Reklama

Reklama

Eliza Rycembel przeszła przez piekło! Molestował ją jej wykładowca

Eliza Rycembel nie kryje, że w czasie studiów w warszawskiej Akademii Teatralnej miała szczęście spotkać wybitnych pedagogów, ale też ludzi, których chciałaby jak najszybciej wymazać ze swojej pamięci. Jeden z profesorów... molestował ją podczas zajęć!

Eliza Rycembel nie kryje, że w czasie studiów w warszawskiej Akademii Teatralnej miała szczęście spotkać wybitnych pedagogów, ale też ludzi, których chciałaby jak najszybciej wymazać ze swojej pamięci. Jeden z profesorów... molestował ją podczas zajęć!
Eliza Rycembel /AIM

Eliza Rycembel miała już za sobą świetny debiut aktorski w filmie "Obietnica" i cieszyła się statusem wschodzącej gwiazdy polskiego kina, gdy zdecydowała się zdawać do warszawskiej Akademii Teatralnej.

- Wydawało mi się, że bez szkoły nie jestem aktorką - powiedziała "Wysokim obcasom".

Odtwórczyni młodej Agnieszki w serialu "Osiecka" ma z czasu studiów wiele fantastycznych wspomnień, ale też parę przykrych doświadczeń...

Reklama

Eliza Rycembel: Usłyszała, że ładna buzia to za mało, żeby być aktorką

Eliza Rycembel twierdzi, że Akademia Teatralna dała jej bardzo dużo i jest to zasługa cudownych ludzi, którzy uczyli ją aktorstwa.

- Spotkałam w szkole wspaniałych, postępowych pedagogów, jak profesor Maja Komorowska, Maciek Stuhr czy Marcin Perchuć - mówi.

- Ale spotkałam też i takich, którzy byli przemocowi i psychicznie, i fizycznie - dodaje.

Aktorka doskonale pamięta - choć chciałaby zapomnieć - profesorkę, której panicznie się bała...

- Sprawiała, że nie byłam w stanie nic powiedzieć. Byłam zablokowana. Nie byłam w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa - opowiadała w wywiadzie.

Wykładowczyni, której nazwiska Eliza nie chce wymieniać, już na dzień dobry powiedziała jej, że jest niezdolna, a ładna buzia nie wystarczy, żeby zostać aktorką.

- Usłyszałam, że są osoby, które bardziej zasługują na to, żeby studiować w szkole. A już na pewno nie zasłużyłam na to, żeby zagrać przed szkołą. Pamiętam oczy moich kolegów i koleżanek, którzy się temu przysłuchiwali i to uczucie zamykania się w sobie - wyznała niedawno.

Eliza Rycembel: Profesor włożył jej rękę pod bluzkę i masował jej piersi

Słuchanie przez cały pierwszy rok studiów, że nie stara się wystarczająco i zostanie wyrzucona ze szkoły, działało na Elizę Rycembel paraliżująco.

- O roku selekcyjnym wszyscy wiedzą, ale wydaje mi się, że zamiast nim straszyć, wystarczyłoby zachęcać do pracy - twierdzi dziś.

To, że jedna z profesorek gnębiła ją psychicznie, jest jednak niczym w porównaniu z tym, co zafundował jej inny wykładowca.

- Włożył mi rękę pod bluzkę... Żeby lepiej pokazać, jak robić dobrze masaż - wyznała w rozmowie z Onetem.

Eliza do dziś czuje "tę rękę" na swoich piersiach. Nauczyciel, który ją molestował, nie pracuje już na uczelni.

- Wtedy dla mnie to było normalne, wydawało mi się, że na tym polega sztuka. Dlatego bardzo podziwiam pokolenie Z, które tak mocno walczy o swoje granice, o swoją przestrzeń, o szacunek - powiedziała "Wysokim obcasom".

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Eliza Rycembel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy