Reklama

Fajnie jest być Bruce'em Willisem

- Ze względu na zawód, który wykonuję, słyszę różne prośby - mówi Bruce Willis z diabelskim uśmiechem na ustach...

Wprawia ludzi w zakłopotanie

Reklama

Po czym dodaje: - Czasami prośby te dotyczą zabaw z bronią, a czasami pieszczot z kobietą, która w prawdziwym życiu nie jest moją żoną. W moim najnowszym filmie całuję się aż z dwiema koleżankami. Rzadko mi się to zdarza... No, chyba, że w pracy właśnie. Ale w takim razie co mają powiedzieć inni mężczyźni?!

58-letni Willis, z którym spotkałam się w jednym z hoteli na Manhattanie, tryska humorem. Fajnie jest być Bruce'em Willisem - a inni, jeśli chcą, mogą w tej zabawie uczestniczyć. On sam nie ma nic przeciwko temu.

- Posłuchaj, mam pomysł - pochyla się w moim kierunku. - Pocałuj dzisiaj trzech-czterech facetów - albo kobiety, jak wolisz! - z którymi pracujesz. To ty zadecydujesz, kto to będzie. Ale pamiętaj, twoja druga połówka nie może z tego powodu wpaść we wściekłość! Zobaczysz, jak taka akcja "podkręci" twój dzień. Co ty na to?

Willis robi efektowną pauzę i obserwuje mnie uważnie. - Rumienisz się? - pyta, szczerząc zęby w uśmiechu. - Tak! Jesteś czerwona jak burak! Jak ja lubię wprawiać ludzi w zakłopotanie!

Wspomniane dwie kobiety, z którymi Willis całuje się w swoim najnowszym filmie, czyli "Red 2", niewątpliwie zajęłyby wysokie miejsca na liście wymarzonych partnerek do pocałunku każdego mężczyzny. To Mary-Louise Parker i Catherine Zeta-Jones. Oprócz nich w sequelu kinowego przeboju sprzed trzech lat pojawiają się Helen Mirren, John Malkovich i nowy w obsadzie Anthony Hopkins.

Bohaterami filmu są dobrze nam znani z części pierwszej emerytowani agenci CIA, którzy po raz kolejny wezmą udział w szalonej przygodzie, mimo iż formalnie przebywają w stanie spoczynku. Na ich czele znów stanie Frank Moses (Willis), który bez żalu porzuci spokojne życie u boku swojej partnerki Sarah (Parker) by dowieść wszystkim, że stara gwardia jest wciąż bezkonkurencyjna.

- Zawsze z niecierpliwością czekam na informację, z kim będę pracował na planie - mówi Willis. - Bardzo się ucieszyłem na wieść, że do obsady dołączył Anthony Hopkins. Miło jest przyjść do pracy i znaleźć się w towarzystwie ludzi, którzy są twoimi idolami. Jak często jest ci dane przeżywać coś takiego i jednocześnie świetnie się bawić?

- Co do dobrej zabawy, to nie zabrakło jej ani na planie "Red", ani "Red 2" - dodaje po chwili. - Powiedziałbym, że podeszliśmy do całej tej historii z przymrużeniem oka, co oczywiście nie znaczy, że nie podeszliśmy poważnie do naszej pracy.

Lekko prześmiewczy klimat obu filmów, opartych na komiksowej serii autorstwa Warrena Ellisa i Cully'ego Hamnera, podoba się mojemu rozmówcy. Chociaż, jak przyznaje, podczas zdjęć do części pierwszej miał pewne problemy z tego rodzaju stylistyką. - Robiliśmy tyle rzeczy jednocześnie... Komedię, film akcji, romans...

Bruce "Bezpieczeństwo" Wilson?

W "Red 2" tego ostatniego jest trochę więcej. Prawda jest jednak taka, że Frank i jego dziewczyna, Sarah, popadli w rutynę. Każdą sobotę spędzają w hipermarkecie, a kolacje jadają wyłącznie w domu. Ona ubolewa, że z ich związku zniknęła adrenalina - w końcu ich miłość narodziła się wśród huku wystrzałów i eksplozji...

- O, tak. Trzeba pracować nad tym, by do związku nie wkradła się nuda - przyznaje Willis. - Ale w "Red 2" Frank nie do końca wie, co ma robić. Zamiast podgrzewać temperaturę w relacji z kobietą, którą kocha, koncentruje się na tym, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Ja sam, jako mąż i ojciec, jestem w stanie to zrozumieć. Bezpieczeństwo moich kobiet jest na pierwszym miejscu. "Bezpieczeństwo" - to moje drugie imię...

- Tak czy inaczej, bardzo lubię grać facetów, którzy są zmuszeni poruszać się po omacku i nie kontrolują tego, co dzieje się wokół nich. Tak właśnie jest w przypadku Franka w "Red 2", nie wyłączając życia uczuciowego mojego bohatera.

W osobnym wywiadzie Mary-Louise Parker - o dziesięć lat młodsza od Willisa - przyznała, że ekranowy urok jej partnera działa również poza kadrem...

- Bruce to typ macho, facet żywcem wyjęty z filmów akcji - mówiła. - Pod tą otoczką kryje się słodki, ujmujący mężczyzna. Ten drugi aspekt jego osobowości dochodzi do głosu zwłaszcza wtedy, kiedy mówi o swoich córkach. Ma wtedy zupełnie inną twarz. On je po prostu uwielbia. Przy tym wszystkim jest bardzo męski - męski w sposób, jaki dla wielu kobiet jest ucieleśnieniem ich najskrytszych pragnień, chociaż nie chcą się do tego przyznać. Owszem, jest czarujący, ale cały czas masz świadomość, że to facet, który byłby w stanie bez ceregieli wyrzucić nieproszonego gościa z pokoju... To bardzo seksowne.

Poczucie humoru też nie zaszkodzi... - Na planie "Red" mój pięcioletni wówczas synek cały czas mówił o nim "Bruce Wilson" - śmieje się Parker. - Bruce wcale się z tego powodu nie złościł. Odpowiadał mu: "Tak, to ja, Bruce Wilson - twój kumpel. Jak się masz?".

Willis ze swej strony dodaje, że to poczucie humoru dostaje niezły wycisk za każdym razem, kiedy jego właściciel pracuje z Johnem Malkovichem.

- Nigdy nie wiadomo, co ten facet wymyśli. W jego towarzystwie nie możesz przestać się śmiać. To fajna sprawa, chociaż na planie "Red 2" niejednokrotnie musieliśmy powtarzać z tego powodu ujęcia - czasami nawet kilka razy z rzędu. Uwierzysz, że ten człowiek radził mi, jak postępować z kobietami? Rozłożył mnie tym na łopatki.

- Mówiłem już, że świetnie się bawiłem na planie obu części "Red", prawda? Zarazem jednak panował nastrój pełnej mobilizacji. Nie było miejsca na żadne obijanie się czy odkładanie czegoś na później. Codziennie przychodziłem do pracy szczęśliwy, że mogę trochę porozśmieszać moich dobrych przyjaciół.

Sam przeciw armii kobiet

Chociaż trudno w to uwierzyć, Bruce Willis debiutował na dużym ekranie 33 lata temu, w filmie "Pierwszy śmiertelny grzech". Następnie dał się poznać telewizyjnej widowni dzięki roli w serialu "Na wariackich papierach" (1985 - 1989) u boku Cybill Shepherd. Wciąż jeszcze gościł on na antenie, kiedy Bruce został obsadzony w "Szklanej pułapce" (1988) - jednym z największych hitów dekady.

Był to początek jego oszałamiającej kariery, w trakcie której wystąpił w takich filmach, jak "Pulp Fiction" (1994), "Dwanaście małp" (1995), "Armageddon" (1998), "Szósty zmysł" (1999), "Jak ugryźć 10 milionów" (2000), "Sin City" (2005), "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom" (2012) czy "Looper - pętla czasu" (2012) - nie wspominając o czterech kolejnych częściach "Szklanej pułapki" (najnowsza, piąta, gościła na ekranach kin w tym roku).

Najbliższe zawodowe plany Willisa obejmują udział w kontynuacji "Sin City" ("Sin City: A Dame to Kill For") i, być może, w... "Szklanej pułapce 6".

Prywatnie Willis jest szczęśliwym mężem modelki Emmy Heming, którą poślubił w 2009 r., i ojcem czterech córek - rocznej Mabel Ray (z małżeństwa z Emmą), a także 24-letniej Rumer, 21-letniej Scout i 19-letniej Tallulah (ich matką jest Demi Moore, z którą gwiazdor rozwiódł się w 2000 r.).

- Tak, zmieniam pieluszki - przyznaje, kiedy pytam go o ponowne odkrywanie uroków ojcostwa. - To doświadczenie, które uczy pokory. Ale nie narzekam.

- Jestem sam przeciw armii kobiet - dodaje. - Ujmijmy to tak: kiedy się sprzeczamy, nieczęsto wygrywam. Na szczęście takie sprzeczki zdarzają się rzadko...

Jest jeszcze jedna dobra wiadomość: 25 lat po premierze "Szklanej pułapki" Bruce Willis wciąż świetnie czuje się we własnej skórze.

- Zawsze wygłupiam się na planie i dobrze się przy tym bawię. Kiedy stawiałem pierwsze kroki w tym zawodzie, miałem wrażenie, że na tym właśnie polega moja praca - na wygłupianiu się. Dziś, po latach, wciąż mi się tak wydaje.

© 2013 Cindy Pearlman

Tłum. Katarzyna Kasińska

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bruce Willis | Red 2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje