Reklama

Filmy, na które czekamy w 2021 roku

Ten rok minął pod znakiem wielkiego kryzysu w branży kinowej - pandemia koronawirusa wymusiła zamknięcie kin na całym świecie, a co za tym idzie wstrzymanie najbardziej oczekiwanych premier filmowych. Niektórzy dystrybutorzy nie zwlekali i czym prędzej wprowadzili swoje tytuły na serwisy VOD. Pozostali postanowili przeczekać epidemię i pokazać wielkie hity dopiero w przyszłym roku. Na co możemy liczyć, gdy kina wznowią działalność? Przejrzeliśmy zapowiedzi na najbliższe dwanaście miesięcy i wybraliśmy te tytuły, których premier nie możemy się doczekać. Na naszej liście znalazły się m.in. filmy, które można już było oglądać na wybranych festiwalach, ale polscy dystrybutorzy wprowadzą je do szerszego obiegu kinowego dopiero w 2021 roku.

"Zabij to i wyjedź z tego miasta", reż. Mariusz Wilczyński

"Zabij to i wyjedź z tego miasta" to pierwsza pełnometrażowa animacja w karierze Mariusza Wilczyńskiego, światowej sławy artysty zaliczanego do najwybitniejszych współczesnych twórców animacji artystycznej. Praca nad filmem zajęła mu aż 14 lat. Czym spowodowany był tak ogromny upór Wilczyńskiego? Jak sam twierdzi, pragnął zrobić do bólu osobisty film. O swoich rodzicach i niedokończonych z nimi rozmowach.

Reklama

- "Za życia nie było na to czasu, zajmowałem się swoimi sprawami, telefon do mamy zawsze przekładałem na 'jutro'. Aż w końcu przyszedł ten moment, kiedy okazało się, że jutra po prostu nie ma i nie będzie. Wtedy postanowiłem wykorzystać to swoje magiczne pudełko, czyli animację, za sprawą której mogłem przywrócić ich do życia i wszystko naprawić" - wspominał Wilczyński podczas tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. To właśnie tam "Zabij..." otrzymało nagrodę dla najlepszego filmu. Pamiętajmy, że to pierwsza w historii animacja nagrodzona Złotymi Lwami na tym festiwalu.

Na sukces filmu Wilczyńskiego złożyło się kilka czynników. Niewątpliwie jednym z nich jest intymność, emocjonalność i wrażliwość wpisane w tę opowieść, ale również fakt, że głosu poszczególnym postaciom na ekranie użyczyli m.in. Andrzej Wajda, Irena Kwiatkowska, Gustaw Holoubek, Tomasz Stańko, Tadeusz Nalepa, którzy zmarli w trakcie wieloletniej pracy nad filmem. W konsekwencji film Wilczyńskiego zyskuje nowy wymiar - jest niczym ostatnie pożegnanie z wielkimi ludźmi polskiej kultury, którzy od nas odeszli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje