Edward Linde-Lubaszenko: Straszny mąż, dobry ojciec
Film na kanwie jego życia uznano by za nieprawdopodobny.
Edward Linde-Lubaszenko: Małżeństwo z aktorką Beatą Paluch nie wytrzymało próby czasuTomasz ŻurekReporter
Kilka dni przed narodzinami Edwarda, rodzina Juliana Lindego w Białymstoku przeżyła tragedię: zmarła ich mała córeczka. Kiedy Edward miał 8 dni, wybuchła wojna. W ich mieszkaniu zakwaterowano oficera radzieckiego Mikołaja Lubaszenko, który spowodował, że Julian Linde jako Niemiec musiał opuścić Polskę. - Urodziłem się w 1939 roku, w dniu podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, co jest o tyle ważne, że szykanowano mnie później jako ruska i jako szwaba - mówi pan Edward.
Po wyjeździe męża pani Linde związała się z Mikołajem Lubaszenko. Wraz z Edwardem wyjechali w 1941 roku do Archangielska. - W tamtych czasach radziecki oficer często decydował o losie domowników - tłumaczy aktor. - Trudno sobie wyobrazić grozę tamtych dni. Nigdy nie miałem żalu, że mama wychowywała mnie w przekonaniu, iż Lubaszenko jest moim ojcem. Nie wiedziałem, że jestem Polakiem. Kiedy w 1946 roku osiedliliśmy się we Wrocławiu, koledzy przezywali mnie rusek - wspomina pan Edward.Rodzinie układało się świetnie. Mikołaj był zastępcą komendanta straży pożarnej. - Byłem z niego dumny - mówi aktor. Sytuacja skomplikowała się, kiedy na świat przyszedł przyrodni brat Edwarda, Bogdan. Z czasem Mikołaj zaczął pić. Bił, także żonę. - To było dno. Najpierw uciekłem do akademika, potem mama wyprowadziła się do Szczecina - wspomina. Zostawiła Lubaszence młodszego syna i dom.
Od 1973 r. aktor związany był ze Starym Teatrem w Krakowie. Pracował tam z największymi indywidualnościami polskiego teatru: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Andrzejem Wajdą, Krystianem Lupą, Tadeuszem Bradeckim. W 2009 roku, po przejściu na emeryturę, związał się z krakowskim Teatrem Nowym. Ciągle występuje jednak w filmach. Jego ostatnią kreacją była rola pastora w głośnej "Róży" Rojtka Smarzowskiego - fot. Monolith Films
"Aktor to zawód fizyczny, aktor to człowiek w działaniu. Zdolność do aktywnego życia to sprawa indywidualna, może nawet kwestia genów i właściwość charakteru. Ja lubię pracować" - aktor mówił 5 lat temu w wywiadzie dla "Gazety w Krakowie". Niedawno mogliśmy oglądać go w serialu "Prawo Agaty" (na zdjęciu), pojawiał się także w innych telewizyjnych produkcjach: "Klubie szalonych dziewic", "Na dobre i na złe", czy "Ojcu Mateuszu" - fot. TVN
Regularnie pojawia się w filmach swego syna, Olafa. Po występie w filmie "Sztos" przestał prowadzić samochod. "W filmie Olafa 'Sztos' wjechałem w mur. Raz na zawsze postanowiłem nie prowadzić. Zaoszczędziłem już wiele istnień, gdy porzuciłem medycynę. I ponownie, kiedy przerzuciłem się na taksówki" - mwóił w jednym z wywiadów.
W początkach aktorskiej kariery Edward-Linde Lubaszenko posługiwał się wyłącznie nazwiskiem Lubaszenko, należącym do jego ojczyma. Urzędowo wrócił do nazwiska ojca - Linde - po 1989 roku. Jego syn, Olaf, żartował: "My się w zasadzie nazywamy Linde, ale nie wracamy do nazwiska, żeby nie robić konkurencji Bogusiowi Lindzie".
W latach 90. Edwarda Lindę-Lubaszenko mogliśmy oglądać w szeregu kinowych szlagierów: "V.I.P" Juliusza Machulskiego (na zdjęciu), "Młode wilki" Jarosława Żamojdy, "Kroll" Władysława Pasikowskiego, czy obydwu częściach "Psów" tego samego reżysera. Aktor pojawił się także w głośnej "Liście Schindlera" Stevena Spielberga.
Pamiętny epizod w "Piłkarskim pokerze" (1988) Janusza Zaorskiego. Edward Linde-Lubaszenko zagrał niewielką rolę ojca głównego bohatera, obiecującego piłkarza Olka Groma (w tej roli syn artysty, Olaf).materiały prasowe
"Błyskotliwie inteligentne, pełne autoironicznego dystansu, zdyscyplinowane i konsekwentne, odrzucające powierzchowny formalizm" - tak aktorstwo Edwarda Linde-Lubaszenki scharakteryzowano na stronie internetowej Narodowego Starego Teatru. "Pozornie chłodne - wydobywa najgłębiej pojętą prawdę psychologiczną granych postaci" - stwierdziła autorka opisu Elżbieta Bińczycka z działu literackiego Starego Teatru. (na zdjęciu, z Jadwigą Jankowską-Cieślak w filmie "Inna wyspa", 1986).
Po debiucie u Kutza Linde-Lubaszenko wystąpił w filmach Stanisława Lenartowicza "Upiór" (1967) i "Martwa fala" (1970). Dużą popularność przyniosła mu rola doktora Bognara w serialu "Układ krążenia" (1977) - na zdjęciu. W ciągu kolejnej dekady zagrał m.in. w "Kontrakcie" (1980) Krzysztofa Zanussiego i "Kobiecie z prowincji" (1985) Andrzeja Barańskiego.
Edward Linde-Lubaszenko urodził się w Białymstoku 23 sierpnia 1939 roku. Przez trzy lata studiował na wrocławskiej Akademii Medycznej, występując na scenie studenckiego teatru Kalambur. W 1963 zdał eksternistycznie egzamin aktorski. Czternaście lat później otrzymał dyplom Wydziału Reżyserii Dramatu PWST w Krakowie (na zdjęciu - Edward Linde-Lubaszenko w kinowym debiucie "Ktokolwiek wie..." z 1966 roku w reżyserii Kazimierza Kutza) - fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi
Zagrał ponad 70 ról filmowych, blisko 100 teatralnych i przeszło 80 w teatrze telewizji. Współpracował z największymi indywidualnościami polskiego teatru i filmu: Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Krystianem Lupą, Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem i Krzysztofem Zanussim. W sobotę, 23 sierpnia, Edward Linde-Lubaszenko świętuje 75. urodziny. Z tej okazji przypominamy jego ekranowe wcielenia.
Na pierwszym roku medycyny Edward dostał od nieznanego mu pana Linde list zaczynający się od słów: "Jestem pana ojcem...". Wtedy poznał prawdę o swoim pochodzeniu. Najlepiej zapamiętał pierwsze spotkanie z ojcem w Wigilię 1957 roku. Świętowali w Polanicy Zdroju, gdzie Edward Linde pracował jako dmuchacz w hucie szkła. Ojciec wojnę spędził w Olsztynie, stamtąd jako żołnierz Wehrmachtu trafił do radzieckiej niewoli. Po wojnie poszukiwał rodziny przez PCK. Dowiedział się, że żona i syn w towarzystwie radzieckiego oficera wyruszyli do Rosji i ślad po nich zaginął.
W trakcie studiów przyszły aktor zakochał się w Asji Łamtiuginie. Ona też podczas wojny tułała się z rodziną po Rosji. - Pewnego razu do mojego stolika w czytelni Empiku przysiadł się Edward. To była wielka miłość. I szybko zostałam... zdradzona - wspomina pani Asja. Uczucie jednak wygrało z rozsądkiem. Wybaczyła ukochanemu i wzięli ślub. Lubaszenko rzucił medycynę. - Mdlał przy sekcjach, przechodził choroby, które przerabiali - uzasadniała decyzję męża Asja. Wkrótce małżonkowie zdali aktorski egzamin eksternistyczny i zaczęli grać razem w teatrach. Dobiegali trzydziestki, kiedy urodził się ich syn. Niestety, Edward pił. Był też podatny na wdzięki kobiet. W końcu Asja odeszła i zabrała ze sobą synka. Edward odwiedzał Olafa, kiedy tylko mógł, ale nie miał już wpływu na jego życie. O tym, że zagrał w filmie "Życie Kamila Kuranta", dowiedział się z prasy. Była żona zdawała sobie sprawę, że byłby przeciwny, więc mu nie powiedziała. - Moje żony miały ze mną trudne życie - mówi. - Taki jestem - straszny mąż, ale bardzo dobry ojciec.
W latach 2007-2011 Olaf Lubaszenko występował w popularnym serialu "Barwy szczęścia", wcielając się w postać Romana Pyrki, męża Marii (Izabela Kuna).MTL Maxfilm
"Gorzki, wściekły film" - napisał po premierze "Krolla" jeden z krytyków. Inni nazywali dzieło Władysława Pasikowskiego "pierwszym amerykańskim filmem produkcji polskiej". Lubaszenko zagrał tytułowego bohatera - Marcina Krolla -odbywającego służbę zasadniczą żołnierza, który. tuż przed manewrami dezerteruje. - Film wzbudził kontrowersje w środowisku wojskowym. Pojawiły się głosy, że jest "nasycony wulgaryzmami i chamstwem", a "tytułowy bohater mimo pozytywnego przebiegu służby i ludzkiego podejścia do "młodych", w życiu codziennym okazuje się "damskim bokserem" i "dziwkarzem" - czytamy w Internetowej Bazie Filmu Polskiego.
W polsko-kanadyjskiej produkcji Jana Kidawy-Błońskiego "Pamiętnik znaleziony w Garbie" (1992) Olaf Lubaszenko zagrał dwie role - Janka Garbusa oraz jego ojca Antoniego w młodości. Zapomniany dziś obraz to pierwszy międzynarodowy sukces aktora - w 1993 roku na festiwalu w Cancun Lubaszenko zdobył nagrodę za najlepszą męską rolę.
W rozgrywających się w marcu 1968 roku "Marcowych migdałach" (1989) Radosława Piwowarskiego Lubaszenko zagrał szkolnego literata i fotografa o imieniu Tomek, który otrzymuje od dyrektorki polecenie opisania w gazetce ściennej serdecznego przyjęcia czeskich przyjaciół i przebiegu ich wizyty. Chłopiec odmawia. Niedługo potem zostaje zawieszony w prawach ucznia.
Aktor, reżyser, scenarzysta i producent Olaf Lubaszenko obchodzi w piątek, 6 grudnia, 45. urodziny! Z tej okazji wszystkim, którzy jego nazwisko kojarzą wyłącznie z czołówkami serwisów plotkarskich, przypominamy najwybitniejsze osiągnięcia w aktorskiej karierze gwiazdy "Krótkiego filmu o miłości", "Piłkarskiego pokera", czy "Zabić Sekala".
Olaf Lubaszenko zadebiutował na ekranie już w wieku 13 lat tytułową rolą w serialu "Życie Kamila Kuranta" (1982), dwa lata później oglądaliśmy go w telewizyjnym cyklu "Trzy młyny" powstałym na kanwie opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza, gdzie w jednym odcinku wcielił się w postać niespełna 15-letniego chłopca, który po śmierci rodziców zapisuje się do Hitlerjugend.
Edward ukrywa tożsamość drugiej żony. Okradła mnie - twierdzi. - Pewnego dnia wróciłem do domu i zobaczyłem puściuteńkie mieszkanie. Syn żony wywiózł wartościowe przedmioty.W 1981 roku miał wypadek. Złamane żebra, ręka, zmiażdżoną część twarzy... Uciekł ze szpitala, bo miał ustaloną datę ślubu. - To mogła być miłość mojego życia, gdyby nie konflikt serologiczny - mówi aktor. Kolejny raz ożenił się z aktorką Beatą Paluch. Na świat przyszła Beatka, ale i to małżeństwo się rozpadło. Żona zakochała się w innym i odeszła.- Małżeństwo powinno stanowić lojalną firmę, gwarantującą dzieciom spokojny i bezpieczny byt - twierdzi dzisiaj. To tylko pozornie demoralizujące stwierdzenie.Małgorzata Jungst