Reklama

Emily Blunt: Grzeczna dziewczynka?

Ta hollywoodzka gwiazda czuje się tak samo swobodnie w gorsecie, jak i w dżinsach. Ale najchętniej wbiłaby się w kostium superbohaterki!

Do roli w komedii "Diabeł ubiera się u Prady" tygodniami się głodziła. Gdy grała tancerkę we "Władcach umysłów" narzuciła sobie mordercze treningi, a przed pracą nad filmem "Looper - Pętla czasu" tak długo uczyła się rąbać drewno, póki nie radziła sobie jak drwal. Emily Blunt jest perfekcjonistką.

Reklama

Ciężka praca szybko zaczęła przynosić efekty: Meryl Streep, której Blunt partnerowała w "Diabeł ubiera się u Prady", skarżyła się w żartach, że młoda aktorka była za dobra i "skradła" jej film.

Kolejną rolą - brytyjskiej królowej w "Młodej Wiktorii" - zachwyciła widzów. Poczuła się w swoim żywiole. - W królewskich sukniach z gorsetami czułam się tak dobrze jak w dżinsach - śmieje się Emily.

Nie daje się jednak zaszufladkować - chętnie gra w komediach romantycznych i filmach science fiction. Skończyła właśnie pracę nad thrillerem "All You Need Is Kill" z Tomem Cruise'em i teraz walczy o rolę obdarzonej niezwykłymi mocami Miss Marvel w filmie "Avengers 2", sequelu opowieści o komiksowych superbohaterach.

- Marzę o kinie akcji. Jestem wystarczająco silna, żeby być kobiecym odpowiednikiem twardzieli z 'Niezniszczalnych' - twierdzi Blunt.

Dla pracy w ciekawym filmie byłaby gotowa nie tylko znów ostro ćwiczyć na siłowni, ale nawet stracić linię.

- Gdybym dostała rolę, do której musiałabym dużo utyć, mogłabym wreszcie bezkarnie się objadać. O figurę martwiłabym się później - mówi aktorka. Bo choć lubi jeść i gotować, zwykle przestrzega diety i rezygnuje nawet ze swojej ulubionej potrawy: krwistego steku z ziemniakami.

Ale nie ma obsesji na punkcie swojego wyglądu. Po jednej z sesji fotograficznych zabroniła retuszować swoje zdjęcia. - Nie chcę być 'odchudzana' w programie graficznym. Wkurza mnie, kiedy gwiazdom wirtualnie wydłużają nogi albo 'ujędrniają' tyłek. Ludzie i tak zobaczą mnie w filmie taką, jaka jestem naprawdę - uważa.

Krytycy ją chwalą, widzowie uwielbiają, ale rozczarowuje paparazzich, bo nie jest kochliwa i nie lubi szokować. - Nie interesuje ich, że gram na wiolonczeli i jeżdżę konno. Najchętniej sfotografowaliby mnie, gdybym przewróciła się pijana, bez bielizny pod sukienką - irytuje się Emily Blunt.

- Ale ja jestem grzeczną dziewczynką. Panowie, nie spodziewajcie się po mnie skandali!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

To i Owo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Emily Blunt | Hollywoodzka gwiazda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje