój cały majątek to trzy walizki" - powiedziała Freida Pinto pytana o to, jak bardzo zmieniło się jej życie po sukcesie nagrodzonego 8 Oscarami oryginalnego komediodramatu Danny'ego Boyle'a "Slumdog. Milioner z ulicy", w którym zagrała Latikę, ukochaną głównego bohatera.

Reklama

Sporo w jej słowach kokieterii, ale prawdą jest, że w ciągu ostatnich czterech lat aktorska kariera pięknej Hinduski z Bombaju wskoczyła na bardzo wysokie obroty.

"To jeden z najbardziej spektakularnych debiutów w historii kina. Dzięki ci Danny, że pokazałeś tę zjawiskową i utalentowaną dziewczynę światu" - napisali w 2008 roku członkowie brytyjskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej, uzasadniając swoją nominację dla Freidy Pinto do nagrody BAFTA dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

Rola w filmie "Slumdog. Milioner z ulicy" przyniosła jej też nagrodę Gildii Amerykańskich Aktorów Filmowych oraz nominacje do przyznawanych przez widzów Teen Choice Awards i Złotych Popcornów MTV.

W 2010 r. Pinto zagrała u boku Anthony Hopkinsa i Naomi Watts w komedii Woody'ego Allena "Poznasz przystojnego bruneta". O takim wyróżnieniu większość debiutantów nawet nie śmiałaby marzyć.

W ubiegłym roku pojawiła się natomiast w przygodowej "Genezie planety małp", dramacie "Czarne złoto" i pełnej efektów specjalnych widowiskowej produkcji 3D "Immortals. Bogowie i herosi". Poważnie rozważano też propozycję obsadzenia jej w najnowszej odsłonie przygód Jamesa Bonda.


To imponujące osiągnięcia, jak na osobę, która zachowania przed kamerami uczyła się kręcąc programy podróżnicze "Full Circle" dla indyjskiej TV, a wcześniej występując, jako modelka na wybiegu.

"Sława i powodzenie to wspaniałe dary losu, ale ja wiem, że trzeba twardo stąpać po ziemi. Staram się wykorzystać swój czas najlepiej jak potrafię. Uczę się od mistrzów, podglądam gwiazdy i wyciągam wnioski" - wyznała.

"Mając do wyboru rolę w skazanej na sukces megaprodukcji i kameralnym projekcie o uniwersalnym przesłaniu raczej wybiorę tę drugą, bo nie chcę być na ekranie tylko typową dziewczyną z Indii, ale po prostu dziewczyną!" - zdradziła magazynowi "Cinema" i dodała, że ma dwa wielkie marzenia.

Chciałaby zagrać w trzymającym w napięciu sensacyjnym filmie akcji i... zostać piosenkarką.

Ale to plany na przyszłość, bo na razie podróżująca między Bombajem, Europą a Hollywood 28-letnia Freida musi znaleźć czas na promowanie kosmetyków firmy L'Oreal, której ambasadorką została niedawno po raz drugi.

"Z radością przyjęłam to wyróżnienie. Wierzę, że dzięki kobietom świat staje się miejscem coraz piękniejszym i bardziej przyjaznym" - stwierdziła.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

To i Owo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Freida Pinto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje