Film z Michaliną Olszańską wzbudza kontrowersje w Rosji

Rosyjscy nacjonaliści grożą kinom "radykalnymi akcjami" w związku zaplanowaną na październik premierą filmu "Matylda", opowiadającego o romansie tancerki polskiego pochodzenia Matyldy Krzesińskiej i późniejszego cara Mikołaja II. W rolę Krzesińskiej w "Matyldzie" wcieliła się polska aktorka Michalina Olszańska.

Michalina Olszańska w filmie "Matylda"

W internecie pojawił się właśnie najnowszy zwiastun "Matyldy". Obraz w reżyserii Aleksieja Uczitiela wzbudza w Rosji kontrowersje od czasu zaprezentowania w kwietniu 2016 roku 20-minutowego fragmentu na międzynarodowych targach radiowo-telewizyjnych MIPTV w Cannes.

Reklama

W związku z premierą nowego trailera organizacja o nazwie "Państwo prawosławne - święta Ruś" rozesłała listy z ostrzeżeniami pod adresem kin, które zdecydują się na projekcję "Matyldy", grożąc m.in. podpaleniami. O sprawie informują zagraniczne media, m.in. "Times" i "Hollywood Reporter".

Na zamieszanie zareagowała na Facebooku polska aktorka Michalina Olszańska, którą zobaczymy w roli Krzesińskiej.

"Mam tylko jedną prośbę. Jeśli już muszą mnie spalić, to niech to będzie tradycyjny, porządny stos. Bo zginąć w pożarze kina to głupio, a stos ma przynajmniej jakąś wartość metafizyczną. Oczywoście łatwo się nie poddam, już pracuję nad podaniem o azyl w Czechach i Portugalii" - napisała Olszańska.

W roli cara Mikołaja II partneruje Olszańskiej niemiecki aktor Lars Eidinger ("Personal Shopper").

Przypomnijmy, że na początku lutego rosyjscy filmowcy wystosowali list otwarty ws. "Matyldy", w którym skarżyli się na kampanię przeciw filmowi, który wciąż nie jest znany w całości.

Pod apelem podpisało się około 50 filmowców, reżyserów i producentów. Ocenili oni, że przeciw filmowi, którego premiera planowana jest na jesień, "prowadzona jest już od miesięcy kampania, którą tylko ludzie krótkowzroczni mogą uznać za swoistą reklamę". Przypomnieli, że po raz kolejny o skontrolowanie filmu przez prokuraturę, ze względu na podejrzenia o obrazę uczuć religijnych, zabiega deputowana Natalia Pokłonska.

Wcześniej media informowały, że do Pokłonskiej zwracali się przedstawiciele ruchu społecznego Carski Krzyż. Uznali oni, że film, który jeszcze nie jest zakończony i nad którym wciąż trwają prace, jest "antyrosyjską i antyreligijną prowokacją w sferze kultury".

W liście mowa jest o tym, iż ludzie wierzący "są zaniepokojeni, że car Mikołaj II, kanonizowany przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną, może zostać pokazany niezupełnie jako 'święty'". Podstawą fabuły jest bowiem jego romans z Krzesińską, przy czym - jak przypominają filmowcy - chodzi o wydarzenia jeszcze sprzed koronacji Mikołaja II i jego ślubu z księżniczką heską Alicją, późniejszą cesarzową Aleksandrą Fiodorowną, również kanonizowaną przez Cerkiew.

"My, filmowcy, szczególnie ze starszego pokolenia, dobrze wiemy, czym jest cenzura, która przez kilka dziesięcioleci epoki radzieckiej kaleczyła losy artystów i hamowała rozwój sztuki. Nie chcemy, by nasza kultura znalazła się pod naciskiem nowej cenzury (...). Chcemy żyć w kraju świeckim i demokratycznym" - napisali sygnatariusze listu.

Obok zarzutów o antyrosyjski i antyreligijny charakter "Matyldy", wątpliwości budzi też sposób finansowania dzieła Uczitiela. Według portalu The Insider część budżetu produkcji pochodzi z zagranicznych kont wysoko postawionych urzędników Kremla.


Dowiedz się więcej na temat: Michalina Olszańska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje