Reklama

Reklama

Eddie Murphy nakręci czwartą część „Gliniarza z Beverly Hills”

Komedia sensacyjna „Gliniarz z Beverly Hills” z 1984 roku była przełomem w karierze pyskatego komika Eddiego Murphy’ego, bo przyniosła mu rozpoznawalność na całym świecie. W latach kolejnych powstały dwie następne części filmu, ale nie cieszyły się już tak dużym powodzeniem. Od lat mówi się o powstaniu czwartej części, jednak z tych planów na razie nic nie wyszło. Niewykluczone, że film w końcu powstanie. O tym, w jakiej fazie znajduje się obecnie ta produkcja, opowiedział Eddie Murphy.

Eddie Murphy w pierwszym filmie serii "Gliniarz z Beverly Hills"

"Właśnie w tej chwili pisany jest scenariusz. Nie mamy jeszcze daty rozpoczęcia zdjęć, ale mamy reżyserów, mamy producentów i mamy scenarzystów, którzy pracują nad filmem. Axel Foley jest już gotowy, ale potrzebujemy scenariusza. Jak tylko zostanie skończony, nakręcę ten film. No chyba, że scenariusz będzie kiepski, wtedy go nie nakręcę" - powiedział Eddie Murphy w trakcie promocji swojej nowej komedii, kontynuacji innego hitu sprzed lat, "Księcia w Nowym Jorku".

Wyreżyserowany przez Martina Bresta "Gliniarz z Beverly Hills" opowiada historię wyszczekanego gliniarza z Detroit, Axela Foleya, który nie zawsze był policjantem i w dzieciństwie łamał czasem prawo. Teraz wyrusza do Beverly Hills, gdzie w tajemniczych okolicznościach zamordowany został jego kolega z dzieciństwa. Zderzenie ze światem bogactwa i blichtru jest dla Foleya nowym doświadczeniem, ale szybko się tam odnajduje. Jego niekonwencjonalne metody ułatwiają śledztwo, ale gliniarz jest prawdziwym utrapieniem dla miejscowych policjantów. Film Bresta zarobił w amerykańskich kinach 234 miliony dolarów i został najbardziej dochodowym filmem roku.

Reklama

Reżyserami czwartej części "Gliniarza z Beverly Hills" mają być twórcy filmu "Bad Boys for Life", Adil El Arbi oraz Bilall Fallah. "Próbujemy nakręcić ten film od ponad dziesięciu lat. Nigdy nie byliśmy tak blisko realizacji. Wygląda na to, że jest z nami producent pierwszej części filmu, Jerry Bruckheimer i czuję, że jesteśmy na dobrej drodze. Już prawie, prawie" - zapewnia Murphy.

Gorzej sytuacja wygląda, jeśli chodzi o inny planowany sequel komediowego hitu sprzed lat, filmu "Bliźniacy". Murphy miał dołączyć do gwiazd oryginału, Danny’ego DeVito i Arnolda Schwarzeneggera, jako trzeci z braci. Film zatytułowany "Triplets" ("Trojaczki") jest jednak daleki od powstania. "Jesteśmy w stadium embrionalnym. Pracujemy nad różnymi pomysłami, ale realizacja tego filmu wydaje się póki co bardzo odległa" - mówi Murphy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje