Reklama

Elle Fanning, najmłodsza jurorka Cannes, o drugiej części "Czarownicy"

Do roli Aurory, w drugiej części filmu "Czarownica", Elle Fanning wróciła po sześciu latach. Zdradziła, że długo zastanawiała się, jaki obraz chce ukazać. Wniosek był oczywisty - Aurora to postać silnej dziewczyny, która nie traci ze swojej dziewczęcości.

Elle Fanning na festiwalu w Cannes 2019

"Nie wiem, czy kiedykolwiek pracowałem z aktorką, która gra tak instynktownie jak Elle" - mówił Colin Farrell. Nicole Kidman była pod wrażeniem jej wdzięku i aktorskiej lekkości: "Jej praca nie zdradza żadnego wysiłku".

Reklama

Elle Fanning ponownie pojawi się u boku Angeliny Jolie w drugiej części filmu "Czarownica".

"Minęło sześć lat od ostatniego spotkania z moją bohaterką Aurorą. Cóż mogę powiedzieć. Przede wszystkim mamy wspaniałą obsadę Michelle Pfeiffer, Angelina Jolie. To niezwykłe doświadczenie, powrócić po latach do tej samej postaci, długo zastanawiałam się, jak chcę ją zagrać, co muszę w niej odkryć. Zastanawiałam się, co chcę pokazać i przekazać tym młodym dziewczynom, które widziały pierwszą część filmu" - przyznaje w jednym z wywiadów Fanning.

Zdradza, że wiele czasu poświęciła na budowanie postaci, która w pewnym sensie dojrzała razem z nią.

"Moja bohaterka jest księżniczką ubraną w różowe stroje. Jednak Angelina zwróciła uwagę na jedną rzecz - to, że moja bohaterka jest bardzo dziewczęca, nie odbiera jej siły. Kiedy na nią patrzymy widzimy jej ogromną siłę, upór, podejmuje własne decyzje i dokonuje często trudnych wyborów" - dodaje.

Aktorka, która jest młodszą siostrą Dakoty Fanning, żartobliwie przyznaje, że jest osobą, która oddaje starego ducha, skrywanego w młodym ciele. Choć ma zaledwie 21 lat, jej dorobek filmowy jest imponujący. Nic dziwnego, w końcu swój pierwszy angaż otrzymała w wieku dwóch lat. W rozmowie z "Vogue" przyznała również, że często myśli, że gdyby nie jej siostra Dakota, ona sama prawdopodobnie nie zaczęłaby grać.

Tym bardziej, że siostry Fenning miały robić karierę sportową, a nie błyszczeć na srebrnym ekranie - mama zawodowo grała w tenisa, porzuciła swoją karierę, aby wspierać córki, tata natomiast grał w baseball. Jak przyznaje sama Elle sportowe zacięcie bardzo jej pomaga w pracy, zauważa również, że praca aktora ma nawet coś wspólnego z pracą sportowca.

"Myślę, że aktorzy i sportowcy są podobni. Wyznaczasz sobie cel; jesteś gotowy na wyzwanie. Przygotowujesz się do meczu lub przygotowujesz się do roli. Adrenalina, gdy masz wielką scenę do zrobienia, jest ogromna" - wspomina w rozmowie z "The Guardian".

Elle nie ukrywa również swojej ogromnej słabości do Marilyn Monroe. Przez wiele lat studiowała wywiady z nią. "Zawsze można było zobaczyć emocje, które odczuwała... w jej oczach" - mówi na łamach "Vogue". "Nie wiedziała, jaka jest wspaniała" - dodaje.

Co ciekawe, Elle zastanawiała się np. jak wyglądałyby profile Monroe w mediach społecznościowych. Ona sama przez lata stawiała im opór. A ponieważ uwielbia sztuki wizualne, nawet zastanawiała się, czy nie aplikować na studia fotograficzne, Instagram okazał się dla niej najbardziej kuszący. Choć technologia nadal jest dla niej czarną magią.

Gdzie widzi się w przyszłości? Chce reżyserować, nie tylko dlatego, że kocha to, co wizualne. "Jako aktorka odkrywasz i realizujesz czyjąś wizję. Wolę te wizje kreować" - przyznaje.

Elle Fanning będzie można zobaczyć już niebawem u boku polskiej aktorki Agnieszki Grochowskiej w filmie "Moja gwiazda: Teen Spirit". Tytuł trafi na ekrany polskich kin 5 lipca 2019 roku.



PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Elle Fanning | Cannes 2019

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje